Pierwsza praca ostatnią? Nie dzisiaj. Drastycznie skraca się okres zatrudnienia u kolejnych pracodawców

Przeglądając portale, na których pracownicy zamieszczają przebieg swojej ścieżki kariery, można zaobserwować wzmagającą się w ostatnich latach niepokojącą tendencję – drastyczne skrócenie okresu zatrudnienia u poszczególnych pracodawców. Zamierzchłe wydają się być czasy, w których pierwsza praca była zarazem tą ostatnią. Dekada w jednej firmie zdaje się być nie lada wyczynem, trzy lata to domena weteranów, nawet bariera roku staje się coraz częściej zaporą nie do przebycia. Czy to wybredność pracodawców utożsamiana z nieudacznictwem zatrudnianych, czy swoisty firmowy clubbing pracowników legł u podstaw tego zjawiska?
Pierwszy rok pracy u nowego pracodawcy to nieustanne pasmo szkoleń, inwestycji w pracownika, dostosowanie jego kompetencji do kultury organizacyjnej. Nic odkrywczego, ale po co wyważać otwarte już drzwi, gdy nawet mistrz Sienkiewicz, wygłasza tę tezę ustami Kmicica: "Ba! jako rzekłem, moja fortuna przy fortunie waszych książęcych mościów wyrośnie". Niestety, praktyka zazwyczaj ma dużo więcej wspólnego z tytułowym "Potopem", gdyż rzuca się pracownika na głęboką wodę i obserwuje, czy wypłynie.
Wina leży nie tylko po stronie pracodawcy, szczególnie w zakresie młodych adeptów kariery, swoje trzy grosze dokłada system edukacji, który wypuszcza na rynek pracy kompletnie nieprzygotowanych merytorycznie przyszłych pracowników, za to z ambicjami, których nie powstydziłby się sam Bill Gates. Szybkie zderzenie z tzw. ścieżką kariery może skutecznie zniechęcić do pracy w danej strukturze. Brak doświadczenia pcha ich w objęcia coraz to nowych firm, co w krótkim czasie staje się ilustracją powiedzenia: wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma. Doświadczeni pracownicy niechętnie udzielają rad młodym z obawy o swoje miejsca pracy. Tworzy się pokoleniowy klincz - jedni chcą się wspinać, drudzy utrzymać, a w rezultacie kopią się po kostkach. Gdzie tu idee olimpijskie, które w czasach nowożytnych zostały kontynuowane przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, za sprawą barona Pierra de Coubertina:
1. Zasada honorowego uczestnictwa - każdy sportowiec chce wygrywać, popularny pogląd głoszący, iż liczy się przede wszystkim udział, nie zawsze trafia do świadomości zawodników, magia podium kusi, skłania do stosowania nieczystych zagrań. Jednakże kiedy sportowiec staje się sprawiedliwy wobec siebie, jego intencją jest uczciwość i nadaje on swojemu czynowi sens moralny.
2. Zasad równości - sportowiec, stając do rywalizacji, stara się wykazać przewagę swojej fizyczności, duchowości w takich samych dla wszystkich warunkach zewnętrznych. Rolą sędziego sportowego jest utrzymanie zawodów w ramach norm fair play.
Pracodawca nie występuje w roli arbitra, nic mu to nie da. Czeka spokojnie na to, kto wyjdzie zwycięsko ze zwarcia. Przekonany, iż tym sposobem wyłoni osobę bardziej zaangażowaną, zdeterminowaną.
Wróćmy do naszego pracownika globtrotera - nie posiada doświadczenia, jest pobieżnie przeszkolony, a na dodatek z tyłu głowy kołacze mu myśl o kolejnej zmianie pracy. Jak w dowcipie o budowie autostrady, gdy jedna ekipa zwraca się do drugiej: kiedy oddajecie do użytku, bo my już czekamy z remontem. Podobnie jest z objęciem stanowiska i jednoczesnym planowaniu posady u innego pracodawcy. Taki pracownik nie może być kompetentny, a jego praca pozostawia wiele do życzenia.
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W tym wypadku skorzystać miałby pracodawca. Ale jak tu korzystać, mając byle jaką strukturę kadrową, byle jakie relacje między pracownikami, a w efekcie finalnym oferując byle jakie usługi.
Wypracowanie czegoś na kształt etosu pracy jest zadaniem wykonalnym. Może nie tak idealnego jak założenia rywalizacji olimpijskiej, ale próbować trzeba. Jak czerpać, to z najlepszych wzorców: "W imieniu wszystkich zawodników ślubuję: respektować zasady obowiązujące w sporcie, przestrzegać zasady szlachetnej rywalizacji i zawsze postępować zgodnie z duchem fair play; wszystkie dążenia, umiejętności, talent i siły woli poświęcić osiągnięciu najlepszego wyniku sportowego bez żadnego dopingu".
Przemysław Czylok

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 15.09.2016 12:53
Komentarze
Niemcy w kłopocie. Alarm w służbie zdrowia i budownictwie
08.11.2025 17:27

Komentarzy: 0
W Niemczech rośnie problem z brakiem wykwalifikowanych pracowników. Jak wynika z najnowszego raportu Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW), tylko w 2024 roku nieobsadzonych pozostało ponad 260 tysięcy stanowisk w dziesięciu kluczowych branżach.
Czytaj więcej
Niebezpieczna sytuacja w Łodzi. Dwulatka opuściła żłobek bez opieki
23.08.2025 21:47
Maciej Szlinder: Rząd dławi płacę minimalną
29.07.2025 14:22
Magdalena Okraska: Obok – o pracownikach socjalnych
08.07.2025 13:00

Komentarzy: 0
Zajmuję się ludźmi bez rodzin, bez innej pomocy, bez pieniędzy i bez przyszłości. Odwiedzam tych, do których nikt nie zagląda tygodniami, pozbawionych sieci sąsiedzkiego i rodzinnego wsparcia. Nie zawsze trzeźwych, nie zawsze czystych. Nie, nie jestem empatycznym aniołem. To moja praca. Państwo polskie wycenia ją na 4600 zł na rękę.
Czytaj więcej
Etos folwarku, czyli bajka o ciężkiej pracy dla innych
11.05.2025 16:41

Komentarzy: 0
Ostatnio coraz częściej słyszymy utyskiwania, że „z młodymi to się nie da”. Że „nie ma już etosu pracy”. Że „ludziom nie chce się robić”. Słowa te płyną, o ironio, z ust tych, którzy przez ostatnie dekady żyli całkiem wygodnie – najczęściej dzięki temu, że ich rodzice byli odpowiednio ustawieni, a oni sami nie musieli zaczynać kariery od magazynu czy linii produkcyjnej, tylko od startupu w kawiarni z MacBookiem na kolanach.
Czytaj więcej


