Szukaj
Konto

Nawrocki: podobne zapowiedzi Tuska w 2009 r. skutkowały bezrobociem

12.02.2025 13:09
Karol Nawrocki
Źródło: PAP/Tytus Żmijewski
Komentarzy: 0
Popierany przez PiS kandydat na prezydenta Karol Nawrocki podkreślił w środę, że obawia się zapowiadanego przez premiera Donalda Tuska "przełomu gospodarczego". Ocenił, że realizacja podobnych obietnic w 2009 r. skutkowała wzrostem bezrobocia i głęboką recesją.

Nawrocki o dawnych obietnicach Tuska

Nawrocki odniósł się w środę w Sępólnie Krajeńskim (woj. kujawsko-pomorskie) do poniedziałkowej konferencji "Polska. Rok przełomu", na której premier przedstawił plan gospodarczy na najbliższe lata i oświadczył, że 2025 r. będzie rokiem przełomowym.

"Przypominam sobie, że w 2009 r. ten sam Donald Tusk w tej samej siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych ogłaszał przyspieszenie w polskiej gospodarce i pewne przełomy inwestycyjne" - powiedział kandydat na prezydenta. Jak mówił, mimo zapowiedzi rozwoju gospodarczego, stopa bezrobocia w 2013 r. wyniosła niemal 14 proc. "Przez kilka miesięcy 2013 r. polska gospodarka była w głębokiej recesji, zupełnie się nie rozwijała" - zauważył Nawrocki.

W jego ocenie był to trudny czas także dla emerytów, ponieważ w życie weszła nowelizacja ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, która zakładała wydłużenie wieku emerytalnego do 67. roku życia.

"Gdy dzisiaj Donald Tusk ogłasza kolejny rok przełomów to jestem jako kandydat na urząd prezydenta w głębokiej trwodze, co wydarzy się w 2025 r., znając tamte przełomy z lat 2012-2013"

- stwierdził Nawrocki.

Kolejna próba okłamania Polaków

Zdaniem kandydata popieranego przez PiS, obietnica rozwoju gospodarczego jest kolejną próbą "okłamania Polaków". Przypomniał "100 konkretów na 100 dni", które Koalicja Obywatelska zapowiedziała w trakcie kampanii do wyborów parlamentarnych w 2023 r. "Nie jest realizowany program +100 konkretów+, a premier Donald Tusk mami dzisiaj Polaków, że oto będzie rok przełomów. To jest samo w sobie już niepoważne i śmieszne" - ocenił.

Karol Nawrocki odniósł się również do tzw. ustawy incydentalnej, która zakłada, że w kwestii ważności wyboru prezydenta orzekać ma 15 najstarszych stażem w Sądzie Najwyższym sędziów z izb: Karnej, Cywilnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, a nie - jak stanowi ustawa o Sądzie Najwyższym - Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, której status jest kwestionowany, ponieważ tworzą ją tzw. neosędziowie.

"Jako kandydat na urząd prezydenta, który jest jednocześnie prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, widzę pewną kuriozalną część tej propozycji"

- podkreślił, wskazując, że najstarsi stażem sędziowie rozpoczynali swoje kariery w czasach PRL-u. "Mi się oczywiście ten rodzaj ustawy incydentalnej nie podoba i wydaje mi się, że nie można zmieniać reguł gry w czasie trwania kampanii wyborczej" - dodał .

Nawrocki wrócił też do swojego pomysłu utworzenia centrum obsługi pacjenta, który miałby naprawić chaos w polskiej ochronie zdrowia. Założeniem projektu jest zintegrowanie wszystkich systemów elektronicznych w jeden system na wzór systemów obsługiwanych przez prywatne placówki medyczne. "To także skróci kolejki do lekarzy" - ocenił.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.02.2025 13:09
Źródło: PAP