Prokurator Góra ws. dotyczącej zabójstwa ks. Popiełuszki: "Postępowanie jest na etapie końcowym"

- Prokurator Mieczysław Góra odpowiada na pytania dotyczące stanu zaawansowania śledztwa dotyczącego przestępczej działalności SB-eków w latach 1982-89;
- Funkcjonariusz prokuratury porusza również tematy hipotez związanych z ostatnimi godzinami życia ks. Jerzego Popiełuszki, raportu dr. Konopki, zeznań świadków.
W ramach postępowania IPN dotyczącego kryminalnej działaności funkcjonariuszy SB w schyłkowych latach PRL-u, analizowane są także materiały związane ze sprawą ks. Jerzego Popiełuszki.
Odpowiadając na pytania KAI, prokurator podkreśla, że śledztwo nie dotyczy ponownego badania zabójstwa kapłana. Mieczysław Góra odnosi się natomiast do raportu dr. hab. Tomasza Konopki, hipotez dotyczących ostatnich godzin życia ks. Popiełuszki oraz zeznań świadków podważających ustalenia procesu toruńskiego.
Stan śledztwa
Anna Rasińska (KAI): Na jakim etapie znajduje się obecnie śledztwo dotyczące okoliczności śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki?
Prok. Mieczysław Góra (Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku, IPN): Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie: związku przestępczego funkcjonariuszy publicznych państwa komunistycznego w okresie od 1 stycznia 1982 r. do 31 grudnia 1989 r. w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, w skład którego wchodzili funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, kierowanego przez osoby zajmujące najwyższe stanowiska państwowe, w ramach realizacji celów politycznych i społecznych ówczesnych władz państwowych, stanowiących represje wobec osób z określonych grup społecznych o innych poglądach politycznych i światopoglądowych, stanowiących przestępstwa według polskiej ustawy karnej obowiązującej w czasie jego popełnienia, który miał na celu dokonywanie przestępstw. Nie prowadzi postępowania w sprawie zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Przedmiotem postępowania nie są przestępstwa, które były rozpoznawane przez Sądy. Dotyczy to sprawców skazanych za uprowadzenie i zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki zakończone prawomocnym wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Toruniu z 7.02.1985 roku sygn. II K53/84 (Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala, Waldemar Chmielewski) oraz osób, którym zarzucono wcześniej podżeganie i kierowanie działaniami zabójców – byłego zastępcy dyrektora Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Adama Pietruszki oraz szefa Służby Bezpieczeństwa Władysława Ciastonia i dyrektora Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Zenona Płatka. Postępowanie jest na etapie końcowym.
Jakie są obecnie główne cele prowadzonego postępowania?
Celem postępowania jest ustalenie czy w okresie od 1 stycznia 1982 r. do 31 grudnia 1989 r. w Warszawie istniał w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych związek przestępczy funkcjonariuszy publicznych państwa komunistycznego mający na celu popełnianie przestępstw.
Raport Tomasza Konopki
Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Katolicką Agencję Informacyjną 24 kwietnia br. dr hab. Tomasz Konopka, dyrektor Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie, zaprezentował raport dotyczący sądowo-lekarskiej analizy przyczyn i okoliczności śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Czy materiał ten będzie analizowany w ramach śledztwa prowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej?
Jest to dokument nieprocesowy, jednakże zostanie włączony do akt śledztwa. Został opracowany przez znanego specjalistę medycyny sądowej i poczynione w nim uwagi uważam za ważne.
Czyli wnosi on do sprawy istotne fakty?
Tak, potwierdza przyczynę i czas zgonu wskazany przez prof. dr hab. Edmunda Chróścieleckiego w protokole przesłuchania w charakterze świadka z 16 lipca 1991 roku przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego, cytat z protokołu:
Według mojej opinii, w świetle całości dostępnego materiału dowodowego, a zwłaszcza obecności tamponów w jamie ustnej księdza Popiełuszki, dodatkowo zakneblowanych przylepcami, działalności pętli samozaciskającej oraz pętli obciążonej kamieniami i gwałtownego uderzenia o taflę wody z dużej wysokości, bezprzedmiotowe było badanie odnośnie utonięcia, gdyż do wody wpadły już zwłoki księdza Popiełuszki.
Jak wynika z opinii profesora Edmunda Chróścielewskiego, zgon ks. Jerzego Popiełuszki nastąpił przez uduszenie, a do wody w nocy z 19 na 20 października 1984 roku wrzucono zwłoki księdza, co potwierdza dr hab. Tomasz Konopka.
Opinie o rozbieżnościach
W przestrzeni publicznej od lat pojawiają się interpretacje wypowiedzi prof. Edmunda Chróścielewskiego sugerujące możliwe rozbieżności pomiędzy obrażeniami stwierdzonymi podczas sekcji zwłok, a oficjalną wersją przebiegu śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Jak obecnie śledztwo IPN ocenia znaczenie tych opinii?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, posłużę się cytatami z zeznań prof. dr hab. Edmunda Chróścieleckiego z 16 lipca 1991 roku, którego przesłuchał prokurator Andrzej Witkowski:
Białystok miał wówczas najnowocześniejszy zakład medycyny sądowej w Polsce, były warunki do przeprowadzenia tam na miejscu wszystkich badań, istniały tam bardzo dobre warunki lokalowe.
Nie chciałbym w tej chwili ustosunkowywać się do szczegółów ustaleń sekcji zwłok księdza Jerzego Popiełuszki, ale muszę stwierdzić, że w czasie oględzin i sekcji zwłok księdza, w dniu 31 października 1984 roku, zespół biegłych wykonywał wszystko według obecnego stanu wiedzy, żeby zadokumentować stan faktyczny odnośnie zwłok księdza.
Jak wynika z zeznań profesora, robiono wszystko, aby sekcja zwłok ks. Jerzego Popiełuszki została przeprowadzona w najwyższych standardach i została wszechstronnie udokumentowana.
Czy badano, w jaki sposób film z sekcji zwłok ks. Jerzego Popiełuszki był przechowywany i przekazywany przez lata oraz czy istnieją podstawy, by kwestionować jego wiarygodność jako materiału dowodowego?
Film z sekcji zwłok ks. Jerzego Popiełuszki wraz z aktem oskarżenia i aktami sprawy został przekazany 11 grudnia 1984 roku do Sądu Wojewódzkiego II Wydziału Karnego w Toruniu jako dowód i tam był przechowywany do 2015 roku, kiedy to został przekazany do Archiwum Delegatury IPN w Bydgoszczy. Nie są mi znane żadne powody i okoliczności, aby ten materiał kwestionować.
W przestrzeni publicznej od lat funkcjonują różne hipotezy dotyczące ostatnich godzin życia ks. Jerzego Popiełuszki. Które z nich zostały definitywnie wykluczone przez śledztwo?
W sprawie zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki zapadł 7 lutego1985 roku wyrok Sądu Wojewódzkiego w Toruniu sygn. II K53/84, w którego uzasadnieniu sąd szczegółowo podał okoliczności śmierci ks. Jerzego Popiełuszki.
Czy w toku postępowania analizowane są również materiały i ustalenia zgromadzone przez lata przez prok. Andrzeja Witkowskiego?
Ustalenia prokuratora Andrzeja Witkowskiego stanowią materiał dowodowy. Tak jak wskazałem wyżej, przykładowo protokół przesłuchania w charakterze świadka prof. dr hab. Edmunda Chróścieleckiego z 16 lipca 1991 roku.
Ostatnio pojawiają się informacje o przedmiocie przekazanym do prokuratury, który miał być wiązany z hipotezą dotyczącą przetrzymywania ks. Jerzego Popiełuszki w Kazuniu. Czy stanowi on materiał dowodowy w sprawie?
Taki przedmiot został przekazany przez świadka zawnioskowanego przez pełnomocnika Rodziny ks. Jerzego Popiełuszki. Jak ustalono w procesie toruńskim, ks. Jerzy Popiełuszko nie był przetrzymywany w bunkrach Fortu Zajączek w Kazuniu Polskim.
Wątki rybaków
W wielu publikacjach dotyczących ks. Jerzego Popiełuszki pojawiają się wątki rybaków. Czy śledztwo prowadzone przez IPN analizuje dziś relacje świadków? Czy w ocenie prokuratury zeznania rybaków mogą mieć dziś istotne znaczenie dla ustalenia rzeczywistego czasu śmierci ks. Jerzego Popiełuszki?
Z uwagi, iż w przestrzeni publicznej pojawiają się zeznania tak zwanych „rybaków”, poświęcę im więcej uwagi. Było trzech rybaków, którzy w październiku 1984 roku mówią, że kłusowali na tamie we Włocławku: Andrzej Chodorowski, Jerzy Rozmarowicz i Janusz Olszewski. Na łodzi byli Andrzej Chodorowski i Janusz Olszewski, a Jerzy Rozmarowicz był w okolicach szopy na brzegu w odległości około 300 metrów od tamy. Janusz Olszewski nigdy nie został przesłuchany w charakterze świadka, albowiem pod koniec lat dziewięćdziesiątych zmarł. Jerzy Rozmarowicz został przesłuchany w charakterze świadka 18 maja 2002 roku przez prokuratora Wojciecha Błasika, Andrzej Chodorowski 24 maja 2002 roku przez tego samego prokuratora. W dniu 7 września 2018 roku ponownie został przesłuchany w charakterze świadka Andrzej Chodorowski przeze mnie, nie przesłuchano Jerzego Rozmarowicza, albowiem już nie żył. Ponowne przesłuchanie wykazało, iż zeznania świadka Andrzeja Chodorowskiego są istotnie inne niż te, które spisał prokurator Wojciech Błasik. Poniżej przedstawiam cytaty z przesłuchań, które pokazują istotne różnice.
Przesłuchany w charakterze świadka Andrzej Chodorowski w dniu 24.05.2002 roku przez prokuratora Wojciecha Błasika zeznał:
Pamiętam taki przypadek pod koniec października 1984 roku, jak razem ze szwagrem Januszem Olszewskim i Jerzym Rozmarowiczem podpłynęliśmy łódką pod samą zaporę i zamierzaliśmy wyciągnąć wcześniej zarzucone przy jazach sieci. Na dworze było już ciemno, gdyż była to godz. 21.00, a może trochę później. W pewnym monecie usłyszeliśmy odgłos najeżdżającego samochodu, który wjechał na most na zaporze, a następnie zatrzymał się pomiędzy 3 a 4 filarem. Sądziliśmy, że to strażnicy rybaccy, wiec wpłynęliśmy w samą jazę pomiędzy 5 a 6 filarem. Gdy ten samochód się zatrzymał wysiedli z niego jacyś mężczyźni i zbliżyli się do barierki na moście i spojrzeli w dół. Nie wiemy czy nas zauważyli.
Przesłuchany w charakterze świadka Andrzej Chodorowski w dniu 7.09.2018 roku przez prokuratora Mieczysława Górę co do wyżej wskazanego fragmentu zeznał:
Pamiętam, że jak wtedy pomagałem szwagrowi Januszowi Olszewskiemu to nie zawsze łowiło się w dozwolonych miejscach. Były sytuacje gdyż udawaliśmy się po wyciągnięcie sieci w okolice jazów na tamie we Włocławku, że musieliśmy się ukrywać żeby nas ktoś nie zauważył. Te sieci z tych niedozwolonych miejsc tylko wyławialiśmy w nocy, wieczorami. Godzina była uzależniona od pory roku. Jeżeli było to lato to się jechało o 24.00, jeżeli jesień to było to wcześniej. Ja szwagrowi pomagałem na pewno dłużej niż przez rok czasu. W te miejsca niedozwolone to sieci zarzucaliśmy przynajmniej dwa razy w miesiącu. Zdarzały się przypadki, że musieliśmy ukrywać się przed milicją, strażą wodną żeby nas nie złapali. Trudno mi skojarzyć kiedy był ten przypadek kiedy będąc na takim połowie pod jazami była sytuacja, że również musieliśmy się ukrywać bo nadjechał pojazd, który zatrzymał się na moście biegnącym na tamie. Ja tylko słyszałem trzaśnięcie drzwi. Teraz nie pamiętam czy po odgłosie silnika mógł być to samochód ciężarowy czy osobowy, Ja tego samochodu nie widziałem. Również nikogo nie widziałem aby wysiadł z tego pojazdu. Ja na pewno tylko słyszałem zatrzymujący się pojazd natomiast nie widziałem aby z tego pojazdu, który się zatrzymał wysiedli jacyś mężczyźni i zbliżyli się do barierki na moście i aby patrzyli co się dzieje na dole. Między poziomem mostu, a taflą jest na pewno około 20 metrów jak nie więcej. Pamiętam, że szwagier wtedy Janusz Olszewski powiedział żebyśmy się schowali, on mógł coś widzieć bo on siedział z tyłu. Szwagier siedział w taki sposób, że był obrócony w stronę mostu i mógł widzieć co się dzieje na moście, natomiast ja byłem odwrócony tyłem do mostu. Zatem tylko słyszałem i niczego nie widziałem. Tego jestem całkowicie pewien.
Przesłuchany w charakterze świadka Andrzej Chodorowski w dniu 24.05.2002 roku przez prokuratora Wojciecha Błasika zeznał:
Po dość krótkim czasie ci mężczyźni zrzucili coś ciężkiego do wody w pobliżu 4 filara. Ja nie zauważyłem co to było, a jedynie usłyszałem potężny plusk wody. Szwagier Janusz Olszewski miał lepszą widoczność, gdyż siedział na dziobie łodzi i przytrzymywał się filara, a ja siedziałem na rufie od strony jazu. Usłyszałem jak szwagier powiedział wystraszonym głosem „coś rzucili”. Nie powiedział wtedy że wrzucili człowieka, ale przestraszony zabronił mi sciągania sieci i kazał płynąc do brzegu. Powiedział te słowa, gdy ten samochód już odjechał w kierunku Włocławka. Popłynąłem z nim od razu na bazę, a raczej tylko pod brzeg rzeki od strony Lipna, gdzie czekał już na nas Jerzy Rozmarowicz. Tam okazało się, że Jerzy również widział tych mężczyzn, którzy przyjechali samochodem na zaporę i z mostu coś wrzucili do wody. Z rozmowy szwagra z Jerzym Rozmarowiczem. Wynikało, że widzieli jak ci mężczyźni wrzucili do wody skrepowanego sznurem człowieka. Nie widzieli czy ten człowiek wrzucony do wody żył jeszcze, czy też wrzucili zwłoki. Wszyscy tym byliśmy bardzo wstrząśnięci i aby nie mieć kłopotów postanowiliśmy o tym nikomu nie mówić.
Przesłuchany w charakterze świadka Andrzej Chodorowski w dniu 7.09.2018 roku przeze mnie co do wyżej wskazanego fragmentu zeznał:
Ja tak jak już wcześniej zeznałem nie mogłem widzieć co zostało wrzucone do wody bo byłem tyłem do mostu. Ale słyszałem plusk. Nie jestem w stanie powiedzieć co zostało wrzucone do wody ale był to dość duży plusk. Szwagier Janusz Olszewski powiedział mi „coś wrzucili”. Na pewno szwagier nie wiedział co zostało wrzucone.Na pewno nie mówił wtedy, że został wrzucony człowiek. Ta sytuacja spowodowała, że zdecydowaliśmy się, że nie będziemy wyławiać sieci. Planowaliśmy odczekać i ponownie podpłynąć. Trudno mi odpowiedzieć czy tak zrobiliśmy. Ale pamiętam, że kiedy na tamie pojawiła się milicja i płetwonurkowie to my te sieci, które były zostawione przy jazach mieliśmy wyciągnięte. Z tego należy wyciągnąć wniosek, że w tym dniu kiedy słyszeliśmy ten plusk do wody to wróciliśmy po odjechaniu pojazdu i wyciągnęliśmy sieci tam zastawione. Ja mogłem tylko słyszeć, że pojazd odjechał, ale w którym kierunku tego nie mogę stwierdzić, czy w kierunku Włocławka czy Lipna. Po dopłynięciu do brzegu od strony Lipna, gdzie czekał na nas Jerzy Rozmarowicz to on również w trakcie rozmowy z nami, potwierdził, że widział jak coś wrzucono do wody. Czy widział jakieś postacie na moście, tego nie mogę dziś potwierdzić. Nie wiem dlaczego jest taki zapis „z rozmowy szwagra z Jerzym Rozmarowiczem wynikało, że widzieli jak ci mężczyźni wrzucili do wody skrępowanego sznurami człowieka.” Z tego co pamiętam to my tylko słyszeliśmy, że coś zostało wrzucone. Wtedy w ogóle nie mówiliśmy, że wrzucono człowieka bądź zwłoki człowieka. Na pewno to zdarzenie z tym wrzuceniem było, w krótkim odstępie czasu kiedy pojawiła się milicja na tamie. Nie wiem w jakich okolicznościach dowiedziałem się, że poszukiwane jest ciało księdza Jerzego Popiełuszki. Wtedy przypuszczam skojarzyliśmy, że ten plusk, który słyszeliśmy mógł być związany z wrzuceniem do wody ciała księdza Jerzego Popiełuszki. Nie powiem dzisiaj czy ta sytuacja z wrzuceniem czegoś do wody na tamie miała miejsce konkretnego dnia. Przypuszczam, że było to w październiku. Nie mogę wykluczyć, iż było to np. 19.10.1984 roku. Również nie mogę dokładnie powiedzieć, o której godzinie to było. Mogło być również koło 23.00 czy 24.00.
Przesłuchany w charakterze świadka Andrzej Chodorowski w dniu 24.05.2002 roku przez prokuratora Wojciecha Błasika zeznał:
Ranem jeszcze nie zdążyliśmy wypłynąć, jak w rejonie zapory pojawiło się bardzo wielu funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Milicjanci wydali nam polecenie ściągnięcia sieci i spłynięcia do bazy. Powiedzieli, że w tej chwili jest zakaz połowu i przebywania w rejonie zapory. Nie mówili co jest tego powodem, ale domyślaliśmy się, że szukają zwłok tego człowieka. Po dość krótkim czasie przyjechała ekipa płetwonurków i zaczęli przeszukanie dna pod samą zaporą. Tymi poszukiwaniami już następnego dania byliśmy bardzo zaskoczeni, gdyż żaden z nas nie oddalał się z bazy, nikogo o tym wieczornym zdarzeniu nie informowaliśmy. Zgodnie z poleceniem milicji ja od razu udałem się do domu, gdyż trwały poszukiwania przez płetwonurków. Nie chciałem mieć żadnych kłopotów, gdyż nie byłem oficjalnie zatrudniony jako rybak. Z tego co wiem, to tego pierwszego dnia poszukiwań nic nie znaleziono, natomiast po kilku dniach wydobyto zwłoki księdza Jerzego Popiełuszki. Żaden z nas nie wskazywał miejsca gdzie został wrzucony człowiek, gdyż milicja nie informowała nas o tym czego poszukuje oraz nie chcieliśmy mieć przez to kłopotów. Musielibyśmy wówczas ujawnić milicji fakt kłusowania.
Przesłuchany w charakterze świadka Andrzej Chodorowski w dniu 7.09.2018 roku przeze mnie:
Ja nie mogę potwierdzić tego zapisu, że milicjanci i płetwonurkowie pojawili się na tamie następnego dnia kiedy my słyszeliśmy, że coś zostało wrzucone do wody. Na pewno milicjanci i płetwonurkowie pojawili się w krótkim odstępie czasu od tego zdarzenia- kiedy słyszeliśmy, że coś zostało wrzucone do wody na tamie we Włocławku. Później powiązaliśmy ten fakt wrzucenia czegoś do wody z wydobyciem zwłok księdza Jerzego Popiełuszki. Ale są tylko to nasze domniemania, które mieliśmy między sobą. Wiem z doświadczenia, że wyławialiśmy w tej okolicy różne rzeczy fotele od samochodów, kanapy, przeważnie były to części samochodowe. Jak się wrzuci do wody taką część samochodową z takiej wysokości to również daje mocny plusk. Mój szwagier Janusz Olszewski nie żyje, również nie żyje Jerzy Rozmarowicz. To zdarzenie z wrzuceniem czegoś do wody w październiku 1984 roku później powiązaliśmy ze śmiercią księdza Jerzego Popiełuszki i wydobycia jago ciała na tamie we Włocławku. Ale można również tak przyjąć, że to wrzucenie czegoś w ogóle nie ma związku ze śmiercią księdza Jerzego Popiełuszki.
Jak wynika z przedstawionych cytatów Andrzej Chodorowski nie wie, dlaczego w protokole z 24.05.2002 roku jest zapis „z rozmowy szwagra z Jerzym Rozmarowiczem wynikało, że widzieli jak ci mężczyźni wrzucili do wody skrępowanego sznurami człowieka.”
Wtedy w ogóle nie mówili, że wrzucono człowieka, bądź zwłoki człowieka. Było to w październiku, ale nie wie, którego dnia. Nie może wykluczyć, iż było to np. 19 października 1984 roku. Nie potwierdza zapisu w protokole z dnia 24 maja 2002 roku, że milicjanci i płetwonurkowie pojawili się na tamie we Włocławku następnego dnia, kiedy słyszeli, że coś zostało wrzucone do wody. Tak zwani „rybacy” powiązali fakt wrzucenia czegoś do wody z wydobyciem zwłok księdza Jerzego Popiełuszki. Są to tylko ich domniemania, które mieli między sobą.
Andrzej Chodorowski zeznał 7 września 2018 roku, iż można również tak przyjąć, że to wrzucenie czegoś w ogóle nie ma związku ze śmiercią księdza Jerzego Popiełuszki.
Zachowanie psa tropiącego
Zwolennicy hipotezy o przetrzymywaniu ks. Jerzego Popiełuszki w Kazuniu wskazują m.in. na zachowanie psa tropiącego jako jeden z argumentów podważających oficjalną wersję wydarzeń. Jak prokuratura ocenia dziś wiarygodność tego elementu?
Zacytuję fragment notatki urzędowej dotyczącej tej okoliczności.
Po nawęszeniu woni przez psa zaczął obchodzić wokół samochodu, a następnie tropił prawym pasem w kierunku Torunia, doprowadzając do skrzyżowania drogi prowadzącej do PGR – Górsk. W tym miejscu pies zgubił woń śladu. Następnie ponowne nawęszenie z samochodu, gdzie dokonano penetracji pobliskiego lasku po jednej i drugiej stronie drogi T-81, gdzie nie natrafiono na jakiekolwiek ślady. Żadnych przedmiotów w rejonie nie znaleziono.
Przesłuchany w charakterze podejrzanego Grzegorz Piotrowski w dniu 25 października 1984 roku wyjaśnił, że poszedł do samochodu ks. Jerzego Popiełuszki i polecił mu wysiąść. Doprowadził do samochodu sprawców, ksiądz nie chciał wsiąść do Fiata 125p. Wówczas odprowadził ks. Jerzego Popiełuszkę kilka metrów za ich samochód, ksiądz zaczął się wyrywać i krzyczeć. Grzegorz Piotrowski uderzył księdza w głowę kijem wcześniej wziętym z samochodu. Ksiądz Jerzy Popiełuszko wyrwał się i zaczął uciekać, został ponownie uderzony kijem i upadł. Razem z Waldemarem Chmielewskim włożyli księdza do bagażnika Fiata 125p.
Jak wynika z cytowanego fragmentu notatki urzędowej dot. użycia psa służbowego z 20 października 1984 roku i wyjaśnień Grzegorza Piotrowskiego, zachowanie psa było prawidłowe.
Ingerencja w wygląd
W przestrzeni publicznej od lat pojawiają się hipotezy dotyczące możliwości ingerencji w wygląd ciała ks. Jerzego Popiełuszki po jego śmierci. Czy śledztwo natrafiło na jakikolwiek dowód potwierdzający takie przypuszczenia?
Odpowiadając na to pytanie posłużę się zeznaniami w charakterze świadka z 20 kwietnia 2004 roku dr. Tadeusza Jóźwika przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego, który technicznie przeprowadzał sekcję zwłok ks. Jerzego Popiełuszki w Zakładzie Medycyny Sądowej w Białymstoku:
Nic mi nie jest wiadomo aby we Włocławku wykonywano pierwszą sekcję zwłok księdza Popiełuszki. To byłoby zresztą niemożliwe, na zwłokach nie było takich śladów.
Dr Tadeusz Jóźwik w dniu 20 maja 2026 roku przede mną zeznał:
Nie jest możliwe, aby przed przywiezieniem księdza Jerzego Popiełuszki do Białegostoku mogła być przeprowadzona sekcja zwłok w innym miejscu. Jeżeli ciało byłoby ucharakteryzowane, że przebywało w wodzie od razu bym to rozpoznał. Ja całkowicie wykluczam, aby przed oględzinami i sekcją zwłok w Białymstoku dokonano oględzin zwłok, sekcji, charakteryzacji w innym miejscu.
Nowe możliwości i analizy
Czy współczesne możliwości badawcze i analiza archiwów pozwalają dziś spojrzeć na tę sprawę inaczej niż w latach 80. i 90.? Czy z perspektywy śledztwa istnieją dziś możliwości pełnego odtworzenia przebiegu wydarzeń z października 1984 roku?
Przebieg zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki ustalił Sąd Wojewódzki w Toruniu w sprawie sygn. II K53/84. Nic nie jest mi wiadomym, aby były okoliczności, które pozwalałyby na wznowienie postępowania.
Co dziś jest najtrudniejsze w oddzieleniu faktów od narosłych przez lata hipotez i interpretacji?
Przekazywanie nie sprawdzonych faktów, szukanie sensacji.
Zakończenie sprawy
Kiedy możemy spodziewać się zakończenia tej sprawy?
Postępowanie w sprawie związku przestępczego funkcjonariuszy publicznych państwa komunistycznego w okresie od 1 stycznia 1982 r. do 31 grudnia 1989 r. w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, w skład którego wchodzili funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, kierowanego przez osoby zajmujące najwyższe stanowiska państwowe, w ramach realizacji celów politycznych i społecznych ówczesnych władz państwowych, stanowiących represje wobec osób z określonych grup społecznych o innych poglądach politycznych i światopoglądowych, stanowiących przestępstwa według polskiej ustawy karnej obowiązującej w czasie jego popełnienia, który miał na celu dokonywanie przestępstw - jest na etapie końcowym.
Chciałbym podkreślić, iż postępowanie, które prowadzę, nie dotyczy zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki - jak podają niektórzy dziennikarze, publicyści i prokurator Andrzej Witkowski. Po zakończeniu sprawy o zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki przez Sąd Wojewódzki w Toruniu sygn. akt II K53/84 i skazaniu bezpośrednich sprawców, nie było prowadzone postępowanie inne o zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki. Jeżeli ktoś taką informację podaje, to wprowadza opinię publiczną świadomie w błąd. Sprawcami zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki w świetle wyroku Sądu Wojewódzkiego w Toruniu są Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala.
Tagi
Komentarze
Seria ataków bombowych w Grecji. Nie ujawniono, kto za nimi stoi

Śledztwo w sprawie zabójstwa sierż. Sitka zawieszone. Podejrzany ukrywa się na Białorusi

Nowy skandal von der Leyen: Miliardy znikają z Funduszu Odbudowy po Covid

Nowe fakty po śmierci Łukasza Litewki. Śledczy zabezpieczyli nagrania

Okoliczności śmierci ks. Popiełuszki w nowych badaniach sądowo-lekarskich






