Pacjent chce żyć, ale lekarze zdecydowali o ograniczeniu części terapii

- Francuska Rada Stanu odmówiła zawieszenia decyzji lekarzy o ograniczeniu części aktywnych terapii u ciężko chorego 60-letniego pacjenta.
- Mężczyzna wcześniej sporządził wytyczne, w których domagał się stosowania wszystkich dostępnych metod podtrzymujących życie.
- Rodzina twierdzi, że pacjent odzyskał kontakt i nadal wyraża wolę dalszego leczenia.
Ledwie Francja uchwaliła prawo zezwalające na eutanazję, w prasie pojawiła się sprawa graniczna, świadcząca o śmiertelnej spirali, w którą wciągany jest kraj. Niewątpliwie ilustruje to obawy tych, którzy ostrzegali przed stopniowym przesuwaniem władzy decyzyjnej w stronę zawodu lekarza
- alarmuje portal European Conservative.
W szpitalu Pitié-Salpêtrière w Paryżu Rémi, mężczyzna, który wyszedł ze śpiączki po poważnym wypadku, obecnie konsekwentnie twierdzi, że chce nadal żyć. Lekarze uważają jednak, że zabiegi utrzymujące go przy życiu stanowią “uporczywą terapię” i wszczęli postępowanie w celu ich wycofania. Rada Stanu właśnie wydała orzeczenie na ich korzyść, w decyzji zawierającej sformułowanie: że pacjent nie ma prawa żądać każdej możliwej terapii, jeśli spełnia ona prawne kryteria „uporczywej terapii”
Sprawa jest emblematyczna i stoi w sprzeczności z debatami toczącymi się w ostatnich tygodniach na temat zgody na śmierć. Mamy tu do czynienia z odwrotnym scenariuszem: kiedy pacjent jest przytomny, wyraźnie wyraża chęć życia i ma wsparcie rodziny, kto powinien mieć ostatnie słowo?
- pyta European Conservative.
Decyzja z 20 lipca 2026 roku nie zezwala lekarzom na ograniczenie określonych terapii aktywnych w razie kolejnego pogorszenia stanu, takich jak ponowna intubacja, dializa, resuscytacja czy pozaustrojowe wspomaganie krążenia.
Wypadek i leczenie
Historia Rémi jest niezwykła. Po wypadku, który spowodował poważne uszkodzenia neurologiczne, zapadł w śpiączkę. Rodzina twierdziła, że pacjent odzyskał kontakt i nadal wyraża wolę dalszego leczenia. Wcześniej sporządził również wytyczne, w których domagał się stosowania wszystkich metod podtrzymujących życie.
Rodzina sprzeciwia się ograniczeniu terapii i podjęła działania prawne w celu zawieszenia decyzji lekarzy. Lekarze szpitala Pitié-Salpêtrière uważają jednak, że kontynuowanie leczenia stanowi uporczywą terapię w rozumieniu ustawy Claeysa-Leonettiego, która określa ramy medyczne i prawne dla pacjentów pod koniec życia, aż do uchwalenia ustawy z dnia 15 lipca o wspomaganym umieraniu. Ich zdaniem kontynuowanie leczenia jedynie sztucznie przedłużyłoby istnienie bez perspektyw na znaczącą poprawę.
Batalia sądowa
Ta różnica zdań skłoniła rodzinę do wszczęcia batalii prawnej mającej na celu uniemożliwienie wykonania decyzji lekarskiej. W związku z wewnętrznymi procedurami szpitalnymi rodzina złożyła pilny wniosek do Rady Stanu o zawieszenie decyzji o wycofaniu leczenia.
W odwołaniu rodzina zakwestionowała ocenę lekarską, zgodnie z którą kryteria prawne “nieuzasadnionego uporu” zostały spełnione. W szczególności rodzina argumentowała, że Rémi jest teraz w stanie wyrazić swoje życzenia, że wyraźnie prosi o życie i że życzenie to powinno mieć pierwszeństwo.
Rada Stanu nie przyjęła tego argumentu. Podtrzymała ocenę lekarzy i potwierdziła, że spełnione zostały warunki określone w Kodeksie zdrowia publicznego zezwalające na zaprzestanie części leczenia.
W tym kontekście Rada Stanu stwierdza, że “życzenia pacjenta podlegają prawu”, co podsumowuje przyjętą filozofię: samo wyrażenie woli przez pacjenta nie jest wystarczające, jeśli kryteria prawne umożliwiające przerwanie leczenia zostaną uznane za spełnione.
Przypadek ten uwydatnia paradoks rzadko wspominany w debacie na temat opieki u schyłku życia. Od miesięcy zwolennicy legalizacji eutanazji kładą nacisk na autonomię pacjenta i absolutny szacunek dla jego życzeń, gdy chce umrzeć. Jednak w przypadku Rémiego dzieje się odwrotnie: pacjent prosi o życie, ale to życzenie nie wystarczy, aby zapobiec przerwaniu leczenia
- zauważa European Conservative.
Zgodnie z prawem francuskim decyzja rzeczywiście należy do lekarza, zgodnie z kolegialną procedurą mającą na celu ocenę, czy leczenie stało się daremne, nieproporcjonalne lub nie służy żadnemu innemu celowi niż sztuczne przedłużenie życia. Rodzina jest konsultowana, ale nie ma prawa weta. Jej rola polega zasadniczo na dawaniu świadectwa wcześniejszym życzeniom pacjenta, gdy pacjent nie jest już w stanie ich wyrazić.
Sprawa Rémiego ilustruje zatem granice władzy krewnych w obliczu decyzji medycznej. ich sprzeciw nie wystarcza do zablokowania decyzji o ograniczeniu terapii, jeśli sąd uzna, że procedura została przeprowadzona zgodnie z prawem.
Polityczne znaczenie sprawy
Moment nadaje tej decyzji szczególne znaczenie polityczne. Zaledwie kilka dni po uchwaleniu ustawy ustanawiającej prawo do wspomaganego umierania wielu przeciwników potępia to, co postrzegają jako rosnącą nierównowagę na korzyść zawodu lekarza. Ich zdaniem sprawa Rémiego pokazuje, że zabezpieczenia zaproponowane podczas debat parlamentarnych nie rozwiewają wszystkich obaw. System, w którym świadomy pacjent może mieć chęć życia odłożoną na bok na podstawie oceny lekarskiej, ujawnia zakres władzy powierzonej lekarzom w podejmowaniu decyzji o końcu życia
- wskazuje portal.
Grégor Puppinck, dyrektor Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości, podkreśla, że “po raz pierwszy lekarze podjęli decyzję o przerwaniu leczenia wbrew wyrażonej woli ‘przytomnego’ pacjenta, powodując tym samym jego śmierć.” Kilka lat temu sprawa Vincenta Lamberta trafiła na pierwsze strony gazet, ponieważ lekarze postanowili zakończyć życie mężczyzny w stanie wegetatywnym wbrew woli jego rodziny. Ale sytuacja, choć kontrowersyjna, była zupełnie inna: Vincent Lambert nie odzyskał przytomności i w przeciwieństwie do Rémiego nigdy jasno nie wyraził chęci życia. W sprawie Vincenta Lamberta spór dotyczył zakończenia sztucznego żywienia i nawodnienia u pacjenta z ciężkimi zaburzeniami świadomości.
Jesteśmy tutaj świadkami poważnego odwrócenia zasady autonomii: wola jednostki jest przywoływana, gdy prowadzi do wniosku o śmierć, ale może zostać zignorowana, gdy wiąże się z wnioskiem o dalszą opiekę
- wskazywał Puppinck.
Wspomagane umieranie a ograniczenie uporczywej terapii
Orzeczenie zapadło pięć dni po ostatecznym przyjęciu przez Zgromadzenie Narodowe projektu ustawy o pomocy w umieraniu. Nowe przepisy nie były jednak podstawą decyzji Rady Stanu.
Komentarze
W Holandii dokonano pierwszej eutanazji dziecka

Francja przygotowuje się na ekstremalne upały. Wydano najwyższy alert

Brak porozumienia ws. nowych podatków może spowodować zmniejszenie budżetu UE o 40%

Karol Nawrocki spotkał się z Jordanem Bardellą. Szefernaker zdradza temat rozmów

Pociąg wojskowy z Francji do Polski jedzie 45 dni. Logistyczne problemy sojusznika







