„Pełna abstrakcja!”. Niecodzienna sytuacja Kingi Rusin w Kirgistanie

- Kinga Rusin i jej partner podróżowali po przygranicznych terenach Kirgistanu.
- Dziennikarka zmagała się z chorobą wysokościową i korzystała z butli z tlenem.
- Częste postoje i nietypowe zachowanie zwróciły uwagę lokalnych służb.
- Wojskowy patrol obserwował ich przez lornetki.
- Po powrocie do samochodu pogranicznicy przeszukali ich torby i rzeczy.
Niecodzienna sytuacja Kingi Rusin w Kirgistanie
Rusin wyjaśniła, że poruszali się po terenach, na których obowiązują dodatkowe zasady bezpieczeństwa.
„Przy wjeździe do nich trzeba mieć specjalne przepustki i przejść kontrolę jak na przejściu granicznym, przemieszczanie się tam jest monitorowane przez służby, a każde zachowanie niestandardowe budzi podejrzenia”
- relacjonuje.
Dodatkowe zainteresowanie służb miały wzbudzić częste postoje. Dziennikarka zmagała się z chorobą wysokościową i po przekroczeniu 3500 metrów korzystała z tlenu oraz regularnie kontrolowała swój stan.
„Nie trudno się domyślić, że nasze zatrzymywanie się co chwila, mierzenie ciśnienia i natlenienia i przyjmowanie tlenu z butli wzbudziło od razu zainteresowanie”
- napisała Rusin.
„Pełna abstrakcja!”
Do bardziej szczegółowej kontroli doszło po postoju nad jeziorem Chatyr-Kul. Jak relacjonowała, wojskowy patrol obserwował ich przez lornetki, a po powrocie do samochodu czekali na nich pogranicznicy.
„Wojskowy patrol cały czas obserwował nas przez lornetki. Po powrocie do samochodu czekało nas… przeszukanie. Pogranicznicy postanowili sprawdzić nasze torby i zebrane śmieci, przesłuchali nas podejrzewając, że przyjechaliśmy z Chin i wymieniali spojrzenia licząc pieczątki z przejść granicznych w naszych paszportach (trochę się tego uzbierało, chociaż to już kolejny nasz paszport od rozpoczęcia systematycznego objeżdżania świata). Po dokładnym sprawdzeniu puszek po rybach w końcu nam odpuścili. Pełna abstrakcja!”
- opisała zszokowana dziennikarka.
Mimo stresującej sytuacji Rusin podeszła do całego zdarzenia z dystansem.
„Ale czy właśnie nie na tym polegają przygody? Na przeżywaniu sytuacji abstrakcyjnych, nieprzewidywalnych, niestandardowych? Wycieczek na kirgiskie przygraniczne przełęcze na pewno nie zapomnimy do końca życia” - podsumowała w swoim wpisie.
Komentarze
Posłowie PiS weszli do „Łucznika”. Chcą wyjaśnień w sprawie przyszłości fabryki

Kinga Rusin zaskoczyła fanów. „Nie wracam do Polski”
Znana dziennikarka odeszła z Radia Zet po 17 latach. Padły szczere słowa
Niemiecki sąd uznał kontrole graniczne za nielegalne









