Ukraina chce podwoić tranzyt przez Polskę. Sachajko wskazuje poważne zagrożenia

- Ukraina zabiega o zwiększenie tranzytu produktów rolnych przez Polskę.
- Jarosław Sachajko wskazuje na ryzyko związane m.in. z kontrolami oraz konkurencją na rynku europejskim.
- Poseł obawia się również pośredniego wpływu ukraińskiego zboża na konkurencyjność polskich producentów.
- Zdaniem Sachajki Polska powinna zwiększyć możliwości przeładunkowe portów i szukać nowych rynków dla polskiej żywności.
Kontrole na granicy
- Ukraina chce podwoić tranzyt produktów rolnych przez Polskę. Na ile istnieje obawa, że te produkty zostaną w Polsce, a nie pojadą dalej?
Jarosław Sachajko: Akurat nie obawiałbym się tego, że produkty transportowane koleją zostaną w Polsce, bo to jest bardzo prosto przypilnować. Oczywiście przede wszystkim trzeba tego chcieć. Obawy są dwie inne, bardzo realne, a mianowicie, że nasza inspekcja nie skontroluje tego zboża na granicy. Naprawdę kontrole powinny być bardzo skrupulatne, aby na rynek europejski nie wjeżdżało zboże złej jakości.
Konkurencja dla polskiej żywności
Dążę do tego, aby uzmysłowić obecnie rządzącym, że Polska jest dużym producentem żywności i ponad 70 proc. tej żywności wysyłamy do Europy Zachodniej. Jeżeli zalejemy Europę Zachodnią żywnością z Ukrainy, która powinna trafiać w zupełnie inne miejsca, do Afryki Północnej, do Azji, a nie do Europy, to oznacza, że nie będzie popytu na naszą żywność.
Tańsze ukraińskie zboże i produkcja zachodnia
Drugie niebezpieczeństwo zalania Europy Zachodniej ukraińską żywnością jest takie, że koszty produkcji, chociażby produkcji mięsnej w Europie Zachodniej spadną, jeżeli tam będzie trafiało tanie zboże ukraińskie. I wtedy nasza produkcja, która tak jak powiedziałem, jest głównie wysyłana do Europy Zachodniej, będzie niekupowana, nie będzie konkurencyjna. Te dwa zagrożenia są bardzo dla naszych rolników, dla naszych przetwórców i naszego handlu żywnością w Europie niebezpieczne.
Zastanawiam się, cóż robi nasz pan minister od kawy z żołędzi, aby znaleźć inne rynki, aby na tyle uszczelnić granicę, aby nasi rolnicy, nasze przetwórstwo nie ucierpiało. Na razie nie słyszymy nic poza dziwnymi wypowiedziami dotyczącymi kawy z żołędzi i kolejnych obietnic, że już wkrótce będzie zwrot akcyzy na paliwa do 2 zł do litra, albo że już w końcu kiedyś będzie dopłata do nawozów. Rolnicy na dopłaty do nawozów czekają rok. Tutaj czekają na zwrot akcyzy kilka miesięcy. A inspekcje są niedofinansowane, brakuje pełnej obsady inspekcji na granicach, a minister – jak się dowiedzieliśmy - bawi się w człowieka, który zastrasza samorządowców, bo akurat polajkowali nie te zapisy, które się ministrowi podobają.
- Czy w sytuacji, gdyby ten tranzyt przez Polskę się jednak zwiększył, nie wpłynęłoby to na ceny zboża w Polsce? Jeżeli mamy nadpodaż zboża na rynku i ono jest po niższej cenie, a zboże ukraińskie będzie po niższej cenie, ponieważ nie spełnia unijnych standardów, to będzie presja na to, żeby ta cena równała w dół.
Oczywiście, że się obawiam. Dlatego zwróciłem uwagę na to, że inspekcje powinny pilnować jakości tego zboża, czyli żadne zboże, które ma pozostałości związane ze środkami ochrony roślin niedozwolonymi w Unii Europejskiej nie powinno przez Polskę przejeżdżać.
Ja mam i tę trzecią obawę, że część tego zboża gdzieś jakoś bokiem może zostać w Polsce, bo przy tym rządzie może dziać się wszystko. Tych obaw więc jest dużo, dlatego zastanawiam się, co dzieje się z tymi obietnicami związanymi ze znajdowaniem nowych rynków zbytu? Co dzieje się z obietnicą związaną ze zwiększeniem produkcji trzody chlewnej w Polsce, bo na razie mamy kolejne tąpnięcie produkcji zwierzęcej w Polsce? Co dzieje się z programami związanymi z przetwórstwem w rękach rolników? To są te obietnice, które były składane przez PSL i Platformę Obywatelską, gdy byli w opozycji. W tej chwili rządzą i widać, że to przycichło.
- Jeszcze pytanie, co się dzieje z terminalami w portach bałtyckich? Przecież Polska swobodnie mogłaby zarabiać na tranzycie tego zboża poprzez porty na przykład do Afryki.
Już na samym początku terminal został oddany w obce ręce. Teraz słyszymy, że jest wstępnie oddany terminal w Gdańsku, tylko żeby on miał pełną przepustowość potrzeba kolejnych dwóch lat. Czyli jak to zwykle bywa przy tym rządzie, jest zapowiedź, jest przecięcie wstęgi, ale na jego pełną przepustowość trzeba jeszcze zaczekać.
Problem jest wielopoziomowy, a myślę, że największym problemem jest to, że wygrały ugrupowania, które nie spełniają swoich obietnic wyborczych. Przepustowość naszych portów jest pięciokrotnie mniejsza niż przepustowość portów ukraińskich. Proszę więc zobaczyć, ile więcej moglibyśmy zboża sprzedawać przez porty, jeżeli one oczywiście byłyby wydolne. Podobnie jest z koleją. Proszę zauważyć, że nie mamy do naszych portów żadnej linii szerokotorowej, więc trudno sobie nawet wyobrazić, w jaki sposób taka ilość zboża przez Polskę mogłaby przejechać, gdy nie mamy linii szerokotorowej do Europy Zachodniej.
Tych niebezpieczeństw jest całe mnóstwo, ale minister chodzi na razie po mediach i mówi, że będzie dobrze.
Komentarze
Prof. Zapałowski: „Naziści na Ukrainie chcą uczyć Polaków tolerancji”

Negocjacje o tranzycie przez Polskę ukraińskiego zboża toczą się poza MRiRW. Ostry komentarz Sachajki

Zmęczenie Ukrainą staje się paliwem politycznym

Rosyjscy analitycy rozważają zbliżenie z Polską

Rząd Tuska chce przekazać kolejne rakiety Patriot Ukrainie






