Szukaj
Konto

Rafał Woś: Gdyby Trzaskowski był dziś prezydentem...

Rafał Woś: Gdyby Trzaskowski był dziś prezydentem...
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Rafał Woś
Jaka byłaby dziś Polska, gdyby rok temu to Rafał Trzaskowski, a nie Karol Nawrocki, został zaprzysiężony na urząd Prezydenta RP? Zwykło się mówić, że strach pomyśleć. Ale my jednak spróbujmy…
Co musisz wiedzieć:
  • Prezydent Nawrocki przez pierwszy rok urzędowania skutecznie hamował najbardziej kontrowersyjne działania koalicji Donalda Tuska.
  • Gdyby prezydentem został Rafał Trzaskowski, koalicja rządząca miałaby znacznie mniej ograniczeń.
  • Rola Nawrockiego nie ogranicza się do blokowania ustaw, lecz obejmuje także pilnowanie strategicznego sojuszu z USA.

Na pewno nie istniałoby już Centralne Biuro Antykorupcyjne, które ewidentnie działa na koalicję Donalda Tuska jak zapach czosnku na hrabiego Drakulę. A patrząc choćby na Szpital Południowy i schematy wysysania pieniędzy z systemu opieki zdrowotnej przez krewnych i znajomych królika, to trudno się nawet szczególnie dziwić, że ich tak bardzo tego typu instytucje uwierają.

Bez prezydenta Nawrockiego mielibyśmy też (przynajmniej) ustawę o statusie osoby najbliższej, czyli pierwszy krok w kierunku rozmontowania instytucji małżeństwa. A pewnie nawet rozwiązanie znacznie bardziej radykalne. I cóż, że sprzeczne z ustawą zasadniczą stanowiącą, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny? Tusk i „demokraci” koszulki z „konstytucją” zakładają przecież tylko, gdy są w opozycji.

Plus parę innych kwiatków jak choćby śląski uznany oficjalnie za język regionalny. Co by było następne? Stworzenie autonomicznego województwa śląskiego na prawach landu ze stolicą w Kattowitz?

Taki jest tylko bezpośredni dorobek około 50 wet lub odesłań do TK, po które sięgnął prezydent Nawrocki. I choć to ledwie 13 procent wszystkich ustaw, które trafiły przez ten rok na biurko prezydenta i z których ponad 80 procent zostało podpisanych, to i tak wszelki opór doprowadza uśmiechniętą koalicję do białej gorączki. Usłużne media zaś liczą i liczą, ile też kosztowały weta Nawrockiego. Oczywiście nie dodając, że wychwytując ewidentne babole ustawodawcy, prezydent znacznie poprawia jakość stanowionego w Polsce prawa.

 

O włos

Ale ten rok to przecież nie tylko faktyczne weta. To, że głową państwa jest polityk opozycyjny, stanowi gwarancję, że rządzący nami liberałowie nie idą na całość. Gdyby w Pałacu Prezydenckim był taki Trzaskowski, to cóż by nas mogło ochronić przed ponownym podniesieniem wieku emerytalnego, likwidacją wolnych niedziel w handlu. Albo – bo ja wiem – zgodą na przyjęcie w Polsce euro.

I choć najważniejsze weto ostatnich miesięcy, czyli sprawa unijnej pożyczki SAFE, zostało przez rząd nielegalnie ominięte, to jednak daje ono szansę, że ci, którzy ten SAFE bezprawnie podpisali, zostaną za to kiedyś pociągnięci do odpowiedzialności.

Rok Nawrockiego to również pilnowanie spraw strategicznych. Głównie tego, by Polska nie została wepchnięta w antyamerykański kanał i nie uciekała w fantazję o opieraniu swojego bezpieczeństwa militarnego wyłącznie na słabej Europie. W tych minionych miesiącach to Nawrocki pilnował, by nasz sojusz z USA nie został lekkomyślnie zerwany przez nieodpowiedzialnych harcowników od marszałka Włodzimierza Czarzastego czy ministra Radosława Sikorskiego.

I jeszcze jedno – Nawrocki przy Krakowskim Przedmieściu jest gwarancją, że będzie istniała sprawiedliwość także w drobnych sprawach. Ot, choćby legenda Solidarności Adam Borowski nie będzie posłany za kraty za to, że ośmielił się mówić głośno o nieładnych sprawkach szarej eminencji rządzącej koalicji.

Byliśmy o włos od tego, żeby tego wszystkiego nie było.

[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.08.2026 21:18
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 32/2026, oprac. Ludwik Pęzioł