Paweł Jędrzejewski: Kto poprze Mateusza Morawieckiego

- Autor wskazuje trzy potencjalne grupy wyborców Mateusza Morawieckiego: dawnych wyborców Trzeciej Drogi, centroprawicowych wyborców zniechęconych radykalizacją PiS oraz część osób rozczarowanych rządami Donalda Tuska.
- Zdaniem autora ugrupowanie budowane wokół Stowarzyszenia Rozwój Plus mogłoby zagospodarować elektorat poszukujący bardziej pragmatycznej i umiarkowanej alternatywy wobec dominującego sporu PO–PiS oraz Konfederacji.
- Paweł Jędrzejewski ocenia, że ewentualne przekształcenie Rozwoju Plus w partię nie musi osłabiać prawicy, lecz może poszerzyć jej bazę wyborczą i stworzyć nową „trzecią drogę” dla wyborców centrowych i centroprawicowych.
14.4% "do wzięcia"
Za rok i dwa miesiące wybory do Sejmu. Poprzednie wygrał PiS, jednak nie utrzymał władzy, bo partie opozycyjne stworzyły koalicję. Władzę podali Tuskowi na tacy dwaj politycy, dwaj wybitni nieudacznicy - Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz. Nazywam tych dwóch polityków nieudacznikami, bo przez niecałe 3 lata rządów doprowadzili swoje partie (Polska 2050 i PSL) do całkowitego upadku. Według sondaży, żadna z tych dwóch partii nie ma obecnie nawet minimalnych szans na wejście do Sejmu. Obie uległy unicestwieniu. A mieli tak wiele! Jako Trzecia Droga - aż 14.40% głosów. Zamiast być "trzecią drogą" z własnymi pomysłami, stali się bezwolnymi manekinami wykonującymi polecenia Tuska. Zmarnowali wielki polityczny kapitał zaufania wyborców.
Kto na nich głosował w 2023 roku? Dwie grupy wyborców - stanowiące swoje zwierciadlane odbicia. Ci, którzy zdecydowanie nie chcieli głosować na Kaczyńskiego, ale nie byli w stanie zmusić się do poparcia Tuska, oraz ci, którzy zdecydowanie nie chcieli głosować na Tuska, ale nie byli w stanie zmusić się do poparcia Kaczyńskiego.
Na kogo ci wyborcy zagłosują w roku 2027?
I tu robi się ciekawie. To bardzo cenni wyborcy. Ich głosy są - w części - do wzięcia, bo nic nie zmieniło się w ich niechęci do poparcia Kaczyńskiego lub Tuska. Są sprawdzeni - oni już udowodnili, że chcą się wyrwać z zaklętego kręgu, który definiuje od lat polską politykę. Mają dość chocholego tańca do rytmu rywalizacji PO-PiS, co na poziomie psychologii wyborczej oznacza "Tusk kontra Kaczyński".
Cześć z nich - po zawodzie, jaki sprawiła im Trzecia Droga - machnie ręką na wybory. Niektórzy zagłosują na lewicę. Jednak poważna część mogłaby poprzeć kandydatów prawicowych, ale nadal nie oddadzą głosów na PiS, a tylko część odejdzie do którejś z Konfederacji. Dokąd ma pójść reszta?
I to właśnie przede wszystkim dla tych wyborców - którzy udowodnili już w poprzednich wyborach swoją niechęć do duopolu polskiej polityki - rozsądną opcją będzie stonowana, racjonalna, z "rozwojem" w nazwie i w założeniach programowych partia Morawieckiego. Reinkarnacja idei "trzeciej drogi", ale tym razem na serio.
Oni są pierwszą grupą potencjalnych wyborców Mateusza Morawieckiego.
Żeby centryści nie zostali w domach
A co z wyborcami PiS? PiS prawdopodobnie będzie się ścigał z Konfederacjami na radykalizm, co spowoduje radykalizację części wyborców PiS. Wtedy oni wcale nie zostaną z tą partią, tylko wybiorą autentyk, czyli zagłosują na którąś z Konfederacji.
A co mają zrobić ze sobą ci, których radykalizm brzydzi? Co z centrystami? To właśnie dla nich - żeby w dzień głosowania nie zostali w domach - logicznym wyborem będzie partia Morawieckiego i jej wyważony program. Morawiecki nie ma zamiaru ścigać się z Braunem na skrajne hasła i demagogię. I to będzie siłą jego partii. A raczej ma szansę nią być.
Centroprawicowi wyborcy, konserwatyści, którzy nie zaakceptują radykalizacji PiS, są potencjalnie drugą grupą głosujących na Morawieckiego i jego ugrupowanie.
Rozczarowani rządami Tuska
I wreszcie ostatnia, trzecia grupa potencjalnych sojuszników Mateusza Morawieckiego i jego Stowarzyszenia Rozwój Plus. Poprzednio głosowali na PO, teraz są rozczarowani rządami Tuska, zawiedzeni ich nieudolnością, nieskutecznością, brakiem wizji, stagnacją, porzucaniem, okrajaniem lub opóźnianiem najambitniejszych projektów (CPK, elektrownie jądrowe, Koleje Dużych Prędkości, Terminal w Świnoujściu). Nie zagłosują na PiS lub Konfederację, ale poparcie pragmatycznego Morawieckiego, który wobec PiS się zdystansował, mogą ewentualnie rozważyć.
To nie jest dowód słabości. Wręcz odwrotnie
Agitatorzy z TVN-owskich "Faktów" wmawiają widzom, że Morawiecki to PiS. Wniosek: boją się. Media tzw. "głównego nurtu" przedstawiają rozpad tej partii jako dowód na słabość i kryzys prawicy. Uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Powstanie Stowarzyszenia Rozwój Plus, które zmierza do przekształcenia się w partię, jest posunięciem logicznym, racjonalnym i uzasadnionym. Gdy następuje radykalizacja, tym bardziej - dla zachowania równowagi - potrzebne jest miejsce programowo dalekie od skrajności. Pozwoli to prawicy na konsolidację i prawdopodobnie na poszerzenie spektrum potencjalnych wyborców. Nie jest dowodem słabości, lecz siły i energii po prawej stronie.
Komentarze
PiS chce zablokować obowiązkową edukację zdrowotną. Wniosek trafił do TK

Rozłamowcy i spółka, czyli wielki spektakl Morawieckiego

Co dalej z PiS? Nowy numer "Tygodnika Solidarność"

Jarosław Kaczyński wraca do sprawy reparacji. „To kwestia naszego honoru”

Morawiecki daleko za czołówką. Polacy wskazali lidera prawicy

