Stanisław Łucarz SJ: Imigracja w perspektywie Kościoła

- Ojciec Stanisław Łucarz poświęca uwagę migracji w ujęciu historycznym oraz współczesnym;
- Duchowny pisze o zagrożeniach, które w obliczu imigracji niosą dechrystianizacja i desakralizacja Europy;
- "Kluczowe pozostaje pytanie: jakie wartości owi imigranci ze sobą niosą i czy wykazują otwartość na to, co ukształtowało tożsamość Europy?", pyta Autor.
Imigracja w perspektywie Kościoła: Między historią a wyzwaniem duchowym
Imigracja sama w sobie nie stanowi dla Kościoła zjawiska negatywnego ani nie jest przezeń postrzegana jako inherentne zagrożenie. Warto przypomnieć, iż chrześcijaństwo w świecie starożytnym rozprzestrzeniało się właśnie drogą migracji. Wszyscy Apostołowie, którzy opuściwszy Ziemię Świętą, wyruszyli na krańce ówczesnego świata, byli w świetle dzisiejszych pojęć imigrantami.
Gdy u schyłku starożytności upadało Cesarstwo Rzymskie, a jego terytorium zasiedlały nowe ludy – najpierw germańskie, a później słowiańskie – również mieliśmy do czynienia z falami migracyjnymi. Ludy te przyjęły jednak Ewangelię, stając się chrześcijanami obrządku zachodniego bądź wschodniego. Kościół otwierał przed nimi swoje podwoje, głosił im Słowo Boże i to właśnie na tym chrześcijańskim fundamencie, współtworzonym przez przybyszów, wyrosła współczesna Europa. Dzisiejszy kontynent europejski jest w istocie mozaiką narodów, których przodkowie przywędrowali tu z różnych stron świata; nasze wspólnoty narodowe nie zamieszkiwały tych ziem od zawsze. Przed Słowianami ziemie te przemierzali wszak Celtowie i Germanie. Dopiero z czasem, na fundamencie zachodniego chrześcijaństwa, wyodrębnił się i ukształtował nasz naród. Byli to zatem imigranci, którzy zrośli się z wiarą chrześcijańską. Stąd też współczesne procesy migracyjne, ujmowane autonomicznie, nie są dla Kościoła zjawiskiem z gruntu wrogim.
Istota problemu: Wymiar duchowy a otwartość na Ewangelię
Istota problemu tkwi w zupełnie innym miejscu – w sferze czysto duchowej. Kluczowe pozostaje pytanie: jakie wartości owi imigranci ze sobą niosą i czy wykazują otwartość na to, co ukształtowało tożsamość Europy? W debacie publicznej często akcentuje się pojęcie integracji, jednak z perspektywy Kościoła kryterium to jest niewystarczające. Kościołowi zależy bowiem na otwartości na Ewangelię, na naukę Jezusa Chrystusa oraz na misję ewangelizacyjną. Tę misję Kościoła przypomniał nam Jezus w czytanej niedawno ewangelii:
„Wy jesteście światłem świata. Nie zapala się światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5, 14-15).
Jeśli przybysze przynoszą ze sobą pierwiastki jawnie sprzeczne z chrześcijaństwem, bądź mu wrogie i niszczycielskie, Kościół ma moralny obowiązek reagować i przestrzegać przed nimi. Zadaniem Kościoła oraz każdego ucznia Chrystusa jest wszak bycie „światłem świata”. Powołaniem tym jest głoszenie prawdy i wskazywanie na niebezpieczeństwa – w pierwszym rzędzie na zagrożenia natury duchowej.
Mierzymy się bowiem obecnie nie tylko z odmiennością kulturową, lecz z ludźmi reprezentującymi system religijny, który sam siebie sytuuje wyżej od chrześcijaństwa, a który przez wieki nierzadko rozprzestrzeniał się drogą ekspansji i przemocy. Przed tym Kościół musi przestrzegać. Ma on obowiązek otwierać oczy wiernym, a zwłaszcza tym, którzy dobrowolnie je zamykają w imię doraźnych korzyści. Społeczeństwo musi mieć świadomość, jakie konsekwencje niesie za sobą ten proces. Zagrożenie duchowe ma bowiem to do siebie, iż z czasem nieuchronnie przenika i destruuje pozostałe sfery ludzkiej oraz społecznej działalności.
Jedność w wielości kultur
Jako Polacy pragniemy strzec naszej rodzimej kultury oraz tej specyficznej formy katolicyzmu, która wyrosła na polskiej ziemi. Istotą Kościoła powszechnego jest bycie wielką mozaiką kultur różnych narodów. Istnieje katolicyzm w wydaniu polskim, czeskim, słowackim, francuskim, niemieckim czy hiszpańskim. Choć wersje te różnią się między sobą rysem kulturowym, łączy je fundamentalna, wewnętrzna jedność, którą stanowi osoba Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelia.
To żywe jądro wiary spaja nas ponad wszelkimi różnicami. Od zarania dziejów chrześcijaństwo podlegało procesowi inkulturacji – zakorzeniało się w zastanych tradycjach, przenikało je i uszlachetniało, tworząc to, co dziś zwiemy wartościami chrześcijańskimi w rozmaitych odsłonach kulturowych.
Kryzys sekularny Europy i postulat roztropności
Sytuacja diametralnie się zmienia, gdy u wrót Europy staje rzeczywistość obca nie tylko kulturowo, lecz przede wszystkim duchowo. Jeśli dany system religijny wykazuje głęboką, doktrynalną sprzeczność z chrześcijaństwem, zamyka się na nie i żywi poczucie wyższości, Kościół nie może milczeć. Zupełnie inaczej należy bowiem postrzegać imigrantów z tych kręgów, które nie stawiają chrześcijaństwu barier i oporu.
Niestety, współczesna Europa dotknięta jest dramatyczną utratą zmysłu religijnego. Przechodzi ona głęboki proces dechrystianizacji, desakralizacji oraz kryzysu wiary. Współczesne elity europejskie, w większości ateistyczne i zsekularyzowane, nie dostrzegają transcendentnej wartości religii. Żywią one złudną nadzieję, iż każdy system wierzeń da się w ten sam sposób zneutralizować i podporządkować laickim schematom, jak uczyniono to z chrześcijaństwem na Zachodzie. Doświadczenia państw zachodnioeuropejskich dobitnie jednak pokazują, jak dalece są to nadzieje płonne.
Z tego powodu istnieje pilna potrzeba jasnego artykułowania prawdy i ostrzegania tych, którzy pozostają ślepi na rzeczywistość duchową. Łatwowierność w tej materii prędzej czy później uderzy we wszystkie poziomy życia społecznego i indywidualnego. Konkludując: imigracja – owszem, lecz z tych krajów i kręgów kulturowych, które pozostają otwarte na Ewangelię i wartości, które ona wytworzyła w naszych kulturach. Nie chodzi tu jedynie o powierzchowną asymilację obyczajową, lecz o szacunek dla tego, co stanowi najgłębszy, duchowy fundament naszej cywilizacji. Odrzucenie tego fundamentu uniemożliwia rzeczywistą integrację i staje się realnym zagrożeniem.
Stanisław Łucarz SJ
* Redakcja informuje, że zawarte w tekście opinie są prywatnymi poglądami Autora.
Komentarze
András László: Europejscy decydenci zostali politycznie skorumpowani

Mec. Kwaśniewski: Tusk wzmacnia wschodnią granicę, żeby się otworzyć na migrację z Zachodu

Krzysztof Bosak: Pakt migracyjny należy zaskarżyć do TSUE

Straż Graniczna wydała ważny komunikat ws. sytuacji na granicy

Doradca prezydenta: Może to jest konieczne, stwierdzić, że nie jesteśmy państwem suwerennym






