Karol Gac: Stała ulga kolejowa dla krwiodawców?

- Krew ratuje życie, ale państwo wciąż zbyt słabo wspiera tych, którzy ją oddają.
- Krwiodawcy zostali pominięci w systemie ustawowych ulg komunikacyjnych.
- Niewielka ulga kolejowa mogłaby być prostym sposobem na docenienie dawców i promocję krwiodawstwa.
Honorowe krwiodawstwo jest jedną z najczystszych form społecznej solidarności. Dawca zazwyczaj nie wie, do kogo trafi jego krew. Nie pozna człowieka, któremu być może uratuje życie, ani nie usłyszy podziękowania. Oddaje coś swojego zupełnie obcemu człowiekowi i nie oczekuje zapłaty. Niestety, państwo, choć wiele mówi, praktycznie nie wspiera krwiodawców.
Oczywiście, dawcy otrzymują pewne uprawnienia. Są dni wolne związane z oddaniem krwi, ulga podatkowa, posiłek regeneracyjny, a zasłużeni honorowi dawcy mogą korzystać z dodatkowych przywilejów. W niektórych miastach przysługują im również preferencje albo bezpłatne przejazdy komunikacją miejską. Wszystko to jest potrzebne. Problem w tym, że nie dotyczy to kolei.
Przez pewien czas honorowi dawcy krwi mogli korzystać z 33-procentowej ulgi na przejazdy kolejowe i autobusowe. Było to jednak rozwiązanie związane z epidemią koronawirusa, a nie trwały element systemu wspierania krwiodawstwa. Wraz z zakończeniem szczególnych regulacji epidemicznych, kilka lat temu zniknęła ta preferencja.
Docenić krwiodawców
W Polsce istnieje rozbudowany system ustawowych ulg komunikacyjnych. Korzystają z niego różne grupy społeczne i zawodowe. Są np. emeryci, osoby niepełnosprawne, studenci, doktoranci, nauczyciele, kombatanci, opozycjoniści, ale krwiodawców nie ma. Nie odbieram żadnej z przywołanych grup prawa do zniżek. Państwo poprzez ulgi realizuje określoną politykę społeczną. Skoro jednak tak, to trudno zrozumieć, dlaczego w tym systemie nie znalazło trwałego miejsca dla ludzi, którzy regularnie oddają własną krew.
Tyle tylko że skoro nieustannie słyszymy o tym, jak ważna i potrzebna jest krew, to czy nie warto byłoby choć w ten symboliczny sposób docenić krwiodawców? Tych, którzy najczęściej bezinteresownie ratują (dosłownie!) czyjeś życie? Można przecież skonstruować przepisy w taki sposób, by z jednej strony dodatkowo zachęcić ludzi do oddawania krwi, a z drugiej wyeliminować tych, którym zależałoby wyłącznie na przywilejach. Zniżkę można powiązać np. ze statusem Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi, określoną ilością oddanej krwi albo regularnością donacji. Państwo dysponuje instrumentami pozwalającymi stworzyć rozwiązanie, które nagradzałoby rzeczywiste, wieloletnie zaangażowanie.
Z punktu widzenia budżetu państwa nie mówimy też o dużych pieniądzach. Chodzi o kilka, może kilkanaście milionów złotych rocznie. Stała ulga kolejowa dla zasłużonych krwiodawców byłaby drobnym przywilejem o dużym znaczeniu symbolicznym. Skoro potrafimy tworzyć dziesiątki różnych ulg, dopłat i programów, naprawdę trudno wyjaśnić, dlaczego zabrakło miejsca dla ludzi, którzy oddają innym część siebie.
[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Największe zwycięstwo Żołnierzy Wyklętych

[Felieton „TS”] Jan Wróbel: O Kaczyńskim bez obsługi emocji
[Felieton „TS”] Karol Gac: Zdrada i co dalej?
[Felieton „TS”] Rafał Woś: Zapraszamy na nowy miniserial „TySola”

[Felieton „TS”] Karol Gac: Jesteśmy uśmiechnięci









