Szukaj
Konto

Milion bezrobotnych. Czy na polski rynek pracy wracają lata 90.?

Milion bezrobotnych. Czy na polski rynek pracy wracają lata 90.?
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Marcin Żegliński | Licencja: Tygodnik Solidarność | Manifestacja, transparenty "Solidarności"
Bezrobocie w Polsce, choć sięga prawie miliona osób, dopiero zaczyna się rozkręcać. AI, depopulacja i Zielony Ład zmiotą w najbliższych latach kilka milionów miejsc pracy. Rząd Donalda Tuska kompletnie tego nie dostrzega.
Co musisz wiedzieć:
  • Bezrobocie w Polsce zbliża się do miliona osób i według prognoz może znacząco wzrosnąć w najbliższych latach.
  • Rynek pracy coraz bardziej się różnicuje: największe miasta przyciągają inwestycje i pracowników, podczas gdy mniejsze ośrodki tracą ludność.
  • Depopulacja i zmiany strukturalne gospodarki pogłębiają kryzys lokalnych rynków pracy, a brak spójnej polityki państwa może nasilić problemy bezrobocia

Czy na polski rynek pracy wracają lata 90.? Osoby po 40. roku życia coraz częściej z całą grozą zadają lub słyszą to pytanie, pamiętając, jak na przełomie XX i XXI wieku wielu z nich nie dane było wejść w normalny cykl życia, w którym stabilna praca daje podstawę do założenia rodziny i np. kupna mieszkania.

 

Bezrobocie jeszcze się zwiększy

Zostały wtedy odarte z ambicji, dość wspomnieć, że boom edukacyjny był niespotykany od czasów zakończenia II wojny światowej, a potem już nawet z marzeń o normalnym życiu. Z tytułem magistra i wyuczonym angielskim brało się każdą pracę. Znajomość języka angielskiego przydała się do pracy „na szczocie” kilku milionom Polaków, którzy zasilili państwa Europy Zachodniej.

GUS podaje właśnie, że na koniec marca w urzędach pracy zarejestrowanych było 949,8 tys. bezrobotnych. Z niezarejestrowanymi to pewnie już ponad milion ludzi bez pracy. A więc zbliżamy się do miliona. Coraz częściej kolejne powiaty przekraczają dwucyfrowy próg bezrobocia i jest kilka, gdzie sięga już ono ponad 20%.

– Trzeba pamiętać, że co najmniej połowa statystyk z tego roku dotyczących bezrobocia wynika ze zmiany definicji ustawy o rynku pracy i zatrudnieniu, chodzi głównie o osoby posiadające ziemię rolną. Dopuszczono do rejestracji rolników, bez względu na wielkość posiadanej przez nich ziemi rolnej. Wcześniej posiadanie gospodarstwa powyżej określonego areału uniemożliwiało bycie uznanym za bezrobotnego. W mojej ocenie kryzys bezrobocia nastąpi, ale w ciągu dwóch, trzech lat. AI spowoduje, że 2 do 3 mln Polaków straci pracę w ciągu kilku lat, a jeśli to nie wystąpi, to będzie wskazówka dotycząca naszego zacofania technologicznego

– zastrzega prof. Piotr Szukalski, gerontolog i demograf z Uniwersytetu Łódzkiego.

Przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku NSZZ „Solidarność” ostrzegał przed scenariuszem, gdy do władzy dojdzie ugrupowanie, któremu z liberalizmem najbardziej kojarzą się hasła państwa odgrywającego rolę nocnego stróża, państwa minimum i braku polityki przemysłowej jako najlepszej polityki przemysłowej. PO wraz z przystawkami z Koalicji 13 grudnia wygrały wybory i w Polsce dość szybko z rynku pracownika przeszliśmy do rynku pracodawcy.

Zmieniają się mapy bezrobocia. Problem zwolnień zaczyna docierać do dużych miast, w których często dochodzi do sprzężenia: depopulacja, spadek dochodów mieszkańców, zamykane inwestycje, zanik usług i w konsekwencji jeszcze większe bezrobocie. Demografowie mówią o „wielkiej piątce” polskich miast, które będą przyciągać młodych ludzi, inwestycje i nowe technologie w ciągu 20 lat. To w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu, w Trójmieście i Poznaniu wzrośnie liczba ludności.

 

Przykład Łodzi

Tracić będą inne duże miasta, Polska powiatowa i gminna. Przykładem może być Łódź okrzyknięta „najstarszym” i najszybciej wyludniającym się miastem w Polsce, w którym występuje największy odsetek osób w wieku 60 i 70 lat. Według danych GUS od 2002 r. populacja Łodzi zmniejszyła się o ponad 130 tys. osób. Główne przyczyny tego zjawiska to negatywne skutki transformacji przemysłowej, trudny rynek pracy oraz odpływ młodych ludzi.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w kwietniu 2026 roku stopa bezrobocia w Łodzi wyniosła 5,8% z liczbą bezrobotnych – 19,7 tys. osób. Pod koniec grudnia 2025 roku liczba zarejestrowanych osób bez pracy w Łodzi wyniosła 18 784 osoby. To wzrost o 26 osób w porównaniu z końcem listopada 2025 r. Jednak w porównaniu z 2024 rokiem wzrost wynosił 3 625 osób (23,9%).

NSZZ „Solidarność” Regionu Ziemi Łódzkiej wielokrotnie żądał od władz aktywnego zaangażowania się w działania na rzecz zapobiegania bezrobociu. Odbywały się protesty i pikiety w obronie pracowników m.in. Beko Europe. Zwolnienia miały objąć około 1800 osób, z czego w Łodzi pracę miało stracić w 2025 roku aż 1093 pracowników. Kolejnym zakładem, w którym przeprowadzono zwolnienia, był łódzki Aquinos Bedding Poland. Ponad 300 pracowników firmy przebywało od stycznia 2025 roku na postojowym, otrzymując 80 proc. wynagrodzenia. Kontrola Okręgowego Inspektoratu Pracy wykazała, że załoga nie otrzymywała pensji w kwietniu i maju, nie przekazano środków na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych, nie wypłacono pracownikom należnych świadczeń i odpraw. W czerwcu firma ogłosiła zwolnienia grupowe 143 pracowników. Ponad 300 pracowników złożyło pozew zbiorowy przeciwko pracodawcy.

 

Wielka ucieczka

W połowie kwietnia br. łódzka Solidarność zorganizowała protest przed łódzkim urzędem wojewódzkim, w swoim stanowisku napisała m.in.:

„Szczególnie niepokojąca jest sytuacja na rynku pracy, gdzie mamy do czynienia z wyraźnym załamaniem bezpieczeństwa zatrudnienia, które uderza bezpośrednio w pracowników i ich rodziny. Stopa bezrobocia zaczęła ponownie rosnąć, a w skali kraju liczba bezrobotnych wzrosła do blisko miliona osób. Spowodowane jest to narastającą falą zwolnień grupowych i redukcją etatu, gdyż pracodawcy, powołując się na optymalizację kosztów, przerzucają ciężar kryzysu na pracowników. Wygaszanie działalności zakładów czy też ograniczanie produkcji są efektem wdrażania w Polsce unijnej polityki klimatycznej, która drastycznie zwiększa koszty prowadzenia działalności gospodarczej i powoduje przenoszenie jej do krajów poza Unią Europejską”.

Prof. Szukalski badający rynek pracy także w swoim mieście mówi w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność”, że niepokojące trendy związane z polityką Zielonego Ładu nie są jeszcze masowe, lecz widać je punktowo.

– Badaliśmy sytuację w Bełchatowie i młodzi stamtąd już – przepraszam za wyrażenie – spieprzają, widząc, co będzie za pięć, dziesięć lat. Wielka ucieczka odbędzie się również na Górnym Śląsku. Po zamknięciu kopalni, elektrowni, huty 1/3 ludzi lokalnie straci pracę. Proszę pamiętać, że są to ludzie zarabiający dwie, trzy średnie krajowe. Stać ich na pójście do restauracji, zrobienie droższych zakupów. Wszystkie galerie handlowe nagle stracą klientów

– mówi naukowiec.

 

Depopulacja i bezrobocie

Nie jest też prawdą, że zmniejszająca się liczba ludności postrzegana jest jako czynnik pozytywny, minimalizujący skutki bezrobocia. Spadek liczby ludności w danym regionie oznacza kurczenie się potencjału konsumpcyjnego. Zmniejsza się liczba konsumentów mających dochody nie tylko na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, ale także na usługi bardziej kosztowne obejmujące wydatki na rozrywkę czy inwestycje. Dodatkowo proces ten przyspiesza starzenie się ludności. Wzrasta wpływ seniorów, którzy w przeciwieństwie do młodych zostają na miejscu, na średnią wysokość dochodu, w sytuacji gdy przeciętne wynagrodzenie jest wyższe od średniej emerytury czy renty. Depopulacja uderza w ważne punkty gospodarki dające pracę na rynku lokalnym, np. w budownictwo. Z kolei duży odsetek seniorów powoduje zwiększenie oferty mieszkaniowej na rynku wtórnym.

Niższy potencjał ekonomiczny oznacza niższe dochody dla samorządów od osób fizycznych. Z kolei zmniejszająca się liczba mieszkańców, skutkująca pogorszeniem się kondycji i zmniejszeniem liczby przedsiębiorstw lokalnych, oznacza niższe dochody z podatków dla gmin od firm.

Jednocześnie kurczy się baza edukacyjna. Zamykanie szkół ogranicza wybór profilu nauczania, pojawiać się też może zjawisko obniżenia jakości nauczania i zajęć pozalekcyjnych. W wielu gminach w Polsce depopulacja spowodowała konieczność szukania przez nauczycieli zajęć w kilku szkołach, by wypracować pełny etat. Bywa, że są to szkoły rozsiane po całym powiecie. W efekcie młodzi nie garną się do pracy w szkole, zaledwie 4 proc. młodych Polaków widzi zawód nauczyciela jako swoją wymarzoną karierę, także 4 proc. pedagogów to osoby poniżej 30. roku życia. Według oświatowej Solidarności jeśli już ktoś zdecyduje się na pracę w oświacie, to raczej w wymienionej wyżej piątce największych miast w Polsce. Wielu rodziców lub przyszłych rodziców w takich sytuacjach ratunek widzi w pozostaniu po studiach w dużym mieście lub w emigracji do większych ośrodków.

– Musimy podzielić inwestycje na dwie części: tradycyjne i innowacyjne. Sedno rozwoju gospodarczego związane jest z inwestycjami innowacyjnymi, z kolei rdzeniem tych inwestycji jest pozyskanie około 20% pracowników o najwyższych kwalifikacjach. Efekt jest taki, że firmy oferujące wysokie zarobki preferują miejsca, w których nie ma problemu z dostępem do tych 20% najlepszych fachowców z wysokospecjalistyczną wiedzą. Łatwo się domyślić, że największe miasta tutaj wygrywają, ponieważ są tam absolwenci najlepszych polskich uczelni. Wielką słabością polskiej polityki gospodarczej jest to, iż mimo że od mniej więcej 2007 roku, mając do czynienia z dobrą sytuacją na rynku pracy, nie mamy jednocześnie do czynienia ze świadomym upodobnieniem lokalnych rynków pracy. Efekt jest taki, że są Poznań i powiat poznański ziemski, w którym bezrobocie jest na poziomie poniżej 2%, i są dwa powiaty w Polsce, w których bezrobocie wynosi ponad 20%. To wielki zarzut wobec wszystkich polskich władz. Nikt nie opracował świadomego działania w powiatach o najwyższym bezrobociu. A to naprawdę nie jest połowa powiatów w Polsce, ale maksymalnie kilkadziesiąt. To da się rozwiązać mądrą polityką gospodarczą

– tłumaczy prof. Szukalski.

Populacja Łodzi znacząco spada, ale jak w przypadku każdego większego miasta trzeba rozróżnić tutaj dwie kategorie: mieszkaniec i użytkownik, czyli osoba coraz częściej mieszkająca 5, 10 lub 20 kilometrów od dużego miasta, której życie codzienne jest ściśle związane z tym miastem. Ten podział tłumaczy często duże różnice w poziomie bezrobocia w poszczególnych powiatach w województwach. Powiaty przylegające do silnego, centralnego, wielkomiejskiego ośrodka – stolicy województwa – mają często mniejsze bezrobocie od powiatów leżących dalej, 50, 60 kilometrów. Spowodowane jest to nie tylko wyższymi kosztami przejazdu i czasem, ale także większym wyzwaniem dla dzieci, którym trudniej samodzielnie dojechać do szkoły lub na różnego rodzaju zajęcia pozaszkolne.

 

Powtórka z lat 90.

Problemy, z którymi boryka się Łódź, coraz częściej zaczynają dotykać inne miasta w Polsce, szczególnie te średniej wielkości. Łódź przez lata nazywana była laboratorium demograficznym Polski, ponieważ przez przemysł zatrudniający w znacznej mierze kobiety w wieku rozrodczym dzietność w tym mieście zawsze była niższa. W latach 30. XX wieku na mieszkankę Łodzi przypadało od jednego do trojga dzieci w sytuacji, gdy średnia krajowa to było od trzech do sześciorga dzieci. Przez lata nie było jednak problemów z siłą roboczą, ponieważ sytuację ratowały migracje wewnętrzne, głównie z przeludnionej wsi.

W latach 90. w telewizji pokazywano obrazki kilometrowych kolejek kandydatów do służby np. w policji. Patrząc na dzisiejsze braki kadrowe tej formacji, wydaje się to trudne do uwierzenia, jednak w powiecie kętrzyńskim, w którym bezrobocie osiągnęło poziom 17,6%, dla wielu młodych ludzi pójście „na granicę”, czyli zawodowa służba wojskowa, to jedyna szansa na zatrudnienie. Być może jednym z niezamierzonych skutków złej polityki Donalda Tuska będą mniejsze problemy kadrowe służb mundurowych. Zbliżamy się do momentu, gdy pewność zatrudnienia czy w ogóle pełny etat najszybciej można znaleźć w tej części sfery budżetowej, której nie zmiecie sztuczna inteligencja.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.05.2026 19:00
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 18/2026, oprac. Ludwik Pęzioł