Szukaj
Konto

Na Ukrainie trwa fala nienawiści wobec Polski. "Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem"

Demonstracja w Kijowie flagi banderowskie i ukraińskie
Źródło: wikipedia | Autor: All-Ukrainian Union «Freedom» | Licencja: CC-BY-3.0 | Demonstracja w Kijowie
Antypolskie nastroje na Ukrainie osiągnęły poziom, z jakim wcześniej nie mieliśmy do czynienia - ocenia dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Jego zdaniem w mediach i internecie widoczna jest fala niechęci wobec Polski, której nie da się wyjaśnić wyłącznie działalnością rosyjskich trolli.
Co musisz wiedzieć:
  • Ekspert mówi o bezprecedensowej fali niechęci wobec Polski.
  • Jego zdaniem Zełenski świadomie zlekceważył reakcję Warszawy.
  • Kijów stawia dziś na mobilizację społeczeństwa i politykę historyczną.

Ekspert OSW: Na Ukrainie widać falę nienawiści wobec Polski

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk przyznał, że od dwóch dekad zajmuje się relacjami polsko-ukraińskimi, jednak obecna sytuacja jest bezprecedensowa.

"Jestem zaskoczony stopniem nastrojów antypolskich w Ukrainie: zajmuję się stosunkami dwustronnymi od 20 lat, ale nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem - zarówno w mediach, jak i sieciach społecznościowych widać falę wręcz nienawiści wobec Polski" - powiedział dyrektor OSW. Jak dodał, nie wszystkie takie wpisy są efektem rosyjskiej dezinformacji.

"Tylko część z tych opinii to rosyjskie trolle. Pamiętajmy zresztą, że np. Facebook i Telegram mają w Ukrainie ogromne znaczenie dla debaty publicznej" - zaznaczył.

 

Decyzja Zełenskiego była świadoma

Zdaniem eksperta decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej imienia UPA była elementem świadomie prowadzonej polityki.

"Wołodymyr Zełenski zdawał sobie sprawę z tego, jak jego decyzja zostanie przyjęta w Polsce. I zlekceważył to" - ocenił dyrektor OSW i wyjaśnił, że ukraiński przywódca kierował się przede wszystkim względami polityki wewnętrznej. Chodziło o mobilizację społeczeństwa wokół własnej osoby, zwiększenie poparcia w środowiskach nacjonalistycznych oraz wojskowych, a także odwrócenie uwagi od problemów związanych z korupcją na szczytach władzy.

 

Kijów nie dostrzega polskich argumentów

W ocenie Konończuka po stronie ukraińskiej praktycznie nie ma refleksji nad stanowiskiem Polski w sprawie UPA.

"Po drugiej stronie nie ma praktycznie żadnej refleksji, że Polacy mogą mieć rację i heroizowanie totalitarnej organizacji nie jest dobrym pomysłem" - stwierdził ekspert i dodał, że na Ukrainie dominuje bezkrytyczne podejście do UPA.

"Raczej bym mówił o bezkrytycznym gloryfikowaniu UPA" - zaznaczył. Według niego Ukraińcy koncentrują się przede wszystkim na walce UPA z Sowietami po 1944 roku. Wiedza o zbrodniach dokonanych na polskiej ludności cywilnej pozostaje niewielka, natomiast narracja wywodząca się z Galicji po 2014 roku zaczęła obejmować cały kraj i trafiła również do podręczników.

Konończuk przypomniał także, że program UPA zakładał budowę państwa o charakterze totalitarnym, a jej przywódcy odpowiadali za zaplanowanie czystki etnicznej Polaków oraz współpracowali z Niemcami.

 

Polska przestała być dla Kijowa priorytetem

Zdaniem eksperta najważniejszym celem władz w Kijowie pozostaje prowadzenie wojny i utrzymanie jedności społeczeństwa. W tej sytuacji relacje z Polską schodzą na dalszy plan.

Konończuk ocenił, że Zełenski uznał, iż koszt pogorszenia stosunków z Warszawą jest niewielki. Zwrócił jednak uwagę, że Polska pozostaje kluczowym zapleczem logistycznym dla walczącej Ukrainy, lecz jednocześnie zaznaczył, że przekonanie władz w Kijowie, iż mogą pogarszać relacje z Warszawą bez konsekwencji dla procesu integracji z Unią Europejską, jest błędne.

 

Ekspert: Ukraińcy często błędnie oceniają Polskę

Dyrektor OSW uważa również, że po stronie ukraińskiej funkcjonuje uproszczony obraz Polski.

"Ukraińcy uważają, że dobrze nas rozumieją, z czym bym mocno polemizował. Ich diagnozy dotyczące Polski to często stereotypowe, uproszczone czy wręcz nieprawdziwe opinie" - podkreślił Konończuk i dodał również, że zaskakuje go brak rozróżnienia w wypowiedziach ukraińskich polityków między prezydentem RP a premierem, co jego zdaniem pokazuje powierzchowne postrzeganie polskiej sceny politycznej. 

 

"Po 1991 roku tak źle jeszcze nie było"

Zdaniem Konończuka relacje polsko-ukraińskie w ciągu kilku tygodni cofnęły się o wiele lat.

"W kilka tygodni cofnęliśmy się o długie lata. Po 1991 r. tak źle nigdy nie było" - ocenił. Ekspert przypomniał, że jednym z powodów napięć było wieloletnie blokowanie przez Ukrainę zgody na polskie ekshumacje, co - jego zdaniem - było błędem władz w Kijowie.

 

Problem z oceną UPA

Dyrektor OSW zwrócił uwagę, że w Ukrainie dominuje narracja gloryfikująca UPA, a jednocześnie brakuje publicznej dyskusji o jej zbrodniach.

"Ukraińcy uważają, że UPA to ich bohaterowie, a ponieważ walczyli z Sowietami, nie ma potrzeby rozliczać ich z innych działań" - powiedział. Jak podkreślił, w przeciwieństwie do Polski w Ukrainie nie ma szerokiej debaty o trudnych kartach własnej historii.

"Nie znaleźli się ukraińscy intelektualiści, którzy przyznaliby, że UPA dokonała strasznej zbrodni, a jej „największym sukcesem” była czystka etniczna na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Nie słychać takich głosów" - dodał.

 

Rezolucja Parlamentu Europejskiego mogłaby mieć znaczenie

Zdaniem dyrektora OSW jednym z impulsów do zmiany podejścia mogłaby być reakcja instytucji europejskich.

"Odpowiednia rezolucja Parlamentu Europejskiego mogłaby zrobić na Ukraińcach wrażenie" - ocenił. Jak podkreślił, po II wojnie światowej w Europie przyjęto zasadę, że nie honoruje się osób odpowiedzialnych za masowe zbrodnie ani nazistowskich kolaborantów. W jego ocenie problem polega na tym, że Ukraina koncentruje się wyłącznie na działalności UPA po 1944 roku, pomijając wcześniejsze zbrodnie.

 
 
Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.07.2026 11:50
Źródło: rzeczpospolita