Szukaj
Konto

Leszek Kraskowski podjął decyzję. "Możecie mnie zamknąć"

Leszek Kraskowski na antenie Telewizji Republika
Źródło: YouTube | Autor: Telewizja Republika | Leszek Kraskowski na antenie Telewizji Republika
Leszek Kraskowski ogłosił, że odmawia dalszego składania wyjaśnień i przekonuje, że ktoś podszył się pod niego, wysyłając e-maile z groźbami. "Nie gram dłużej w tę waszą brudną grę. Wychodzę z tego cyrku" – zapowiedział.
Co musisz wiedzieć:
  • Leszek Kraskowski ogłosił, że odmawia dalszego składania wyjaśnień i kwestionuje zarzuty dotyczące gróźb wobec komendanta policji w Piasecznie.
  • Dziennikarz twierdzi, że opinie informatyczne wskazują na podszycie się pod niego, a zabezpieczony pistolet nie należał do niego.
  • Kraskowski opuścił areszt po wpłaceniu 25 tys. zł poręczenia, ale nadal pozostaje objęty środkami zapobiegawczymi.

Leszek Kraskowski odmawia dalszego składania wyjaśnień

Leszek Kraskowski zamieścił na swoim profilu w serwisie X obszerny wpis dotyczący postępowania prowadzonego przeciwko niemu. Dziennikarz zapowiedział, że nie zamierza dalej składać wyjaśnień ani uczestniczyć w czynnościach w dotychczasowej formie.

Kraskowski ponownie odniósł się między innymi do e-maili zawierających groźby pozbawienia życia, które zostały wysłane do komendanta powiatowego policji w Piasecznie, mł. insp. Macieja Cepila.

Kraskowski o e-mailach z groźbami: ktoś się podszył

Dziennikarz twierdzi, że prokuratura dysponuje opiniami biegłego informatyka, które mają wskazywać, że nie napisał wiadomości wysłanych do komendanta policji. Według jego relacji nadawca miał wykorzystać fałszywe konto założone w usłudze Proton Mail.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje opiniami biegłego informatyka, za które zapłaciła, z których jednoznacznie wynika, że nie jestem autorem maili z groźbami śmierci wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. Wiadomo, że ktoś się pode mnie podszył zakładając fejkowe konto na szwajcarskim ProtonMail

– napisał Leszek Kraskowski.

W oficjalnym komunikacie z 3 lipca Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie poinformowała o jednoznacznym wykluczeniu Kraskowskiego jako autora wiadomości. Przyznała jednak, że zebrane dowody nie pozwalają obecnie kategorycznie przypisać mu wysłania e-maila oraz że nie można odrzucić możliwości, iż zrobiła to inna osoba lub inne osoby.

"Broń do mnie nie należała"

Kraskowski odniósł się również do zabezpieczonego pistoletu. Twierdzi, że śledczy posiadają zeznania instruktora strzelectwa Macieja Adamusa, które mają potwierdzać, że przedmiot nie należał do dziennikarza.

Prokuratura dysponuje też zeznaniami instruktora strzelectwa z Radomia Macieja Adamusa, że broń – pistolet strzelający pieprzem – do mnie nie należał. Poza tym jak można kogoś zabić chmurą pieprzu? No jak?

– oświadczył.

Kraskowski zwrócił się następnie bezpośrednio do osób prowadzących postępowanie.

Dlaczego nadal podtrzymujecie wobec mnie te idiotyczne zarzuty, że groziłem śmiercią komendantowi policji w Piasecznie?

– zapytał we wpisie.

"Wychodzę z tego cyrku". Kraskowski zdecydował

Dziennikarz zapowiedział, że nie będzie dalej uczestniczył w postępowaniu na dotychczasowych zasadach. Odniósł się także do obowiązku regularnego zgłaszania się na komisariacie policji w ramach zastosowanego wobec niego dozoru.

Nie gram dłużej w tę waszą brudną grę. Wychodzę z tego cyrku. Odmawiam dalszych zeznań. Nie będę już dłużej stawiać się jak niewolnik, aby odmeldować się podając numer jak więzień Oświęcimia, na komendzie policji na Ursynowie. Możecie mnie zamknąć. Mam to gdzieś

– napisał Kraskowski.

Zatrzymanie dziennikarza Leszka Kraskowskiego

Leszek Kraskowski został zatrzymany na początku czerwca. Sąd Rejonowy w Piasecznie, na wniosek prokuratury, zastosował wobec niego trzymiesięczny tymczasowy areszt. Śledczy przedstawili mu zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec komendanta powiatowego policji w Piasecznie oraz nielegalnego posiadania broni i amunicji.

Broń i amunicję znaleziono w trakcie przeszukania samochodu Kraskowskiego. Do zgromadzonych dowodów dołączono materiały z odwieszonej sprawy przeciwko dziennikarzowi, któremu prokurator postawił zarzut znęcania się nad własną rodziną.

Kraskowski opuścił areszt po wpłaceniu kaucji

Po 27 dniach spędzonych w areszcie prokuratura poinformowała, że autorem wiadomości z groźbami... mogła być inna osoba. Rzecznik prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba przekazał, że prokurator uznał, że aktualnie nie zachodzi potrzeba dalszego stosowania wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego. Kraskowski opuścił areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 25 tys. zł przez prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.

Sprawa wywołała duże poruszenie, ponieważ Leszek Kraskowski zajmował się wcześniej wątkiem Polnordu w kontekście ważnego posła Koalicji Obywatelskiej mecenasa Romana Giertycha. Dziennikarz krytykował decyzję o umorzeniu śledztwa w tej sprawie i publicznie wypowiadał się na ten temat w mediach.

Dziennikarz stracił dostęp do sprzętu i archiwum

Już po opuszczeniu aresztu Kraskowski informował, że w toku prowadzonych czynności zabezpieczono jego telefony, komputery, dyski, pendrive'y oraz samochód.

Według jego relacji nie może również wejść do swojego domu, ponieważ przebywają tam świadkowie objęci prokuratorskim zakazem kontaktowania się. W budynku miały pozostać jego dokumenty, ubrania i inne rzeczy osobiste.

Kraskowski stwierdził ponadto, że utracił dostęp do tworzonego przez lata archiwum dziennikarskiego.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.07.2026 13:27
Źródło: X / tysol.pl