Polskie Termopile. 327 lat temu 400 polskich husarzy pokonało pod Hodowem 40 000 Tatarów

- W czerwcu 1694 roku około 400 polskich żołnierzy, w tym 100 husarzy i 300 pancernych, stanęło pod Hodowem przeciwko wielotysięcznej armii tatarskiej zmierzającej po łupy i jasyr.
- Widząc ogromną przewagę przeciwnika, Polacy zamienili wieś Hodów w improwizowaną twierdzę, wykorzystując do obrony wozy, płoty, beczki i inne dostępne przeszkody.
- Walki trwały od pięciu do sześciu godzin. Gdy obrońcom zaczęło brakować amunicji, według przekazów wykorzystywali do strzelania tatarskie strzały znalezione na polu bitwy.
- Po nieudanych szturmach i poniesionych stratach Tatarzy odstąpili od dalszych ataków. Król Jan III Sobieski nagrodził uczestników bitwy, a rok później polecił wznieść pomnik upamiętniający bohaterów spod Hodowa.
Tatarzy ruszyli po jasyr
W czerwcu 1694 roku wojska tatarskie wkroczyły na ziemie Rzeczypospolitej. Celem najazdu było zdobycie łupów i pojmanie mieszkańców w jasyr.
Przeciwko najeźdźcom wysłano dwa niewielkie zgrupowania jazdy dowodzone przez Konstantego Zahorowskiego i Mikołaja Tyszkowskiego. Łącznie siły polskie liczyły około 400 żołnierzy – około 100 husarzy i 300 pancernych.
Już na początku starcia Polacy rozbili tatarską straż przednią liczącą kilkuset jeźdźców i pojmali dwóch mirzów. Szybko jednak okazało się, że za nią nadciągają główne siły przeciwnika.
400 przeciwko 40 tysiącom
Widząc ogromną przewagę liczebną Tatarów, polscy żołnierze wycofali się do wsi Hodów.
Tam podjęto decyzję, która przesądziła o przebiegu bitwy. Husaria i pancerni zeszli z koni, a wieś zamienili w improwizowaną twierdzę. Do obrony wykorzystano wozy, płoty, stoły, beczki i wszystko, co mogło posłużyć jako osłona.
Według relacji króla Jana III Sobieskiego Tatarów było około 40 tysięcy. Oznaczałoby to, że na jednego polskiego obrońcę przypadało nawet stu przeciwników.
Gdy skończyły się kule, strzelali strzałami
Ataki trwały przez pięć do sześciu godzin. Tatarzy wielokrotnie szturmowali polskie pozycje, wykorzystując zarówno broń palną, jak i ataki piesze. Mimo ogromnej przewagi nie byli jednak w stanie przełamać obrony.
Sytuacja stała się dramatyczna, gdy Polakom zaczęło brakować amunicji. Według przekazów obrońcy znaleźli jednak niezwykłe rozwiązanie. Zbierali tatarskie strzały wbite w ziemię i używali ich zamiast kul, wkładając je do luf swojej broni palnej.
„Poddajcie się”. Polacy odmówili
W pewnym momencie Tatarzy postanowili spróbować negocjacji. Do polskich pozycji wysłano Lipków, czyli polskich Tatarów służących w armii osmańskiej. Przekazali oni żądanie kapitulacji.
Odpowiedź była jednoznaczna – obrońcy Hodowa odmówili złożenia broni.
Po kolejnych nieudanych szturmach i poniesieniu znacznych strat Tatarzy zrezygnowali z dalszych ataków i rozpoczęli odwrót w kierunku Kamieńca Podolskiego.
Bohaterowie zapłacili wysoką cenę
Choć bitwa zakończyła się zwycięstwem Rzeczypospolitej, większość obrońców została ranna. W walkach zginęło kilkudziesięciu żołnierzy, w tym kilkunastu towarzyszy husarskich. Konstanty Zahorowski, jeden z dowódców polskich sił, zmarł trzy dni później wskutek odniesionych obrażeń.
Do niewoli tatarskiej dostał się natomiast Mikołaj Tyszkowski, którego później wykupiono.
Jan III Sobieski nagrodził obrońców
Wieść o niezwykłej obronie szybko dotarła do króla Jana III Sobieskiego. Już kilka dni po bitwie monarcha przeznaczył tysiąc złotych na leczenie rannych żołnierzy. Hetman Stanisław Jan Jabłonowski przekazał dodatkowe środki na opiekę medyczną.
27 czerwca 1694 roku Sobieski osobiście przyjął uczestników bitwy we Lwowie i nagrodził ich pieniędzmi oraz końmi.
Rok później polecił również wznieść pomnik upamiętniający bohaterów spod Hodowa.
Komentarze
Grudzień 1970 i stan wojenny – pamiętamy! Nowe wydanie specjalne „Tygodnika Solidarność”

Ważny wpis Karola Nawrockiego. Prezydent przypomniał słynne „Pięć Prawd Polaków”
Świadek ludobójstwa wołyńskiego: Wciąż stoi pomnik wychwalający mord UPA na Polakach

Jak Polacy wciąż zakochują się w cudzych mocarstwach - od Rosji Katarzyny po współczesny Kijów









