[Tylko u nas] Marcin Bak: Praca w kawiarni. Rozmawiałem z młodymi wykształconymi
11.07.2020 21:56
![[Tylko u nas] Marcin Bak: Praca w kawiarni. Rozmawiałem z młodymi wykształconymi](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/b98775f1-2955-452b-946c-f7e25cdccc6a/50661.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Praca w kawiarni. Nie taka, jak nam się w pierwszym skojarzeniu wydaje, praca kelnerki, baristy czy kucharza. Chodzi o pracę wykonywaną na odległość, za pośrednictwem łączy internetowych z własnego laptopa.
Nie ukrywam, że lubię odwiedzać warszawskie lokale gastronomiczne w tym kawiarnie, szczególnie warszawskiego Żoliborza i Bielan. Trzeba przyznać, że w ostatnich latach właściciele małej gastronomii prześcigają się w pomysłach, by przyciągnąć klientów korzystnymi cenami, miłą atmosferą i ciekawymi pomysłami. Spędzanie czasu w takich lokalach staje się modne a dla mnie jest to okazja do obserwacji życia wielkomiejskiego. Ponieważ ludzie zachowują się w takich miejscach bardzo swobodnie i rozmawiają ze sobą o wszystkim, nie patrząc, kto siedzi przy stoliku obok, można się wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć. W lokalach załatwia się interesy, sprawy biznesowe, prowadzi rekrutacje do pracy i pracuje. Wielokrotnie obserwowałem ludzi z otwartym laptopem, podłączonych do sieci i najwyraźniej wykonujących pracę. Przychodziłem do lokalu, oni już siedzieli i pisali, gdy po upływie półtorej godziny wychodziłem - pisali nadal. Spojrzenie przez ramię upewniało, że była to praca a nie gra w Counterstrik’a lub przeglądanie stron dla dorosłych. Tabele Excela, jakieś programy przeliczeniowe, kolumny tekstów… Na stoliku obok laptopa mała kawa, popijana łykami.
Ja sam nie potrafię pracować w takich miejscach, zbyt dużo bodźców mnie rozprasza ale widzę, że forma pracy kawiarnianej staje się coraz bardziej modna. Jest to oczywiście możliwe tylko w przypadku części zawodów. Ciężko wyobrazić sobie pracownika firmy budowlanej, który wprowadza do kawiarni własną betoniarkę lub frezera, ze swoją maszyną. To jest praca dla specyficznej kategorii zawodów, do której aspirują ludzie nazywani nieco z przekąsem "młodymi, wykształconymi i z wielkich ośrodków".
Przez znaczną część dziejów naszej cywilizacji ciężka praca fizyczna, będąca fundamentem dobrobytu społeczeństwa, nie cieszyła się uznaniem. Co więcej, uważano że jest ona poniżej godności człowieka wolnego i szlachetnego. Takie wnioski znajdujemy w pismach Platona i jego największego ucznia, Arystotelesa, który wyraźnie pisał, że filozof powinien mieć dużo wolnego czasu na rozmyślania i nie powinien się zadręczać pracą fizyczną. Pracę tę za niego wykonują inni w tym także niewolnicy. Co ciekawe, jeszcze w epoce archaicznej Grecji tak nie było i chociażby z lektury Iliady dowiadujemy się, że arystokraci wykonywali prace fizyczne na przykład jak pasanie bydła czy roboty rzemieślnicze. Później jednak się to zmieniło. Pamiętam, jak czytałem jeden z najstarszych europejskich podręczników sztuk walki, "Flos Duellatorum" pióra rycerza Fiore dei Liberi, w którym autor wyrażał nadzieję, że sztuka opisana przez niego nigdy nie zostanie rozpowszechniona pomiędzy ludźmi niskiego stanu, przeznaczonymi tylko jak woły do dźwigania ciężarów i wykonywania ciężkiej pracy. W XIX w Anglii wieku utrwalił się podział na białe i niebieskie kołnierzyki oznaczający pracowników umysłowych oraz robotników, którzy muszą zdobywać chleb ciężką pracą fizyczną.
Gdy dzisiaj obserwuję pracujących w kawiarniach "białych kołnierzyków" zastanawiam się, czy zdają oni sobie sprawę z zależności między różnymi zawodami wykonywanymi chociażby w naszym mieście. Część prac robionych przy kawiarnianym stoliku istotnie ma jakieś znaczenie i czemuś służy. Mogę sobie wyobrazić poetę, który szuka natchnienia w żoliborskiej knajpce by wydać za jakiś czas tomik wierszy, który ludzie będą kupować. Mogę sobie wyobrazić handlowca, który nie miał możności zrobić tego w innym miejscu i teraz rozsyła propozycje biznesowe do klientów, siedząc przy kawiarnianym stoliku. Jest jednak cała masa prac pozornych lub wręcz szkodliwych, które dają poczucie spełnionego obowiązku (i pieniądze!) lecz ze społecznego punktu widzenia nie przynoszą żadnego dobra. Odbyłem ostatnio rozmowę ze znajomymi "białymi kołnierzykami" i zaproponowałem pewien eksperyment myślowy. Jeśli wasza firma z dnia na dzień zniknęła by, wyparowała, to czy ktoś by to zauważył? I dla odmiany - załóżmy, że nie przyjdzie do pracy tylko jedna czwarta warszawskich piekarzy, to możemy być pewni, że skutki tego dostrzegą WSZYSCY.
Warto o tym pamiętać, gdy się wykonuje lekka pracę intelektualną za pośrednictwem laptopa przy kawiarnianym stoliku w ulubionym lokalu. Wszystkie dobra które nas otaczają i z których korzystamy zostały przez kogoś w niemałym trudzie wyprodukowane. Ktoś je później przewiózł do magazynu, rozdzielił i dostarczył nam na stół. Kawa o doskonałym smaku, popijana podczas pisania eseju, została zebrana w dalekim kraju, przepalona, zapakowana, przewieziona do Polski i przez sieć pośredników dostarczona do kawiarni, gdzie w końcu trafiła do estetycznej filiżanki. Którą to filiżankę też zresztą ktoś musiał wyprodukować. Na każdym etapie niezbędne były pracowite ręce ludzi, często słabo opłacanych lecz niezbędnych do tego, by nasza cywilizacja mogła cieszyć się dobrami materialnymi.
Dobrze by było, żeby "pracownicy kawiarniani" cieszący się ze swojego statusu zawodowego nie zapominali o tym, że bez ciężkiej pracy fizycznej nasza cywilizacja dobrobytu nie mogłaby funkcjonować.
Marcin Bąk
Ja sam nie potrafię pracować w takich miejscach, zbyt dużo bodźców mnie rozprasza ale widzę, że forma pracy kawiarnianej staje się coraz bardziej modna. Jest to oczywiście możliwe tylko w przypadku części zawodów. Ciężko wyobrazić sobie pracownika firmy budowlanej, który wprowadza do kawiarni własną betoniarkę lub frezera, ze swoją maszyną. To jest praca dla specyficznej kategorii zawodów, do której aspirują ludzie nazywani nieco z przekąsem "młodymi, wykształconymi i z wielkich ośrodków".
Przez znaczną część dziejów naszej cywilizacji ciężka praca fizyczna, będąca fundamentem dobrobytu społeczeństwa, nie cieszyła się uznaniem. Co więcej, uważano że jest ona poniżej godności człowieka wolnego i szlachetnego. Takie wnioski znajdujemy w pismach Platona i jego największego ucznia, Arystotelesa, który wyraźnie pisał, że filozof powinien mieć dużo wolnego czasu na rozmyślania i nie powinien się zadręczać pracą fizyczną. Pracę tę za niego wykonują inni w tym także niewolnicy. Co ciekawe, jeszcze w epoce archaicznej Grecji tak nie było i chociażby z lektury Iliady dowiadujemy się, że arystokraci wykonywali prace fizyczne na przykład jak pasanie bydła czy roboty rzemieślnicze. Później jednak się to zmieniło. Pamiętam, jak czytałem jeden z najstarszych europejskich podręczników sztuk walki, "Flos Duellatorum" pióra rycerza Fiore dei Liberi, w którym autor wyrażał nadzieję, że sztuka opisana przez niego nigdy nie zostanie rozpowszechniona pomiędzy ludźmi niskiego stanu, przeznaczonymi tylko jak woły do dźwigania ciężarów i wykonywania ciężkiej pracy. W XIX w Anglii wieku utrwalił się podział na białe i niebieskie kołnierzyki oznaczający pracowników umysłowych oraz robotników, którzy muszą zdobywać chleb ciężką pracą fizyczną.
Gdy dzisiaj obserwuję pracujących w kawiarniach "białych kołnierzyków" zastanawiam się, czy zdają oni sobie sprawę z zależności między różnymi zawodami wykonywanymi chociażby w naszym mieście. Część prac robionych przy kawiarnianym stoliku istotnie ma jakieś znaczenie i czemuś służy. Mogę sobie wyobrazić poetę, który szuka natchnienia w żoliborskiej knajpce by wydać za jakiś czas tomik wierszy, który ludzie będą kupować. Mogę sobie wyobrazić handlowca, który nie miał możności zrobić tego w innym miejscu i teraz rozsyła propozycje biznesowe do klientów, siedząc przy kawiarnianym stoliku. Jest jednak cała masa prac pozornych lub wręcz szkodliwych, które dają poczucie spełnionego obowiązku (i pieniądze!) lecz ze społecznego punktu widzenia nie przynoszą żadnego dobra. Odbyłem ostatnio rozmowę ze znajomymi "białymi kołnierzykami" i zaproponowałem pewien eksperyment myślowy. Jeśli wasza firma z dnia na dzień zniknęła by, wyparowała, to czy ktoś by to zauważył? I dla odmiany - załóżmy, że nie przyjdzie do pracy tylko jedna czwarta warszawskich piekarzy, to możemy być pewni, że skutki tego dostrzegą WSZYSCY.
Warto o tym pamiętać, gdy się wykonuje lekka pracę intelektualną za pośrednictwem laptopa przy kawiarnianym stoliku w ulubionym lokalu. Wszystkie dobra które nas otaczają i z których korzystamy zostały przez kogoś w niemałym trudzie wyprodukowane. Ktoś je później przewiózł do magazynu, rozdzielił i dostarczył nam na stół. Kawa o doskonałym smaku, popijana podczas pisania eseju, została zebrana w dalekim kraju, przepalona, zapakowana, przewieziona do Polski i przez sieć pośredników dostarczona do kawiarni, gdzie w końcu trafiła do estetycznej filiżanki. Którą to filiżankę też zresztą ktoś musiał wyprodukować. Na każdym etapie niezbędne były pracowite ręce ludzi, często słabo opłacanych lecz niezbędnych do tego, by nasza cywilizacja mogła cieszyć się dobrami materialnymi.
Dobrze by było, żeby "pracownicy kawiarniani" cieszący się ze swojego statusu zawodowego nie zapominali o tym, że bez ciężkiej pracy fizycznej nasza cywilizacja dobrobytu nie mogłaby funkcjonować.
Marcin Bąk

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.07.2020 21:56
Adient w Skarbimierzu planuje likwidację zakładu. Kilkaset osób straci pracę
29.01.2026 08:48

Komentarzy: 0
O zwolnieniach w oddziale Metal w Skarbimierzu informował kilka dni temu portal Nowa Trybuna Opolska, a później także Strefa Biznesu. Przewodniczący opolskiej Solidarności Dariusz Brzęczek przekazał, że związkowcy otrzymali oficjalnie zawiadomienie o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych. Powodem redukcji zatrudnienia ma być spadek produkcji i presja kosztowa.
Czytaj więcej
Śmiertelny wypadek podczas prac na dachu w Lublinie
16.01.2026 17:47
''DGP": Urzędy pracy bez pieniędzy
14.01.2026 07:04
Ogromny wzrost bezrobocia wśród młodych. "Wejście na rynek pracy stało się koszmarem"
10.01.2026 12:53
Nie będzie reformy PIP? Solidarność: najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby powrót do oskładkowania umów cywilnoprawnych
08.01.2026 15:10

Komentarzy: 0
– W tej sytuacji najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby powrót do oskładkowania umów cywilnoprawnych, dokładnie tak, jak zapowiedziano to w pierwszym tzw. kamieniu milowym KPO – mówił wczoraj w Gdańsku Piotr Duda, komentując decyzję Donalda Tuska o niekontynuowaniu prac w zakresie reformy Państwowej Inspekcji Pracy.
Czytaj więcej


