Atak Rosji tuż przy polskiej granicy. Pałac Prezydencki nie wyklucza pilnego ruchu

Rosyjski atak tuż przy granicy z Polską
W nocy z soboty na niedzielę, podczas rosyjskich ataków na Ukrainę, polskie wojsko poderwało myśliwce. Służby ostrzegały również mieszkańców regionów przygranicznych przed możliwym zagrożeniem.
Według strony ukraińskiej jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów–Warszawa przed granicą z Polską, a kolejny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w niedzielę, że polskie systemy wykryły nad ranem atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej części Ukrainy. Jeden z nich uderzył około kilometra od granicy z Polską, a drugi w odległości około pięciu kilometrów.
Donald Tusk zwołał pilną odprawę
Po nocnym ataku premier Donald Tusk zwołał w niedzielę pilną odprawę służb. Jak poinformował, „doszło do ataku na stację benzynową lub teren w jej pobliżu oraz na skład pociągu towarowego znajdujący się na bocznicy”.
Premier zapowiedział także, że współpraca wojska, policji, Straży Granicznej i celników przy przejściach granicznych będzie musiała mieć „specjalny charakter”. Chodzi między innymi o przeciwdziałanie zatorom oraz gromadzeniu się przy granicy pojazdów przewożących między innymi paliwo.
Tusk ocenił, że rosyjskie ataki w pobliżu polskiej granicy świadczą o eskalacji działań Moskwy.
Atak czy próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie – mieliśmy z tym do czynienia w Mołdawii, ale wiedzieliśmy, że w planie rosyjskim będzie próba dezorganizacji, paraliżu, a być może także zniszczenia przejść granicznych ukraińskich, a więc dotyczy to także naszego kraju
– powiedział szef rządu.
Rzecznik prezydenta: Koincydencja tych zdarzeń jest nieprzypadkowa
Rafał Leśkiewicz w poniedziałkowej rozmowie w TOK FM ocenił, że rosyjski atak w pobliżu granicy Polski „pewnie nie był przypadkiem”.
Rosja testuje od dłuższego czasu zdolności obronne krajów wschodniej flanki NATO. Koincydencja tych zdarzeń jest nieprzypadkowa, bo przecież w ostatnich dniach pojawiła się konkretna zapowiedź pomocy Ukrainie ze strony Polski i KE na zakup uzbrojenia przez Ukrainę. Rosja odpowiedziała w taki sposób, w jaki to robi od pewnego czasu
– powiedział rzecznik prezydenta.
Leśkiewicz sprecyzował jednocześnie, że rosyjskie uderzenie nie było wymierzone bezpośrednio w stację benzynową, lecz w znajdujący się na niej samochód. Podkreślił również, że Ukrainie należy konsekwentnie pomagać w walce z Rosją.
Karol Nawrocki zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego?
Rzecznik prezydenta został zapytany, czy wydarzenia przy polskiej granicy mogą doprowadzić do zwołania przez prezydenta Karola Nawrockiego Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Odpowiedział, że „nie można tego wykluczyć”, zastrzegając jednocześnie, że decyzja w tej sprawie należy do prezydenta.
Prezydent na bieżąco otrzymuje wszystkie informacje od służb
– dodał.
Pytany, czy decyzja dotycząca posiedzenia RBN może zapaść jeszcze w tym tygodniu, Leśkiewicz ponownie zaznaczył, że jest to wyłączna kompetencja prezydenta.
Nie jestem w stanie w tej chwili powiedzieć, kiedy posiedzenie RBN. Na pewno prezydent jest na bieżąco informowany. (…) W chwili, w której doszło do ataków, prezydent od razu był poinformowany
– zapewnił rzecznik.
Komentarze
Putin ostrzega Europę. „To oznacza wojnę z Rosją”

Braun rozbił pomnik UPA. Jest reakcja Ukrainy

Tȟašúŋke Witkó: Tajemnicza kłótnia w rodzinie

Pałac Prezydencki włącza się do sporu ws. Sopińskiego. "Próba siłowego przejęcia"

„Nie możemy zaakceptować bezprawia”. Mocny głos prezydenta Nawrockiego w obronie TK







