BBC analizuje spadek sympatii Polaków do Ukrainy

- Drastyczny spadek sympatii: Wskaźnik pozytywnego nastawienia Polaków do Ukraińców spadł z ponad 80% na początku wojny do zaledwie około 40% obecnie.
- Punkty zwrotne: Brytyjski dziennikarz wskazuje, że do przełomu doszło m.in. po wybuchu ukraińskiej rakiety w Przewodowie i niepotrzebnej eskalacji ze strony Kijowa oraz po kryzysie zbożowym i niefortunnych słowach Wołodymyra Zełenskiego na forum ONZ.
- Czynnik społeczny i gospodarczy: Do głosu dochodzi zmęczenie przedłużającym się konfliktem, nierozwiązane napięcia na rynku pracy i w rolnictwie, a także naturalne tarcia społeczne.
W najnowszym odcinku podcastu BBC „Has Poland fallen out of love with Ukraine?” korespondent John Murphy podjął próbę zrozumienia, dlaczego dwa bliskie sobie narody tak gwałtownie zmieniły wzajemny stosunek. Reporter pokonał trasę ze stolicy na południowy wschód kraju, rozmawiając z ekspertami, aktywistami oraz zwykłymi mieszkańcami.
Statystyki są nieubłagane. O ile tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny ponad 80% Polaków odnosiło się do sąsiadów zza Wschodu pozytywnie, o tyle obecnie wskaźnik ten spadł do ok. 40%. W przestrzeni publicznej rośnie liczba konfliktów dnia codziennego, a politycy coraz odważniej podnoszą kwestie m.in. odebrania świadczeń czy wydalania mężczyzn uchylających się od poboru do Zbrojnych Sił Ukrainy.
Pęknięcia na szczeblu dyplomatycznym
Według korespondenta BBC, kluczowe dla schłodzenia relacji na szczytach władzy były dwa wydarzenia. Pierwszym z nich był tragiczny incydent w miejscowości Przewodów z listopada 2022 roku, gdzie spadła pocisk ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, zabijając dwóch obywateli Polski. Mimo że polskie śledztwo jednoznacznie wykazało pochodzenie rakiety, władze w Kijowie uparcie twierdziły, że był to bezpośredni atak Rosji na terytorium NATO. Brak przyznania się do błędu i próba wciągnięcia Sojuszu do bezpośredniej konfrontacji wywołały spore rozczarowanie w Warszawie.
Drugim przełomem okazał się kryzys rolniczy z lat 2023–2024. Protesty, w ramach których polscy rolnicy sprzeciwiali się niekontrolowanemu napływowi taniego zboża z Ukrainy i niszczeniu rodzimego rynku, doprowadziły do blokad granic. Wstrząsem dla Ukraińców były kadry z wysypanym ziarnem. Temat ten szybko wszedł na agendę międzynarodową, gdy prezydent Wołodymyr Zełenski podczas wystąpienia przed Organizacją Narodów Zjednoczonych zarzucił Polsce odgrywanie „politycznego teatru”. Słowa te spotkały się w naszym kraju z ogromną irytacją i poczuciem braku wdzięczności za okazaną pomoc.
Realia dnia powszedniego i nierówności
Oprócz wielkiej polityki i kwestii bezpieczeństwa gospodarczego, nie bez znaczenia pozostają realia społeczne. Cytowany w podcaście prof. Piotr Długosz z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie zwraca uwagę na czynnik psychologiczny i ekonomiczny. Wbrew pierwotnym wyobrażeniom o uchodźcach, część przybyłych Ukraińców reprezentowała wysoki standard życia, co w konfrontacji z trudnościami materialnymi części polskich rodzin budziło i dalej budzi poczucie nierówności oraz irytację.
Z kolei kontrowersyjna aktywistka Natalia Panczenko zwraca uwagę na narastające napięcia w obszarze usług czy w szkolnictwie, gdzie dzieci i pracownicy z Ukrainy bywają narażeni na niechętne reakcje rówieśników i otoczenia — co często jest bezpośrednim odzwierciedleniem nastrojów panujących w domach.
John Murphy podsumowuje swoją relację wnioskiem, że na obecny stan rzeczy nakłada się kilka nakładających się procesów: naturalne zmęczenie współczuciem, dezinformacja oraz polityka prowadzona po obu stronach granicy, w której interes narodowy zaczyna wyraźnie dominować nad uniesieniami z pierwszych miesięcy wojny.
Komentarze
Eksplozja tuż przy granicy z Polską. Jest reakcja prezydenta
Eksplozja tuż przy granicy. Premier zabrał głos
W Lublinie i Rzeszowie zawyły syreny. Pilny komunikat służb
Dworczyk: "Oddawanie każdego pocisku do Patriotów Ukrainie naraża życie Polaków"

Miliardy z SAFE na projekty z Ukrainą. Von der Leyen zapowiada nowy program




