Szukaj
Konto

Rolnik zaorał asfalt. Zaskakujący zwrot w sprawie

Rolnik zaorał asfaltową drogę w Gliwicach
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT. Ilustracja wygenerowana przez AI na podstawie nagrania ZDM Gliwice | Licencja: ChatGPT | Rolnik zaorał asfaltową drogę w Gliwicach
Kilka dni temu sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Józefa M. (60 l.), rolnika z Gliwic, który ciągnikiem zaorał fragment asfaltowej ul. Rybackiej. Teraz mężczyzna wychodzi na wolność. Po ustaleniu, że szkoda wynosi około 184 tys. zł, prokuratura zmieniła kwalifikację prawną czynu i uchyliła areszt, zastępując go dozorem policyjnym oraz poręczeniem majątkowym.
Co musisz wiedzieć:
  • Rolnik podejrzany o zaoranie fragmentu asfaltowej drogi w Gliwicach opuszcza areszt.
  • Nowy kosztorys określił wartość szkody na około 184 tys. zł.
  • Prokuratura zmieniła kwalifikację prawną czynu i uchyliła tymczasowe aresztowanie.
  • Wobec mężczyzny zastosowano dozór policyjny i poręczenie majątkowe.
  • Nadal niewyjaśniony pozostaje spór dotyczący własności gruntu, przez który przebiega droga.

Do kogo należy grunt pod drogą?

Sprawa nie dotyczy jednak wyłącznie zniszczenia asfaltu. Józef M. twierdzi, że droga została wybudowana na należącym do niego gruncie. Gliwicki magistrat utrzymuje natomiast, że teren pod jezdnią należy do miasta. Wątpliwości dotyczące przebiegu granicy działek wzbudziły również archiwalne materiały, do których dotarła Wirtualna Polska. Ostateczne znaczenie będą miały jednak dokumenty dotyczące własności i przebiegu granic nieruchomości.

Nowa wycena szkody: około 184 tys. zł

Jak poinformował zastępca prokuratora rejonowego Miłosz Żymełka, przez ostatnie dni śledczy prowadzili intensywne czynności dowodowe. Od rana trwało kolejne przesłuchanie rolnika. Właśnie zapadła ważna decyzja w jego sprawie.

Przez cały tydzień były prowadzone obszerne czynności dowodowe. Przesłuchiwani byli świadkowie, uzyskaliśmy kosztorys naprawy i dokumentację. Wynika z niej, że aktualnie szkoda wynosi około 184 tys. zł

— powiedział "Faktowi" prokurator Miłosz Żymełka.

Jak informuje „Fakt”, to właśnie nowa wycena okazała się przełomowa. Początkowo zakładano, że straty przekraczają 200 tys. zł, dlatego rolnik usłyszał zarzut w kwalifikowanej postaci zniszczenia mienia. Ostatecznie ustalenia śledczych wykazały jednak niższą wartość szkody.

Odpadła przesłanka przestępstwa znacznej wartości. Zarzut został zmieniony i pozostał podstawowy typ zniszczenia mienia

— wyjaśnił Miłosz Żymełka.

Dlaczego prokuratura mogła uchylić areszt?

Oznacza to, że z zarzutu wyeliminowano art. 294 kodeksu karnego dotyczący szkody znacznej wartości, a rolnik odpowiada obecnie wyłącznie za podstawową formę zniszczenia mienia z art. 288 k.k.
Zmiana kwalifikacji prawnej przełożyła się na decyzję dotyczącą aresztu.

Jak wyjaśniała wcześniej Agata Dybek-Zdyń, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach, choć to sąd decyduje o zastosowaniu aresztu, na etapie śledztwa prokurator może samodzielnie podjąć decyzję o jego uchyleniu.

Prokurator jest gospodarzem tego postępowania i może na każdym etapie zmienić swoją decyzję. Jeżeli uzna, że wszystkie czynności zostały wykonane, może sam uchylić środek zapobiegawczy, zastosować środki wolnościowe albo w ogóle z nich zrezygnować

— tłumaczyła "Faktowi" rzecznik sądu.

Jak podkreśliła, taka decyzja nie wymaga ponownej zgody sądu.

Co dalej w sprawie?

Na pewno zostanie uchylony dziś areszt i zastosowane zostaną środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci dozoru i poręczenia majątkowego

— przekazał zastępca prokuratora rejonowego.

Prokuratura nie ujawnia wysokości poręczenia majątkowego ani szczegółów dozoru. Wiadomo jednak, że czynności po stronie śledczych zostały już zakończone i pozostały jedynie formalności związane ze zwolnieniem podejrzanego.

Jeszcze niedawno obrona próbowała zaskarżyć decyzję o areszcie, jednak — jak informowała wcześniej Agata Dybek-Zdyń

— zażalenie zostało wniesione w niewłaściwy sposób i nie wywołało skutków procesowych. Ostatecznie jednak nie sąd, lecz sama prokuratura zdecydowała o uchyleniu aresztu.

Jak zaczęła się sprawa rolnika z Gliwic?

7 sierpnia rolnik Józef M. zaorał ciągnikiem około 200 metrów nowo wybudowanej asfaltowej drogi w Gliwicach, twierdząc, że przebiega ona przez należący do niego grunt. Mężczyzna został zatrzymany, jednak sprawa szybko przestała wyglądać na zwykły akt zniszczenia infrastruktury. Jak ustaliła Wirtualna Polska, na archiwalnych zdjęciach Google Street View, wykonanych w rejonie skrzyżowania ulic Rybackiej i Ekonomistów, widoczne są betonowe słupki, które według geodetów mogą wyznaczać granicę działek lub pasa drogowego. Ich położenie może wskazywać, że granica nieruchomości przebiegała w miejscu, przez które obecnie poprowadzono drogę. Gliwicki magistrat utrzymuje, że grunt pod jezdnią należy do miasta, ale zapowiedział przedstawienie dokumentacji wyjaśniającej, w jaki sposób miasto weszło w jego posiadanie. Kluczowe dla rozstrzygnięcia sporu mogą więc okazać się dokumenty geodezyjne oraz ustalenie, czy i na jakiej podstawie teren został wcześniej przejęty od rolnika.

Same archiwalne zdjęcia nie rozstrzygają jednak kwestii własności terenu; kluczowe będą dokumenty geodezyjne i prawne dotyczące nieruchomości.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.08.2026 17:36
Źródło: Fakt, Tysol.pl