Szukaj
Konto

„Pełna abstrakcja!”. Niecodzienna sytuacja Kingi Rusin w Kirgistanie

Kinga Rusin
Źródło: screen YT - Onet Plejada | Kinga Rusin
Kinga Rusin opisała niecodzienne zdarzenie, do którego doszło podczas jej podróży po Kirgistanie. Dziennikarka i jej partner znaleźli się pod obserwacją służb w rejonie przygranicznym, a później zostali dokładnie skontrolowani.
Co musisz wiedzieć:
  • Kinga Rusin i jej partner podróżowali po przygranicznych terenach Kirgistanu.
  • Dziennikarka zmagała się z chorobą wysokościową i korzystała z butli z tlenem.
  • Częste postoje i nietypowe zachowanie zwróciły uwagę lokalnych służb.
  • Wojskowy patrol obserwował ich przez lornetki.
  • Po powrocie do samochodu pogranicznicy przeszukali ich torby i rzeczy.

Niecodzienna sytuacja Kingi Rusin w Kirgistanie

Rusin wyjaśniła, że poruszali się po terenach, na których obowiązują dodatkowe zasady bezpieczeństwa.

„Przy wjeździe do nich trzeba mieć specjalne przepustki i przejść kontrolę jak na przejściu granicznym, przemieszczanie się tam jest monitorowane przez służby, a każde zachowanie niestandardowe budzi podejrzenia”

- relacjonuje.

Dodatkowe zainteresowanie służb miały wzbudzić częste postoje. Dziennikarka zmagała się z chorobą wysokościową i po przekroczeniu 3500 metrów korzystała z tlenu oraz regularnie kontrolowała swój stan.

„Nie trudno się domyślić, że nasze zatrzymywanie się co chwila, mierzenie ciśnienia i natlenienia i przyjmowanie tlenu z butli wzbudziło od razu zainteresowanie”

- napisała Rusin.

 

„Pełna abstrakcja!”

Do bardziej szczegółowej kontroli doszło po postoju nad jeziorem Chatyr-Kul. Jak relacjonowała, wojskowy patrol obserwował ich przez lornetki, a po powrocie do samochodu czekali na nich pogranicznicy.

„Wojskowy patrol cały czas obserwował nas przez lornetki. Po powrocie do samochodu czekało nas… przeszukanie. Pogranicznicy postanowili sprawdzić nasze torby i zebrane śmieci, przesłuchali nas podejrzewając, że przyjechaliśmy z Chin i wymieniali spojrzenia licząc pieczątki z przejść granicznych w naszych paszportach (trochę się tego uzbierało, chociaż to już kolejny nasz paszport od rozpoczęcia systematycznego objeżdżania świata). Po dokładnym sprawdzeniu puszek po rybach w końcu nam odpuścili. Pełna abstrakcja!”

- opisała zszokowana dziennikarka.

Mimo stresującej sytuacji Rusin podeszła do całego zdarzenia z dystansem.

„Ale czy właśnie nie na tym polegają przygody? Na przeżywaniu sytuacji abstrakcyjnych, nieprzewidywalnych, niestandardowych? Wycieczek na kirgiskie przygraniczne przełęcze na pewno nie zapomnimy do końca życia” - podsumowała w swoim wpisie.

 

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.09.2026 12:52
Źródło: Jastrzabpost.pl / blaskonline.pl