Cezary Krysztopa: I'll be back

- Autor opisuje swoją drogę od chorowitego i wyśmiewanego dziecka do osoby, która dzięki konsekwentnemu treningowi stała się bardzo aktywna fizycznie.
- Aktywność fizyczna stała się dla niego fundamentem codziennego funkcjonowania.
- Poważna kontuzja i operacja kolana na długi czas unieruchomiły go, ale zamierza wrócić do dawnej aktywności.
No i w wieku lat, nie pamiętam dokładnie, może czternastu, zacząłem się odchudzać, co biorąc pod uwagę częstość chorowania, było z mojej strony dość głupie. W dodatku niedługo po tym, jak skończyłem 15 lat i zdałem egzaminy do liceum, zmarła moja Mama, co sprawiło, że zawalił mi się świat, i w efekcie, kiedy szedłem do pierwszej klasy LO, wyglądałem jak 12-letni kosmita.
Trochę mi zeszło, zanim się pozbierałem, ale wydaje się, że byłem w tym dość konsekwentny. Zacząłem ćwiczyć, biegać. Najpierw byłem w stanie przebiec może ze 100 metrów, potem 200, a potem biegałem po 20 kilometrów dziennie. Bywało, że rodzina się na mnie obrażała, bo po Wigilii nakładałem kozaki (nie miałem wtedy żadnych butów do biegania) i szedłem biegać po nocy w mróz i śnieg. Po jakimś czasie przestałem chorować, a jesienią, kiedy wszyscy chodzili już w kurtkach, ja chodziłem w koszuli, bo było mi ciepło, a było to o tyle łatwiejsze, że jesiennej kurtki zwyczajnie nie miałem.
I od tamtej pory nie umiem żyć inaczej. Mam dużo pracy siedzącej, ale staram się też biegać (od lat są to bardziej marszobiegi – choć mam już buty do biegania, to jednak bieganie w byle czym i byle po czym przez grubo już ponad 30 lat zostawiło swoje ślady w stawach) i na różne sposoby ćwiczyć. To mi daje nie tylko poczucie sprawności i – powiedzmy – pewnego rodzaju powstrzymywania upływu czasu, ale również jasności umysłu. Chyba nie umiem już bez tego żyć.
Zrobię wszystko, żeby wrócić
No i jakieś dwa lata temu przydarzyła mi się kontuzja. Na treningu krav magi (ciężkim, ale zupełnie amatorskim) kolega złożył mi kolano w niewłaściwym kierunku. Nie mam do niego pretensji, ot, głupi błąd. Od tamtej pory sprawy się skomplikowały. Liczyłem na to, że się tam wszystko pozrasta i będzie dobrze, ale potrzebna była operacja.
Efekt jest taki, że od iluś miesięcy, a od kilku tygodni po operacji szczególnie, jestem mocno unieruchomiony. To, że bardzo brakuje mi ruchu fizycznie, to jedno. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale naprawdę bardzo. Gorzej, że mocno mnie to również spowalnia w pracy. Nie tylko dlatego, że nawet przejście z pokoju do pokoju zajmuje mi więcej czasu, ale również dlatego, że brak ruchu, brak tlenu przyćmiewa mi umysł.
A po co Wam to piszę? Ano po to, żebyście się na mnie nie gniewali. Coraz więcej osób pyta, gdzie się podziałem. W sumie nigdzie, ale sam widzę, że jestem w stanie przerobić mniej informacji niż kiedyś, jestem mniej twórczy, nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich kanałów komunikacyjnych, które sam otworzyłem, więc mi wybaczcie. To nie jest efekt „zadzierania nosa”.
Jednocześnie jednak z natury jestem uparty jak osioł. I zrobię wszystko, żeby wrócić i wkurzać jak wcześniej. I'll be back ;)
[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzi od redakcji]
Komentarze
Cezary Krysztopa: Okno
"To już jest walka o życie". Kontuzja na treningu do "Tańca z Gwiazdami"
Lewandowski wraca po kontuzji. Nagranie z Barcelony obiegło sieć
Znany piłkarz z poważną kontuzją

Znana polska aktorka nabawiła się kontuzji. Czy zatańczy w "TzG"?










