Sikorski proponuje „Legion Europejski”. Gen. Wroński wskazuje cztery zagrożenia

- Sikorski proponuje utworzenie finansowanej z budżetu UE formacji wielkości brygady.
- Gen. Wroński wskazuje m.in. na problemy kadrowe, logistyczne i decyzyjne.
- Generał obawia się, że projekt mógłby odciągać uwagę od wzmacniania armii narodowych.
- Wroński podkreśla znaczenie istniejących struktur NATO.
Radosław Sikorski udzielił wywiadu greckiemu dziennikowi „Kathimerini”, który opublikowano 15 sierpnia 2026 r. Sikorski ponownie zaproponował w nim utworzenie „Legionu Europejskiego”, argumentując, że Europa powinna być zdolna do większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.
Nie jest to nowa propozycja. Sikorski mówił o niej oficjalnie już 29 stycznia 2026 r. przed posiedzeniem ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli. Według jego koncepcji zamiast nierealistycznej – jego zdaniem – federalnej armii UE należałoby stworzyć początkowo formację wielkości brygady, do której mogliby dobrowolnie wstępować obywatele państw UE, a być może również krajów kandydujących. Jednostka miałaby być finansowana z budżetu Unii Europejskiej i wykorzystywana m.in. do reagowania na kryzysy w sąsiedztwie Europy.
Sikorski przedstawiał tę koncepcję jeszcze wcześniej. W swoim exposé w Sejmie 25 kwietnia 2024 r. mówił o europejskich siłach szybkiego reagowania liczących 5–10 tys. żołnierzy, złożonych z ochotników będących obywatelami państw członkowskich i finansowanych według zasad budżetu UE.
Gen. Wroński wskazuje cztery główne grupy ryzyka, które jego zdaniem należałoby uwzględnić przy ocenie propozycji Sikorskiego.
Diabeł tkwi w szczegółach, a obecna kondycja armii europejskich sprawia, że szumne zapowiedzi mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego!
- ostrzega gen. Dariusz Wroński.
Ekspert pokazuje mechanizm, który w politologii nazywa się „strategiczną iluzją” lub rzucaniem haseł zastępczych, oraz najważniejsze ryzyka, patrząc przez pryzmat obecnego kryzysu obronnego w Europie
Wroński: Legion może odwrócić uwagę od wzmacniania armii narodowych
Jako pierwsze wymienia ryzyko „zasłony dymnej” (demobilizacja rządów).
To prawdopodobnie największe zagrożenie psychologiczne i polityczne. Wiele bogatych państw Europy Zachodniej (które przez dekady korzystały z tzw. dywidendy pokojowej i drastycznie cięły wydatki na armię) szuka dziś wygodnego wyjścia z sytuacji!
- zauważa gen. Wroński.
Wskazuje przy tym na mechanizm ucieczki.
Zamiast podejmować trudne politycznie decyzje – jak przywrócenie poboru, drastyczne podniesienie podatków na zbrojenia czy przestawienie gospodarki na tryb wojenny, rządy te mogą chętnie „schować się” za projektem Legionu Europejskiego
- nie kryje obaw.
W jego ocenie skutkiem tego może być sytuacja, w której Paryż, Berlin czy Bruksela mogą ogłosić sukces medialny, twierdząc: „Oto tworzymy wspólną formację obronną!”.
W praktyce odsunie to w czasie realną i bolesną odbudowę ich własnych, narodowych sił zbrojnych. Dla Polski, która realnie wydaje ogromne środki na własne wojsko, taka postawa sojuszników w rejonie „W” (wojny) byłaby katastrofalna!
- zauważa.
Kryzys kadrowy
Jako drugi problem gen. Wroński wymienia kryzys kadrowy i brak koncepcji, kto w takim legionie miałby służyć.
Wieloletnie zaniechania, np. największym problemem Bundeswehry, armii francuskiej czy brytyjskiej nie jest brak nowoczesnych czołgów, amunicji (choć to też problem), ale brak ludzi. Armie zawodowe w Europie kurczą się, brakuje chętnych do służby, a wskaźniki rezygnacji są rekordowo wysokie
- zauważa gen. Wroński.
W tym kontekście pojawia się pytanie: Skąd wezmą się ochotnicy do Legionu Europejskiego ? Jeśli mieliby to być najlepsi, doświadczeni żołnierze z państw członkowskich, oznaczałoby to drenaż i tak już osłabionych kadr narodowych (np. polscy czy fińscy podoficerowie przechodzący do lepiej płatnej formacji unijnej). Jeśli mieliby to być obywatele państw trzecich (na wzór francuskiej Legii Cudzoziemskiej), pojawia się gigantyczny problem lojalności, bezpieczeństwa kontrwywiadowczego oraz motywacji do umierania za Europę nie za własną ojczyznę
- wskazuje.
Jest to scenariusz wskazywany przez gen. Wrońskiego. Przedstawiona dotąd przez Sikorskiego koncepcja nie określa szczegółowych zasad rekrutacji, wynagradzania ani relacji między służbą w Legionie a armiami państw członkowskich.
Pułapka integracji i logistyki
Jako trzecie zagrożenie gen. Dariusz Wroński wskazuje pułapkę integracji i logistyki (lata do gotowości operacyjnej).
Zbudowanie spójnego systemu zbrojnego od zera to proces na dekadę, a nie na kilka miesięcy
- zauważa ekspert.
Jednocześnie wskazuje na chaos sprzętowy.
Europa produkuje kilkanaście rodzajów czołgów, wozów bojowych i systemów łączności. Zgranie tego w jedną strukturę dowodzenia (tzw. interoperacyjność) to koszmar logistyczny
- ocenia.
Szczegółowa koncepcja wyposażenia Legionu nie została dotąd przedstawiona. Nie wiadomo więc, czy jednostka korzystałaby ze sprzętu przekazywanego przez państwa członkowskie, czy otrzymałaby jednolite wyposażenie zakupione w ramach wspólnego systemu.
Niepokój gen. Wrońskiego budzą również procedury i doktryna.
W jakim języku będą wydawane rozkazy? Według jakiej doktryny wojennej będą ćwiczyć? Kto zapewni im zaplecze medyczne, remontowe i satelitarne?
- pyta.
Zanim taki Legion osiągnąłby pełną gotowość bojową, Rosja mogłaby kilkukrotnie przetestować spójność NATO na flance wschodniej. W tym czasie państwa europejskie żyłyby w błędnym przekonaniu, że są bezpieczne, bo „projekt jest w budowie” !!!
- alarmuje.
Paraliż Decyzyjny w godzinie „W”
Zdaniem gen. Wrońskiego najtrudniejszym do przeskoczenia punktem jest kwestia, kto wyda rozkaz do walki i narażenia życia żołnierzy.
W NATO decyzje zapadają w drodze konsensusu, ale struktura dowodzenia (SACEUR) jest jasna i oparta na potędze USA. W UE proces decyzyjny jest permanentnie paraliżowany (co doskonale widać na przykładzie wetowania pomocy dla Ukrainy).
Wyobraźmy sobie sytuację, w której Legion Europejski ma zostać użyty do odparcia „zielonych ludzików” na granicy Polski lub Estonii. Czy premier Węgier, Austrii lub innych sceptycznych państw nie zablokuje tej decyzji w Brukseli?
- zastanawia się.
W swojej styczniowej propozycji Sikorski mówił, że Legion powinien być politycznie podporządkowany unijnemu Komitetowi Politycznemu i Bezpieczeństwa. Nie przedstawiono jednak pełnego mechanizmu podejmowania decyzji o użyciu formacji, dlatego kwestia szybkości i zasad jej uruchamiania pozostaje jednym z istotnych pytań dotyczących projektu.
W ocenie gen. Wrońskiego dla Polski czas jest kluczowy.
Każda inicjatywa, która odwraca uwagę Europy od natychmiastowego uzupełniania braków magazynowych, produkcji amunicji artyleryjskiej i wzmacniania własnych garnizonów, jest w obecnej sytuacji geopolitycznej ryzykowna. Tworzenie „wirtualnych potęg” na papierze może uśpić czujność zachodnich społeczeństw, dając im fałszywe poczucie bezpieczeństwa!!!
- stwierdza.
„Nic nie zastąpi NATO”
Ostatecznie i mocno powiem: nikt i nic nie zastąpi NATO i już działających struktur a solidarność związana z Art. 5 i 3 z ewentualnym odwodem amerykańskim (!!!) w sytuacji podbramkowej może okazać się najlepszym wyjściem naprzeciw propozycji amerykańskiej aby Europa wzięła odpowiedzialność w swoje ręce!
- konstatuje.
Do czego według Sikorskiego miałby służyć Legion?
Sikorski nie przedstawiał proponowanej formacji jako alternatywy dla NATO ani siły zdolnej samodzielnie odstraszać Rosję. W styczniu wskazywał, że Legion mógłby być wykorzystywany wobec zagrożeń niższego szczebla, wymieniając m.in. Afrykę Północną i Bałkany. Proponował również polityczne podporządkowanie jednostki Komitetowi Politycznemu i Bezpieczeństwa UE. Szczegóły dotyczące dowodzenia operacyjnego, wyposażenia i zasad użycia formacji nie zostały jednak dotąd kompleksowo przedstawione.
Komentarze
Rosjanie zyskali ważną informację. Generał zabiera głos po incydencie z rakietą Ch-101

„WSJ”: Wywiad USA zmienił ocenę zagrożenia ze strony Rosji. Chodzi o państwa NATO

Putin może przetestować NATO? Nowe ustalenia amerykańskiego wywiadu

Referendum ws. Zielonego Ładu. Piotr Duda: Solidarność odwiesza zbiórkę podpisów

Oglądaj na żywo konferencję Przewodniczącego Solidarności







