Szukaj
Konto

Fala protestów przeciwko aresztowaniu Leszka Kraskowskiego

Leszek Kraskowski
Źródło: YouTube.com | Autor: Super Ring | Leszek Kraskowski / screen x.com
Decyzja o trzymiesięcznym areszcie dla dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego wywołuje coraz większe kontrowersje. Głos zabrały już organizacje dziennikarskie, redaktorzy oraz przedstawiciele mediów z różnych stron sceny politycznej. Krytycy decyzji sądu mówią o zagrożeniu dla wolności słowa, domagają się ujawnienia podstaw aresztowania i pytają, czy zastosowanie tak surowego środka było rzeczywiście konieczne.
Co musisz wiedzieć:
  • Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zaprotestowało przeciwko zatrzymaniu i tymczasowemu aresztowaniu Leszka Kraskowskiego, określając tę decyzję jako „bezpośredni atak na wolność słowa, niezależność mediów oraz prawo obywateli do informacji”.
  • SDP zaapelowało m.in. o natychmiastowe uchylenie aresztu, ochronę tajemnicy dziennikarskiej oraz prowadzenie postępowania w sposób transparentny i wolny od nacisków politycznych.
  • W obronie Kraskowskiego wypowiedzieli się również znani dziennikarze zarówno z lewej, jak i prawej strony sceny politycznej.
  • Redakcje medialne kierują pytania do prokuratury dotyczące m.in. powodów zastosowania aresztu, weryfikacji e-maila będącego elementem zarzutów oraz zabezpieczenia nośników zawierających materiały objęte tajemnicą dziennikarską.

SDP: „To bezpośredni atak na wolność słowa”

Mocne stanowisko w sprawie opublikowało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Wyrażamy stanowczy i kategoryczny protest przeciwko zatrzymaniu oraz tymczasowemu aresztowaniu redaktora Leszka Kraskowskiego

– napisali przedstawiciele SDP. Organizacja oceniła, że zastosowanie trzymiesięcznego aresztu wobec dziennikarza śledczego budzi poważne obawy.

Zastosowanie tak drastycznego środka przymusu wobec przedstawiciela prasy traktujemy jako bezpośredni atak na wolność słowa, niezależność mediów oraz prawo obywateli do informacji

– podkreślono w oświadczeniu. W swoim stanowisku SDP zwraca uwagę na tematykę materiałów publikowanych przez Kraskowskiego.

Redaktor Leszek Kraskowski prowadził śledztwa dziennikarskie, w których opisywał między innymi sprawę wyprowadzania pieniędzy ze spółki Polnord

– przypomina organizacja. Autorzy oświadczenia twierdzą również, że nie można wykluczyć politycznego tła całej sprawy.

Uzasadnione jest podejrzenie, że sprawa aresztowania redaktora Kraskowskiego ma wymiar polityczny i jest zemstą za bezkompromisowe publikowanie materiałów kompromitujących wysokich przedstawicieli partyjnych

– napisano.

Dziennikarze domagają się uchylenia aresztu

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich sformułowało konkretne postulaty wobec organów państwa. Wśród nich znalazło się:

  • natychmiastowe uchylenie tymczasowego aresztu,
  • zagwarantowanie ochrony tajemnicy dziennikarskiej,
  • prowadzenie postępowania w sposób transparentny i wolny od nacisków politycznych.

Wolne media są fundamentem każdego demokratycznego państwa prawnego

– podkreślono w stanowisku.

Michał Majewski: Nie trzeba ludzi trzymać w klatce

Głos w sprawie zabrał również znany dziennikarz Michał Majewski, który przez lata współpracował z Kraskowskim.

Leszek Kraskowski, z którym pracowałem przez długie lata w tych samych redakcjach i działach, był cennym dziennikarzem i świetnym kolegą. Miał newsy, dojścia, widział tematy, umiał pisać. Jest Leszek ofiarą upadku starych papierowych mediów, w których były przyzwoite pieniądze, prestiż, ciągłe relacje między ludźmi, kierownicy, reguły, deadliny, codzienna rutyna. Na nowe, inne i niekiedy dziwne czasy Leszek często reagował buntem, brakiem przystosowania i zgody. Nie jest sposobem zamykanie w areszcie na trzy miesiące niekaranego intelektualisty i dziennikarza przed 60-tką

– napisał na platformie X i dodał, że "to w niczym nie pomoże Lesiowi i nie załatwi żadnych spraw, a wręcz przeciwnie". 

Są inne sposoby, inne metody przywołania do porządku, jeśli istotnie zbłądził. Nie trzeba ludzi trzymać w klatce. I to wiedzą wszyscy, którzy z Lesiem się zetknęli na jego długiej drodze. Od tych którzy są w TVN, po tych którzy są Gazecie Polskiej

– podsumował Majewski. 

Cezary Gmyz: Białoruś już tu jest

Głos ws. zabrał także publicysta i były korespondent TVP Info w Berlinie, Cezary Gmyz. Dziennikarz podkreślił, że choć w ostatnich latach Kraskowski kilkukrotnie pisał o nim "rzeczy obrzydliwe", to jednak kiedy przeczytał jego areszcie, mimo osobistej niechęci, "nie miał wątpliwości, że trzeba mu pomóc". 

Wsadzenie tego gościa za kraty na trzy miechy to jakiś czysty żywy absurd. Majtczaka, który zabił trzy osoby puszczono wolno i pozwolono mu uciec. Podobnie Kozaneckiego nie aresztowano a w dodatku po prawomocnym wyroku skazującym puszczono go wolno. Kraskowskiego, który nikogo nie zabił ciupasem wsadzono do pierdla.  Białoruś już tu jest

– podkreślił Cezary Gmyz.

Media pytają prokuraturę o szczegóły

Wątpliwości dotyczące sprawy zgłaszają także redakcje medialne. Portal tarnogórski.info w wydanym oświadczeniu poinformował o skierowaniu szeregu pytań do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dziennikarze chcą wiedzieć między innymi, dlaczego prokuratura uznała, że środki wolnościowe – takie jak dozór policji czy poręczenie majątkowe – nie były wystarczające.

Pytania dotyczą również weryfikacji wiadomości e-mail, która stanowi jeden z elementów stawianych Kraskowskiemu zarzutów, a także sposobu zabezpieczenia komputerów i telefonów zawierających materiały objęte tajemnicą dziennikarską.

O co chodzi w sprawie Leszka Kraskowskiego?

Leszek Kraskowski to dziennikarz śledczy znany m.in. z publikacji uderzających m.in. w Romana Giertycha oraz badających kulisy afery Polnordu i nieprawidłowości w NIK.

W poniedziałek Sąd Rejonowy w Piasecznie zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Według informacji podawanych przez media zarzuty dotyczą m.in. kierowania gróźb karalnych wobec komendanta policji oraz posiadania broni gazowej bez wymaganego zezwolenia.

Oficjalnym powodem zatrzymania dziennikarza miało być posiadanie broni gazowej kalibru 9 mm bez wymaganego zezwolenia oraz kierowanie gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie

– podało Radio Wnet. Opisujący sprawę dziennikarz Jakub Pilarek podkreśla, że z powodu posiadania broni gazowej zazwyczaj kończy się warunkowym umorzeniem, a nie aresztem. 

Natomiast drugim elementem oskarżenia jest mail z groźbami, który Kraskowski miał wysłać do komendanta policji. 

Zirytowany bezczynnością mundurowych Kraskowski miał rzekomo zapytać w wiadomości, co by się stało, gdyby użył wobec komendanta przemocy. Prokuratura do dziś nie zweryfikowała, czy maila rzeczywiście wysłał dziennikarz, czy też była to hakerska prowokacja

– relacjonuje Pilarek.

W podsumowaniu Radio Wnet stwierdza, że największy niepokój budzi jednak to, co stało się podczas przeszukania domu dziennikarza – służby miały zabezpieczyć jego nośniki elektroniczne, komputery i telefony, zawierające dane informatorów i materiały ze śledztw, które chroni tajemnica dziennikarska. 

Istnieje uzasadnione podejrzenie, że cała akcja mogła być pretekstem do przejęcia wrażliwych materiałów śledczych Kraskowskiego

– podsumowuje Radio Wnet.

 

Komentarzy: 1
Data publikacji: 10.06.2026 17:08
Źródło: x.com