Na Ukrainie trwa fala nienawiści wobec Polski. "Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem"

- Ekspert mówi o bezprecedensowej fali niechęci wobec Polski.
- Jego zdaniem Zełenski świadomie zlekceważył reakcję Warszawy.
- Kijów stawia dziś na mobilizację społeczeństwa i politykę historyczną.
Ekspert OSW: Na Ukrainie widać falę nienawiści wobec Polski
W rozmowie z "Rzeczpospolitą" dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk przyznał, że od dwóch dekad zajmuje się relacjami polsko-ukraińskimi, jednak obecna sytuacja jest bezprecedensowa.
"Jestem zaskoczony stopniem nastrojów antypolskich w Ukrainie: zajmuję się stosunkami dwustronnymi od 20 lat, ale nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem - zarówno w mediach, jak i sieciach społecznościowych widać falę wręcz nienawiści wobec Polski" - powiedział dyrektor OSW. Jak dodał, nie wszystkie takie wpisy są efektem rosyjskiej dezinformacji.
"Tylko część z tych opinii to rosyjskie trolle. Pamiętajmy zresztą, że np. Facebook i Telegram mają w Ukrainie ogromne znaczenie dla debaty publicznej" - zaznaczył.
Decyzja Zełenskiego była świadoma
Zdaniem eksperta decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej imienia UPA była elementem świadomie prowadzonej polityki.
"Wołodymyr Zełenski zdawał sobie sprawę z tego, jak jego decyzja zostanie przyjęta w Polsce. I zlekceważył to" - ocenił dyrektor OSW i wyjaśnił, że ukraiński przywódca kierował się przede wszystkim względami polityki wewnętrznej. Chodziło o mobilizację społeczeństwa wokół własnej osoby, zwiększenie poparcia w środowiskach nacjonalistycznych oraz wojskowych, a także odwrócenie uwagi od problemów związanych z korupcją na szczytach władzy.
Kijów nie dostrzega polskich argumentów
W ocenie Konończuka po stronie ukraińskiej praktycznie nie ma refleksji nad stanowiskiem Polski w sprawie UPA.
"Po drugiej stronie nie ma praktycznie żadnej refleksji, że Polacy mogą mieć rację i heroizowanie totalitarnej organizacji nie jest dobrym pomysłem" - stwierdził ekspert i dodał, że na Ukrainie dominuje bezkrytyczne podejście do UPA.
"Raczej bym mówił o bezkrytycznym gloryfikowaniu UPA" - zaznaczył. Według niego Ukraińcy koncentrują się przede wszystkim na walce UPA z Sowietami po 1944 roku. Wiedza o zbrodniach dokonanych na polskiej ludności cywilnej pozostaje niewielka, natomiast narracja wywodząca się z Galicji po 2014 roku zaczęła obejmować cały kraj i trafiła również do podręczników.
Konończuk przypomniał także, że program UPA zakładał budowę państwa o charakterze totalitarnym, a jej przywódcy odpowiadali za zaplanowanie czystki etnicznej Polaków oraz współpracowali z Niemcami.
Polska przestała być dla Kijowa priorytetem
Zdaniem eksperta najważniejszym celem władz w Kijowie pozostaje prowadzenie wojny i utrzymanie jedności społeczeństwa. W tej sytuacji relacje z Polską schodzą na dalszy plan.
Konończuk ocenił, że Zełenski uznał, iż koszt pogorszenia stosunków z Warszawą jest niewielki. Zwrócił jednak uwagę, że Polska pozostaje kluczowym zapleczem logistycznym dla walczącej Ukrainy, lecz jednocześnie zaznaczył, że przekonanie władz w Kijowie, iż mogą pogarszać relacje z Warszawą bez konsekwencji dla procesu integracji z Unią Europejską, jest błędne.
Ekspert: Ukraińcy często błędnie oceniają Polskę
Dyrektor OSW uważa również, że po stronie ukraińskiej funkcjonuje uproszczony obraz Polski.
"Ukraińcy uważają, że dobrze nas rozumieją, z czym bym mocno polemizował. Ich diagnozy dotyczące Polski to często stereotypowe, uproszczone czy wręcz nieprawdziwe opinie" - podkreślił Konończuk i dodał również, że zaskakuje go brak rozróżnienia w wypowiedziach ukraińskich polityków między prezydentem RP a premierem, co jego zdaniem pokazuje powierzchowne postrzeganie polskiej sceny politycznej.
"Po 1991 roku tak źle jeszcze nie było"
Zdaniem Konończuka relacje polsko-ukraińskie w ciągu kilku tygodni cofnęły się o wiele lat.
"W kilka tygodni cofnęliśmy się o długie lata. Po 1991 r. tak źle nigdy nie było" - ocenił. Ekspert przypomniał, że jednym z powodów napięć było wieloletnie blokowanie przez Ukrainę zgody na polskie ekshumacje, co - jego zdaniem - było błędem władz w Kijowie.
Problem z oceną UPA
Dyrektor OSW zwrócił uwagę, że w Ukrainie dominuje narracja gloryfikująca UPA, a jednocześnie brakuje publicznej dyskusji o jej zbrodniach.
"Ukraińcy uważają, że UPA to ich bohaterowie, a ponieważ walczyli z Sowietami, nie ma potrzeby rozliczać ich z innych działań" - powiedział. Jak podkreślił, w przeciwieństwie do Polski w Ukrainie nie ma szerokiej debaty o trudnych kartach własnej historii.
"Nie znaleźli się ukraińscy intelektualiści, którzy przyznaliby, że UPA dokonała strasznej zbrodni, a jej „największym sukcesem” była czystka etniczna na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Nie słychać takich głosów" - dodał.
Rezolucja Parlamentu Europejskiego mogłaby mieć znaczenie
Zdaniem dyrektora OSW jednym z impulsów do zmiany podejścia mogłaby być reakcja instytucji europejskich.
"Odpowiednia rezolucja Parlamentu Europejskiego mogłaby zrobić na Ukraińcach wrażenie" - ocenił. Jak podkreślił, po II wojnie światowej w Europie przyjęto zasadę, że nie honoruje się osób odpowiedzialnych za masowe zbrodnie ani nazistowskich kolaborantów. W jego ocenie problem polega na tym, że Ukraina koncentruje się wyłącznie na działalności UPA po 1944 roku, pomijając wcześniejsze zbrodnie.
Komentarze
Czy naprawdę zaprzestanie przekazywania Ukrainie środków obrony zwiększa bezpieczeństwo Polski?

BBC: Walka o rekrutację żołnierzy na Ukrainie staje się brutalna. „Wszyscy boją się śmierci”

MF podało wartość eksportu paliw na Ukrainę. Poseł wyliczył średnio poniżej 3 zł za litr

Minister obrony Litwy: Rosja postrzega kraje bałtyckie i Polskę jako kolejne cele

Czy Polska i Ukraina mogą uzgodnić wspólną wersję historii?







