Zondacrypto: Policja czeka na nakazy, dowody znikają, prokuratura "się naradza"

- Policja nadal nie weszła do biur spółki
- Prokuratura zmienia prowadzących śledztwo
- Sprzęt pracowników został wyczyszczony z danych
Afera Zondacrypto i miliardy bez pokrycia
Od początku kwietnia money.pl informowało, że giełda Zondacrypto nie wypłaca klientom środków. Prezes spółki Przemysław Kral po publikacjach przyznał, że nie ma dostępu do 4,5 tys. bitcoinów o wartości przekraczającej miliard złotych. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów, które potwierdzałyby, że środki te miały związek z działalnością firmy lub kiedykolwiek znajdowały się w jej dyspozycji.
Od 16 kwietnia Kral nie zabiera głosu w sprawie.
Państwo reaguje, ale działania stoją
Dzień później w Sejmie premier Donald Tusk mówił o „złowrogich korzeniach” afery kryptowalutowej. Konkretne informacje przekazał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek - Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła postępowanie dotyczące podejrzenia oszustwa i prania pieniędzy.
Śledczy apelują do pokrzywdzonych o zgłaszanie się. Tymczasem, jak ustala money.pl, Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości wciąż nie rozpoczęło działań w siedzibach spółki w Katowicach i Krakowie. Policjanci czekają na formalne decyzje prokuratury.
„Czekamy w blokach, ale przecież nie możemy prowadzić samowolnie czynności bez porozumienia z prokuraturą w sprawie, której gospodarzem jest prokuratura” - mówią funkcjonariusze.
Czekanie zamiast działań
Nieoficjalnie wiadomo, że służby mają otrzymać dokumenty umożliwiające rozpoczęcie czynności dopiero pod koniec tygodnia. Do tego czasu nie przeprowadzono przeszukań ani zabezpieczenia materiałów dowodowych.
Rzecznik CBZC Marcin Zagórski potwierdził jedynie, że sprawa została przypisana do zarządu we Wrocławiu, ale nie chciał udzielać dalszych informacji po rozmowie z katowicką prokuraturą.
Dane znikają z komputerów
W czasie gdy śledztwo stoi, pracownicy Zondacrypto mieli otrzymać polecenie usunięcia danych z komputerów i telefonów lub robili to samodzielnie.
Jak relacjonuje portalowi jedna z byłych menedżerek spółki:
„Wszyscy je wyresetowali do ustawień fabrycznych, a dziś już dostaliśmy informację, że będą one zbierane przez prokuratora. Tylko nie ma tam na nich żadnych danych już”.
Chaos w prokuraturze
Według ustaleń money.pl powodem opóźnień jest zamieszanie kadrowe. Od lutego funkcję naczelnika śląskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej pełni prokurator Marek Wełna, który zasłynął nadzorem sprawowanym nad postępowaniem w sprawie Polnordu i umorzeniem zarzutów karnych wobec Romana Giertycha.
W Katowicach rozpoczął on działania od wniosków o odwołanie kilku prokuratorów prowadzących ważne śledztwa, w tym sprawy polityczne oraz dotyczące nadużyć w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Na liście znalazł się również prokurator Marcin Rodzaj, zajmujący się sprawą zaginięcia Sylwestra Suszka - twórcy giełdy BitBay, poprzednika Zondacrypto. Przedsiębiorca zaginął w 2022 roku i do dziś nie odnaleziono ani jego, ani ciała.
Śledztwo bez prowadzącego
Równolegle wszczęto tzw. wątek ekonomiczny dotyczący oszustwa i prania pieniędzy. Sprawę powierzono prokuratorowi Sławomirowi Soli z Gliwic, uznawanemu za doświadczonego specjalistę od cyberprzestępczości.
Problem w tym, że wcześniej współpracował on z Zondacrypto przy innych postępowaniach. Po przydzieleniu sprawy złożył więc wniosek o wyłączenie z powodu możliwego konfliktu interesów.
W efekcie śledztwo zostało bez prowadzącego.
Awaryjne decyzje i dalszy paraliż
Dopiero później sprawę przejął prokurator Leszek Sroka, który w momencie decyzji przebywał na urlopie. Jak ustala money.pl, trwały próby jego pilnego ściągnięcia.
We wtorek w prokuraturze odbywały się narady dotyczące dalszych działań. Jednocześnie policjanci CBZC nadal czekali na wytyczne i dokumenty, które umożliwiłyby rozpoczęcie czynności w siedzibach spółki.
Do tego czasu żadnych działań nie podjęto.
Komentarze
Sąd zdecydował: Prok. Michał Ostrowski może wrócić do pracy

Afera pedofilska w Kłodzku. Dziennikarz TV Republika: „Decyzję o przyznaniu dwóch mieszkań Kamili L. i jej rodzicom podjął burmistrz z KO”
Afera, której nikt nie chce zobaczyć

Państwowy bank udzielił kredytu na 10 mln euro. W tle wątki oligarchów i mafii

Konflikt w legnickim zakładzie Gates. Prokuratura zbada doniesienia o dyskryminacji związkowców







