Szukaj
Konto

Maciej Berek trafi do Trybunału Konstytucyjnego? Ekspert wskazuje poważny problem

Maciej Berek
Źródło: PAP | Autor: (sko) PAP/Paweł Supernak | Licencja: PAP | Maciej Berek
Premier Donald Tusk zapowiedział, że Maciej Berek ma przejść do „innych zadań”, a jednym z rozważanych scenariuszy ma być jego kandydatura do Trybunału Konstytucyjnego. Formalne zgłoszenie nie zostało jednak dotąd potwierdzone. Dr Michał Skwarzyński wskazuje, że ewentualne bezpośrednie przejście ministra z rządu do TK rodziłoby pytania o bezstronność, niezależność Trybunału oraz udział takiego sędziego w rozpatrywaniu spraw dotyczących ustaw przygotowywanych przez władzę wykonawczą.
Co musisz wiedzieć:
  • Maciej Berek jest wymieniany jako potencjalny kandydat do Trybunału Konstytucyjnego po tym, jak Donald Tusk zapowiedział jego przejście do „innych zadań”. Na razie nie potwierdzono jednak formalnego zgłoszenia jego kandydatury.
  • Dr Michał Skwarzyński wskazuje, że przejście osoby należącej do ścisłego kierownictwa władzy wykonawczej bezpośrednio do TK mogłoby rodzić pytania o bezstronność oraz konieczność wyłączania sędziego z niektórych postępowań.
  • Ekspert zwraca również uwagę na spór dotyczący procedury wyboru sędziów TK z marca 2026 r. i uważa, że związane z nią zarzuty powinny zostać rozstrzygnięte przed dokonaniem kolejnych wyborów do Trybunału.

 

Pojawiają się informacje, że kolejnym kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego może zostać minister Maciej Berek. Premier Donald Tusk poinformował 11 sierpnia 2026 r., że minister ma przejść do „innych zadań”. W kolejnych wypowiedziach publicznych możliwość jego kandydowania do TK zaczęła być przedstawiana jako realny scenariusz. Na moment przygotowania tego tekstu nie zostało jednak potwierdzone formalne zgłoszenie jego kandydatury w Sejmie. Dlatego należy mówić o zapowiedzi albo prawdopodobnej kandydaturze, a nie o przesądzonym wyborze.

 

Doświadczony prawnik, "prawa ręka" Tuska

Nie kwestionuję wiedzy prawniczej Macieja Berka. Jest on doświadczonym prawnikiem i specjalistą w zakresie procesu legislacyjnego także, jako członek rządu. Problem ma jednak charakter ustrojowy, a nie personalny.

Maciej Berek jako minister należał do ścisłego kierownictwa władzy wykonawczej, którego premier określał jako „prawą rękę”. Odpowiadał za koordynowanie procesu legislacyjnego rządu, jego współpracy z Sejmem i Senatem oraz realizację politycznych i prawnych priorytetów Rady Ministrów. Dotyczy to także niepublikowania wyroków TK i niezapewnienia środków na wynagrodzenia dla Sędziów TK.

 

Zasadnicze pytanie o bezstronność

Trybunał Konstytucyjny powinien natomiast kontrolować akty prawne tworzone między innymi przez rząd. Bezpośrednie przejście osoby z najwyższego szczebla władzy wykonawczej do organu, który ma tę władzę kontrolować, rodzi zasadnicze pytanie o bezstronność i zaufanie obywateli. Nie wystarczy bowiem, aby sędzia był formalnie niezależny. Powinien również dawać zewnętrzne gwarancje niezależności.

Konstytucja stanowi, że sędziowie Trybunału są niezawiśli i podlegają wyłącznie Konstytucji. Zabrania im także prowadzenia działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Polskie prawo nie ustanawia jednak okresu karencji, który musiałby upłynąć między pełnieniem funkcji ministra a objęciem urzędu sędziego TK. Sama wcześniejsza działalność w rządzie nie stanowi więc automatycznej przeszkody prawnej. Był tu jednak projekt legislacyjny, który pan Berek z pewnością zna, a który byłby naruszony.

Brak formalnego zakazu nie rozwiązuje jednak problemu konstytucyjnego. Rezygnacja z funkcji ministra może spełnić minimalny wymóg niepołączalności stanowisk, ale nie usuwa automatycznie wątpliwości wynikających z jego wcześniejszego, bezpośredniego udziału w kształtowaniu polityki i legislacji rządu. Sędzia TK może podlegać wyłączeniu, jeżeli uczestniczył w wydaniu aktu poddanego kontroli albo gdy istnieją inne okoliczności mogące wywołać uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności. W przypadku osoby koordynującej rządowy proces legislacyjny problem ten może pojawiać się w wielu sprawach dotyczących ustaw przygotowywanych lub popieranych przez rząd. Nie oznacza to automatycznego wyłączenia ze wszystkich postępowań, ale wymagałoby każdorazowej i szczególnie wnikliwej oceny.

 

Skargi do TK i ETPCz

Dochodzi do tego jeszcze jeden paradoks. Procedura wyboru sędziów TK z marca 2026 r. została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego i do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jeżeli przy wykorzystaniu tej samej procedury wybrana zostałaby osoba przechodząca bezpośrednio z rządu do TK, stałaby się ona beneficjentem mechanizmu, którego konstytucyjność ma dopiero zostać oceniona. W razie wyznaczenia takiej osoby do rozpoznania sprawy Ts 161/26 powstałaby co najmniej oczywista konieczność zbadania podstaw jej wyłączenia.

Sprawy dotyczącej wyboru sędziów TK nie można sprowadzać do pytania, który obóz polityczny zdobędzie większość w Trybunale. Jeżeli upolitycznienie Trybunału w poprzednich latach było wadą ustrojową, odpowiedzią nie może być zastąpienie polityków jednej strony politykami drugiej. Zmiana politycznego kierunku zależności nie jest przywróceniem niezależności.

Przed dokonaniem kolejnych wyborów Trybunał Konstytucyjny powinien pilnie rozpoznać zarzuty dotyczące procedury z 13 marca 2026 r. Państwo nie powinno najpierw tworzyć kolejnych faktów dokonanych, a dopiero po obsadzeniu stanowisk zastanawiać się, czy podstawa i sposób wyboru były zgodne z Konstytucją.

 

[Autor dr Michał Skwarzyński, adwokat, prowadzi badania w obszarze praw człowieka z zakresu sprzeciwu sumienia, prawa do własności, wolności myśli, sumienia i religii, wolności ekspresji i prawa do obrony na KUL, członek Stowarzyszenia Veritas Et Ius w Służbie Narodowi]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co budzi wątpliwości eksperta", "Dlaczego zastosowano tymczasowy areszt?" i śródtytuły od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.08.2026 20:05
Źródło: Tysol.pl