Berek wybrany do TK. Przydacz pyta Tuska: „Będzie sędzią-dublerem?”

- Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego – uzyskał on 226 głosów, natomiast Artur Kotowski - 184.
- Berek był wcześniej ministrem w rządzie Donalda Tuska, który publicznie popierał jego kandydaturę.
- Ma objąć miejsce związane z kończącą się 15 września kadencją Justyna Piskorskiego.
- Marcin Przydacz pyta, czy w świetle wcześniejszego stanowiska KO również Berek zostanie uznany za „sędziego-dublera”.
- Spór dotyczy tego, czy kontrowersje prawne związane z wcześniejszym obsadzeniem tego miejsca mają znaczenie po zakończeniu dziewięcioletniej kadencji Piskorskiego.
Wybór Berka przez Sejm
Za kandydaturą Macieja Berka zagłosowało 226 posłów, przy wymaganej większości 219 głosów. Artur Kotowski, kandydat zgłoszony przez PiS, otrzymał 184 głosy.
Poparcie Tuska dla Berka
Tusk przedstawiał Berka jako jednego z najwybitniejszych polskich prawników praktyków i podkreślał jego apolityczność. Przyznał jednocześnie, że kandydatura byłego członka rządu stoi w napięciu z wcześniejszym postulatem odsunięcia polityków od TK, ale uzasadniał wyjątek kompetencjami Berka.
Przydacz: czy Berek będzie „sędzią-dublerem”?
Prezydencki minister Marcin Przydacz zarzucił KO niespójność w podejściu do obsady Trybunału.
Czyje miejsce miałby w TK zająć minister M. Berek? Otóż sędziego Justyna Piskorskiego, którego cała Koalicja Obywatelska nazywała sędzia-dublerem, tylko dlatego, że był wybrany na miejsce sędziego Lecha Morawskiego
- zauważył Przydacz na platformie X.
Czy w takim razie pan minister Berek też będzie dla nich sędzią-dublerem czy nastąpił cud ozdrowienia tej sytuacji przez sam wybór „prawej ręki” Donalda Tuska?
- pytał.
Przydacz zgłaszał wcześniej również wątpliwości dotyczące spełnienia przez Berka wymogów zawodowych. Sam Berek i jego zwolennicy przedstawiają jego doświadczenie prawnicze jako jeden z głównych argumentów za kandydaturą.
Skąd wziął się problem z „dublerami” w TK?
Źródłem obecnego sporu jest kryzys konstytucyjny z 2015 r. Sejm poprzedniej kadencji wybrał wówczas pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku K 34/15 z 3 grudnia 2015 r. TK uznał za zgodną z Konstytucją podstawę wyboru trzech sędziów na miejsca zwolnione 6 listopada 2015 r. Chodziło o Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego i Krzysztofa Ślebzaka. Jednocześnie TK zakwestionował możliwość wyboru przez poprzedni Sejm dwóch sędziów na miejsca zwalniane dopiero w grudniu, już podczas kolejnej kadencji parlamentu.
Prezydent Andrzej Duda nie odebrał jednak ślubowania od Hausera, Jakubeckiego i Ślebzaka. Nowy Sejm dokonał ponownego wyboru, a na trzy sporne miejsca trafili Henryk Cioch, Mariusz Muszyński i Lech Morawski. To właśnie dlatego zaczęto określać ich mianem „sędziów-dublerów” – według tej interpretacji zostali wybrani na stanowiska, które zostały już wcześniej prawidłowo obsadzone. Sam wyrok K 34/15 formalnie badał jednak konstytucyjność przepisów dotyczących wyboru, a nie bezpośrednio ważność poszczególnych uchwał personalnych Sejmu, co stało się później jednym z elementów sporu prawnego.
W ramach ponownego obsadzania tych miejsc Sejm wybrał m.in. Lecha Morawskiego na jedno z trzech miejsc, na które w październiku 2015 r. poprzedni Sejm wybrał sędziów, w tym Krzysztofa Ślebzaka. Po śmierci Morawskiego w 2017 r. Sejm wybrał Justyna Piskorskiego, dlatego również jego przeciwnicy prawidłowości zmian w TK nazywali „dublerem”, a niekiedy „dublerem dublera”.
Czy Berek będzie „sędzią-dublerem”?
Według prof. Andrzeja Zolla sam fakt wyboru Berka po zakończeniu kadencji Piskorskiego nie oznacza, że nowy sędzia przejmuje jego kontrowersyjny status. W tej interpretacji wybór Berka dotyczy nowej dziewięcioletniej kadencji, a wcześniejsze wady dotyczące obsady miejsca nie przenoszą się automatycznie na jego następcę.
W sporze o „dublerów” kluczowe było to, czy w chwili dokonywania wyboru istniał rzeczywisty wakat. W przypadku Berka wybór następuje w związku z końcem dziewięcioletniej kadencji Piskorskiego, dlatego sytuacja prawna nie jest identyczna z tą z 2015 i 2017 r.
Pytanie Przydacza dotyczy więc przede wszystkim politycznej konsekwencji wcześniejszego stanowiska KO, a kwestia statusu Berka wymaga odrębnej oceny prawnej.
Inne zastrzeżenia wobec kandydatury Berka
Kandydatura Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego budzi jeszcze inne wątpliwości natury prawnej. Ugrupowanie Rozwój Plus przedstawiło wyniki kontroli poselskiej dotyczącej spełniania przez niego formalnych wymogów. Odrębne zastrzeżenia wobec kandydatury zgłaszał Paweł Jabłoński, który kwestionował spełnienie przez Berka wymogu odpowiedniego stażu zawodowego. Nie jest to jednak związane ze sporem o miejsce po Piskorskim.
Co dalej z wyborem Berka?
Kadencja Justyna Piskorskiego kończy się 15 września 2026 r. Po wyborze przez Sejm pozostaje jeszcze kwestia objęcia urzędu przez Berka i złożenia ślubowania. W 2026 r. powstał odrębny spór kompetencyjny dotyczący tego, czy ślubowanie sędziego TK musi zostać odebrane osobiście przez Prezydenta RP, czy może zostać skutecznie złożone w innej formule.
Komentarze
Źródło w TK dla Tysol.pl: „To próba zastraszenia Trybunału”

Trybunał Konstytucyjny bez finansowania w 2027 r.? „Można tak powiedzieć”

Pałac Prezydencki domaga się dymisji w MON

Z rządu prosto do TK? Polacy ocenili ten pomysł

Polacy krytyczni wobec kandydatury Berka do TK [SONDAŻ]







