[Tylko u nas] Tomasz Terlikowski: Zapomniane pojęcie prawdy
![[Tylko u nas] Tomasz Terlikowski: Zapomniane pojęcie prawdy](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/03f196c1-78d9-46ca-af0e-b6f3a2d3e0bd/49167.jpg?p=article_hero_mobile)
Jeśli coś niszczy debatę, tę kościelną i polityczną w Polsce (ale przecież nie tylko) to brak odniesienia do prawdy. Interesujemy się intencjami, interesami, zadajemy pytania o autentyczność jakiegoś przeżycia, a to, czy coś jest czy nie jest prawdą, czy nasz wybór nas do niej zbliża czy też nie, w ogóle nie wchodzi w zakres naszych zainteresowań
Tak było w przypadku wstrząsającego filmu braci Sekielskich "Zabawa w chowanego", gdy część opinii publicznej zajmowała się głównie poszukiwaniem intencji i poglądów autorów, a także tego komu opłaca się politycznie ich film kompletnie lekceważąc treść filmu, poważne oskarżenia, jakie w nim padły czy wreszcie opowieść ofiar. Istotne dla sprawy jest to, czy te doniesienia są czy nie są prawdziwe (o czym mówił arcybiskup Charles Scicluna), a nie to, jakie są intencje dziennikarzy. Prawda jednak w grze politycznej przestała się liczyć, nie ma nawet sensu się do niej odwoływać.
Nie inaczej, niestety, choć trochę z innych powodów, jest w życiu religijnym. Tu także coraz rzadziej odwołujemy się do kategorii prawdy, o ile nie jest to prawda naszego wnętrza czy naszych emocji. Kategorię prawdy zastąpiła kategoria autentyczności, przeżycia, emocjonalnej spójności. Smutnym tego przykładem są wyjaśnienia, jakich udzielił Michał Misiak, katolicki ksiądz, którzy porzucił kapłaństwo i został zielonoświątkowcem. Powód? Chciał ewangelizować i mieć żoną, więc został pastorem. Nie zamierzam oceniać ani jego samego, ani jego decyzji, fascynuje mnie jednak to, że w uzasadnieniu nie ma ani słowa o prawdzie doktryny, ani słowa o tym, że poza wspólnotą nasz bohater zmienił też w znaczącym stopniu przedmiot swojej wiary. Tak się bowiem składa, że zielonoświątkowcy i katolicy wierzą inaczej, i to nie w kwestii drobiazgów, ale fundamentów. Różnice dotyczą liczby sakramentów, kultu maryjnego, rozumienia Komunii świętej, obecności Chrystusa w Eucharystii, roli duchownych, struktury Kościoła i dziesiątek, jeśli nie setek różnych rzeczy. To nie są drobiazgi. I aż trudno nie zadać pytania, jaki jest stosunek do tych różnic zmieniającego wyznanie? Wierzy nadal po katolicku czy już po zielonoświątkowemu? Uznaje realną obecność Jezusa w Eucharystii, jak miał to robić jako kapłan, czy też uznaje to za obecność jedynie duchową? Jak rozumie rolę papieża? Czy w małżeństwie, które chce zawrzeć, widzi sakrament czy nie? Jeśli ktoś był księdzem, a teraz chce być pastorem, to te pytania nie są chyba przesadną ciekawością, ludzie mają prawo wiedzieć, czego będzie ich nauczał.
Mają, ale nie usłyszą. Od duchownego słyszmy tylko, że jego droga w Kościele katolickim zakończyła się, bo papież nie pozwolił mu zostać księdzem i się ożenić. Tyle, że to żaden powód. Albo bowiem rację ma Kościół katolicki i wtedy trzeba w nim zostać dla prawdy, albo zielonoświątkowy i wtedy trzeba zmienić wyznanie ze względu na prawdę. Uznanie, że zmieniam je, bo tak mi wygodniej, to w istocie zamanifestowanie, że kategoria prawdy jest mi obca. Opowieści o tym, że tak czuję, że jestem teraz autentyczny, to tylko manifestowanie smutnego, ale realnego relatywizmu.
I żeby nie było wątpliwości nie odbieram nikomu prawa do zmiany wyznania, do poszukiwań, które mogą go prowadzić poza obręb jego wspólnoty. To droga, w którą wielu wyruszyło. Jeśli czemuś się sprzeciwiam to tylko lekceważeniu kategorii prawdy, która i w życiu religijnym i świeckim ma potężne znaczenie. Jeśli nie ma prawdy to w istocie nie ma kryterium obiektywnego, zgodnie z którym możemy ocenić jakiekolwiek decyzje
Tomasz Terlikowski
Nie inaczej, niestety, choć trochę z innych powodów, jest w życiu religijnym. Tu także coraz rzadziej odwołujemy się do kategorii prawdy, o ile nie jest to prawda naszego wnętrza czy naszych emocji. Kategorię prawdy zastąpiła kategoria autentyczności, przeżycia, emocjonalnej spójności. Smutnym tego przykładem są wyjaśnienia, jakich udzielił Michał Misiak, katolicki ksiądz, którzy porzucił kapłaństwo i został zielonoświątkowcem. Powód? Chciał ewangelizować i mieć żoną, więc został pastorem. Nie zamierzam oceniać ani jego samego, ani jego decyzji, fascynuje mnie jednak to, że w uzasadnieniu nie ma ani słowa o prawdzie doktryny, ani słowa o tym, że poza wspólnotą nasz bohater zmienił też w znaczącym stopniu przedmiot swojej wiary. Tak się bowiem składa, że zielonoświątkowcy i katolicy wierzą inaczej, i to nie w kwestii drobiazgów, ale fundamentów. Różnice dotyczą liczby sakramentów, kultu maryjnego, rozumienia Komunii świętej, obecności Chrystusa w Eucharystii, roli duchownych, struktury Kościoła i dziesiątek, jeśli nie setek różnych rzeczy. To nie są drobiazgi. I aż trudno nie zadać pytania, jaki jest stosunek do tych różnic zmieniającego wyznanie? Wierzy nadal po katolicku czy już po zielonoświątkowemu? Uznaje realną obecność Jezusa w Eucharystii, jak miał to robić jako kapłan, czy też uznaje to za obecność jedynie duchową? Jak rozumie rolę papieża? Czy w małżeństwie, które chce zawrzeć, widzi sakrament czy nie? Jeśli ktoś był księdzem, a teraz chce być pastorem, to te pytania nie są chyba przesadną ciekawością, ludzie mają prawo wiedzieć, czego będzie ich nauczał.
Mają, ale nie usłyszą. Od duchownego słyszmy tylko, że jego droga w Kościele katolickim zakończyła się, bo papież nie pozwolił mu zostać księdzem i się ożenić. Tyle, że to żaden powód. Albo bowiem rację ma Kościół katolicki i wtedy trzeba w nim zostać dla prawdy, albo zielonoświątkowy i wtedy trzeba zmienić wyznanie ze względu na prawdę. Uznanie, że zmieniam je, bo tak mi wygodniej, to w istocie zamanifestowanie, że kategoria prawdy jest mi obca. Opowieści o tym, że tak czuję, że jestem teraz autentyczny, to tylko manifestowanie smutnego, ale realnego relatywizmu.
I żeby nie było wątpliwości nie odbieram nikomu prawa do zmiany wyznania, do poszukiwań, które mogą go prowadzić poza obręb jego wspólnoty. To droga, w którą wielu wyruszyło. Jeśli czemuś się sprzeciwiam to tylko lekceważeniu kategorii prawdy, która i w życiu religijnym i świeckim ma potężne znaczenie. Jeśli nie ma prawdy to w istocie nie ma kryterium obiektywnego, zgodnie z którym możemy ocenić jakiekolwiek decyzje
Tomasz Terlikowski

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 07.06.2020 23:41
Komentarze
Kościół jako restauracja lub muzeum? Polscy samorządowcy szkolą się w Holandii
10.07.2026 07:53
Telewizja Republika: Brutalna pedofilia na sprzęcie elektronicznym. Polityk PSL z zarzutami
02.07.2026 19:58

Komentarzy: 0
Jak ujawnił portal Telewizji Republika, Ariel Sz. z Polskiego Stronnictwa Ludowego, były asystent społeczny parlamentarzysty ludowców, kilka dni temu został osadzony w Zakładzie Karnym w Barczewiea. Polityk usłyszał zarzut z art. 202 par. 4a - kto przechowuje, posiada lub uzyskuje dostęp do treści pornograficznych z udziałem małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Czytaj więcej
Eurodeputowani chcą rozprawić się z imigranckimi gangami pedofilskimi
01.07.2026 22:08

Komentarzy: 0
Jak poinformował hiszpański portal Gaceta.es, konserwatywni i niezrzeszeni posłowie do Parlamentu Europejskiego żądają od UE rozprawienia się z gangami zajmującymi się wykorzystywaniem seksualnym dzieci, w skład których bardzo często wchodzą muzułmańscy imigranci.
Czytaj więcej
Karol Nawrocki o wydarzeniach brzeskich. „Bronili wiary i ludzkiej godności”
07.06.2026 18:22

Komentarzy: 0
60 lat temu mieszkańcy Brzegu bronili swojego proboszcza, ks. Makarskiego i jednej z nielicznych w totalitarnym państwie enklaw swobody, jaką był Kościół; opowiedzieli się po stronie wiary chrześcijańskiej i ludzkiej godności – napisał prezydent Karol Nawrocki w liście do uczestników obchodów tych wydarzeń.
Czytaj więcej
Świadkowie Jehowy – pogubieni czy groźni?
01.06.2026 10:27

