Nowe fakty ws. Tomasza Lisa. Dziennikarz „Wyborczej” ujawnia: „Tę informację potwierdziłem w trzech źródłach”

W środę były pracownik "Newsweeka" Wojciech Staszewski opublikował w sieci swój komentarz w sprawie dziennikarki tygodnika Renaty Kim oraz byłego redaktora naczelnego gazety Tomasza Lisa. Według niego nie tylko Lis stosował mobbing w firmie. Stwierdził, że doświadczył mobbingu ze strony Renaty Kim, która niedawno przyznała, że to ona zawiadomiła związki zawodowe i HR o tym, co dzieje się w redakcji.
Na wpis Staszewskiego szybka zareagowała sama Renata Kim, która przyznała, że była wymagającą szefową, lecz - jak twierdzi dziennikarka - Staszewski przygotowywał na tyle słabe teksty, że wymagały wprowadzenia sporej ilości poprawek.
CZYTAJ WIĘCEJ: Dalszy ciąg afery w "Newsweeku". Coraz więcej "brudów". Dziennikarka oskarżona o mobbing
"Lis wyleciał za coś znacznie gorszego"
Do całej sprawy postanowił odnieść się inny dziennikarz - 48-letni Rafał Kalukin, od 2017 r. związany z tygodnikiem "Polityka", przez jakiś czas związany także z "Newsweekiem".
"To przecież oczywiste, że Lisa nie skasowali za żaden mobbing ani skargi sprzed paru lat" - napisał na Facebooku.
CZYTAJ WIĘCEJ: Znany dziennikarz: "Lis wyleciał za coś znacznie gorszego"
Marcin Dobski z portalu Salon24.pl twierdzi, że "z rozmów na korytarzach RASP można odnieść wrażenie, że bezpośrednim powodem nagłego rozstania z Tomaszem Lisem były wysyłane przez niego wiadomości SMS-owe, których ujawnienie byłoby dużym problemem dla wydawnictwa".
Dziennikarz "Wyborczej" potwierdza
Zgadzam się z Kalukinem, że "to", za co Lis faktycznie wyleciał, prędzej czy później ujrzy światło dzienne - moim zdaniem prędzej. Tym bardziej że jest to po prostu SMS (lub kilka SMS-ów) skierowany do jednej z młodych pracowniczek koncernu Ringier ASP, która postanowiła rzecz ujawnić szefom. Tę informację potwierdziłem w trzech źródłach. Ktoś już zresztą zaczyna o tych SMS-ach pisać, choć jeszcze niszowo. Marcin Dobski, dziennikarz Salonu24, zdradza, że "bezpośrednim powodem nagłego rozstania z Tomaszem Lisem były wysyłane przez niego wiadomości SMS-owe, których ujawnienie byłoby dużym problemem dla wydawnictwa"
- pisze na łamach "Wyborczej" Piotr Głuchowski.
"Głuchowski (GW) i Leszczyński (Oko Press) potwierdzają to, co rano ujawnił Salon24 ws. Lisa (miło, że cytują). Bezpośrednim powodem zwolnienia były SMS-y" - skwitował krótko na Twitterze Marcin Dobski.
Głuchowski (GW) i Leszczyński (Oko Press) potwierdzają to, co rano ujawnił Salon24 ws. Lisa (miło, że cytują). Bezpośrednim powodem zwolnienia były SMS-y. https://t.co/4IxuRt4vZn pic.twitter.com/py9RbnKagJ
— Marcin Dobski (@szachmad) July 7, 2022
Afera KPO mocno uderza w ocenę koalicji przez Polaków. Sondaż

Afera KPO. Prokuratura Europejska wszczyna śledztwo
Afery gospodarcze socjaldemokratów. Polityczne trzęsienie ziemi na Litwie



