„Czysta transformacja” w obronności? Ekspert: Dokument do powieszenia w rosyjskim wychodku

- Rada UE zatwierdziła we wtorek konkluzje w sprawie „Dyplomacji energetycznej i klimatycznej UE – wzmacniania suwerenności i wspierania globalnej czystej transformacji".
- „Czystą transformacją” ma zostać objęta również szeroko rozumiana obronność oraz funkcjonowanie armii.
- To nie pierwsza próba wprzęgnięcia przez UE doktryny klimatyzmu do obszaru obronności.
„Skrajny idiotyzm”
To jest skrajny idiotyzm. W jaki sposób oni zamierzają w armiach narodowych wprowadzić ów klimatyczny wymóg? W stosunku do używanego sprzętu? Prowadzenia szkoleń? Przecież to jest bez sensu
- mówi prof. Romuald Szeremietiew.
To jest tak chore, że trudno mi uwierzyć, że ktoś doszedł do takiego stopnia ogłupienia. Trudno to wytłumaczyć
- dodaje.
Brak kompetencji
To jest sytuacja taka, jak ktoś bierze się za coś, do czego nie ma kompetencji
- zauważa.
Otóż, najpierw Europejska Wspólnota Węgla i Stali, później EWG, a następnie Unia Europejska – one w swoich założeniach nie miały żadnych kwestii związanych z obronnością na względzie. Od bezpieczeństwa, również Europy, był, jest i pozostaje Sojusz Północnoatlantycki NATO
- przypomina.
Unia nie ma żadnych kompetencji w sferze obronności, nie ma odpowiednich instytucji, nie zrobiono niczego, żeby miała. Trzeba by, jak rozumiem, przekształcić traktat unijny i wskazać, że jest to również sojusz obronny. I wtedy dopiero powstają różnego rodzaju sztaby wojskowe, zależności itd. Tymczasem oni – w sensie funkcjonariusze unijni - rzucają w przestrzeń różnego rodzaju takie pomysły od czapy, nie wiadomo skąd wzięte i wzięli się od pewnego czasu również za obronność. Od momentu, kiedy Niemcy zaczęły opowiadać, że trzeba się pozbyć tego outsourcingu bezpieczeństwa ze Stanów Zjednoczonych, bo to USA gwarantowały razem z Sojuszem NATO bezpieczeństwo.
- zauważa.
Rola Niemiec
W tym natowskim Sojuszu Europa Zachodnia, w tym Niemcy zwłaszcza nie były i nie są zbyt aktywne i nie wykonują zobowiązań, które na siebie dobrowolnie przyjmują – chodzi o ten słynny procent wydawany na obronę własnego kraju, bo to nie jest wydawanie na NATO. W Traktacie Waszyngtońskim, który jest nazywany konstytucją natowską – tam jest nie tylko art. 5 mówiący, że wszyscy za jednego, jeden za wszystkich będziemy walczyć – jest art. 3, o którym niektórzy zapominają, który mówi, że każde państwo członkowskie ma obowiązek podnoszenia własnych zdolności obronnych, ponieważ dzięki temu rośnie również siła Sojuszu. A więc to nie jest historia taka, że ktoś jest w Sojuszu i – jak mówi prezydent Trump – na gapę korzysta z bezpieczeństwa, za które płacą amerykańscy podatnicy. A Europa nagle zgłupiała. Nie może zrozumieć tego, że bez NATO, a zwłaszcza bez Stanów Zjednoczonych w NATO nie może zagwarantować sobie bezpieczeństwa i robi wszystko, żeby stworzyć coś, czego nawet nie potrafi stworzyć, bo nie wie, jak się do tego zabrać, a wydaje tego typu dokumenty, jak ten, o którym pani mówi, które się nadają tylko do jednego, to znaczy do powieszenia na gwoździu w rosyjskim wychodku
- konstatuje.
Postulaty Rady UE
Rada UE widzi potrzebę dostosowania polityki obronnej do założeń klimatycznych realizowanych w ramach „czystej transformacji”. Jej zdaniem pozwoli to na stworzenie autonomii strategicznej Unii Europejskiej i zwiększy zdolność do przewidywania, odstraszania i reagowania. Krótko mówiąc, UE chce, aby pojazdy wojskowe były napędzane nie paliwami kopalnymi, ale „zielonymi” paliwami (pojawił się m.in. pomysł, aby były elektryczne) tylko dlatego, że jej zdaniem wpływają destrukcyjnie na klimat.
Komentarze
Unijne instytucje manipulują ws. uruchomienia ETS2. Rada UE wydała komunikat
Niemcy krytykują Francję. "Nie wydają wystarczająco dużo na obronność"
Magdalena Okraska: Co z tym budżetem?

Ekspert o umowie UE–Mercosur: Umożliwi Rosji uniknięcie skutków sankcji

Ekspert: Niewykluczone, że Stany Zjednoczone zbudują nowe NATO







