Szukaj
Konto

ETS to nawet 50 proc. ceny energii dla przemysłu w Polsce? Wiceprezes PGE apeluje o zmiany

Linia przesyłowa - zdjęcie wygenerowane przez AI
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT | Linia przesyłowa - zdjęcie wygenerowane przez AI
Koszty unijnego systemu handlu emisjami EU ETS zbyt mocno obciążają ceny energii i konkurencyjność europejskiego przemysłu – ocenił w środę w Brukseli wiceprezes PGE Marcin Laskowski. Według przedstawionych przez niego danych udział kosztów ETS w cenie energii dla przemysłu może w Polsce sięgać 50 proc., wobec około 11 proc. średnio w UE.
Co musisz wiedzieć:
  • Wiceprezes PGE Marcin Laskowski ocenił, że udział kosztów ETS w cenie energii dla przemysłu może w Polsce sięgać 50 proc., wobec około 11 proc. średnio w UE.
  • Wiceminister energii Wojciech Wrochna podał inną wartość – około 40 proc. ceny dla odbiorców końcowych. Obie wypowiedzi odnoszą się jednak do różnych kategorii cen i odbiorców.
  • Przedstawiciele PGE i polskiego rządu opowiadają się za zmianami w ETS, które mają ograniczyć wpływ systemu na konkurencyjność przemysłu.
  • Polska transformacja energetyczno-klimatyczna ma według KPEiK wymagać około 2,7–3,5 bln zł inwestycji do 2040 r.

Na konferencji PKEE Energy Day 2026, organizowanej przez Polski Komitet Energii Elektrycznej, Laskowski zwrócił uwagę, że opłaty związane z ETS odpowiadają średnio za około 11 proc. ceny energii elektrycznej dla przemysłu w UE, podczas gdy w Polsce udział ten może sięgać 50 proc. Nie przedstawił jednak szczegółowej metodologii tego wyliczenia.

Jeden ETS, jeden cel klimatyczny, a jednak różne konsekwencje, ponieważ państwa członkowskie rozpoczęły transformację z różnych punktów wyjścia

- powiedział.

Jego zdaniem konieczne są pilne rozwiązania ograniczające wpływ ETS na ceny energii, zgodnie z konkluzjami Rady Europejskiej.

Reforma systemu powinna sprawić, że koszt emisji będzie zgodny z potrzebami przemysłu, konkurencyjnością europejskiej gospodarki i inwestycjami niezbędnymi do transformacji

- podkreślił.

„Europa potrzebuje nowych mocy wytwórczych”

Jednocześnie Laskowski zaznaczył, że Europa potrzebuje nowych mocy wytwórczych, magazynów energii, elastyczności oraz rozbudowy sieci, szczególnie dystrybucyjnych.

Kiedy inwestujemy w system elektroenergetyczny, inwestujemy w konkurencyjność, wzrost, odporność i bezpieczeństwo całej gospodarki UE

– przekonywał.

Jak powiedział, Polska przebudowuje jeden z największych w Europie systemów energetycznych opartych na węglu. Przypomniał, że w czerwcu ub.r. produkcja energii z odnawialnych źródeł energii (OZE) po raz pierwszy przewyższyła produkcję z węgla, a w lipcu udział OZE w polskim miksie energetycznym osiągnął 41,6 proc.

Jakich zmian w ETS chce PGE?

Marcin Laskowski ocenił, że system EU ETS powinien w większym stopniu uwzględniać konkurencyjność europejskiego przemysłu, potrzeby inwestycyjne związane z transformacją oraz różne punkty startowe państw członkowskich.

W cytowanej wypowiedzi wiceprezes PGE nie przedstawił jednak szczegółowego mechanizmu reformy ani konkretnego sposobu ograniczenia wpływu cen uprawnień do emisji na ceny energii.

Spór o przyszłość ETS dotyczy więc nie tylko poziomu cen uprawnień, ale również tego, w jaki sposób system powinien łączyć redukcję emisji z ochroną konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Budka: energia nie może być dobrem luksusowym

W brukselskiej konferencji wziął udział także europoseł Borys Budka (KO), który jest członkiem komisji przemysłu Parlamentu Europejskiego.

Jak ocenił, Europie potrzebna jest polityka energetyczna oparta na realiach gospodarczych, a nie regulacyjnych marzeniach.
Budka podkreślił, że koszty związane z ETS są jednym z elementów wpływających na ceny energii, a różnice między państwami członkowskimi pokazują, że jeden system może przynosić bardzo różne rezultaty.

Energia elektryczna nie może być dobrem luksusowym

– powiedział.

Europoseł zaznaczył, że jeśli UE chce wzmacniać europejski przemysł, musi uwzględniać koszt i czas potrzebny na odbudowę europejskich łańcuchów dostaw. Jego zdaniem osiągnięcie ambitnych celów klimatycznych bez uwzględnienia konkurencyjności przemysłu może prowadzić do sprzeciwu społecznego i politycznego.

Wrochna: wysokie ceny energii utrudniają transformację

Wiceminister energii Wojciech Wrochna przekonywał z kolei, że wysokie ceny energii, w tym koszty związane z ETS, są jedną z głównych barier dla dalszej transformacji energetycznej.

W Polsce koszty ETS odpowiadają za ok. 40 proc. ceny energii dla odbiorców końcowych

- powiedział.

Wypowiedzi Laskowskiego i Wrochny odnoszą się do różnych kategorii odbiorców i nie muszą opisywać tego samego składnika ceny energii. Wiceprezes PGE mówił o cenach dla przemysłu, natomiast wiceminister o cenach dla odbiorców końcowych.

Wrochna podkreślił jednocześnie, że Polska szybko ogranicza emisje, mimo że transformację rozpoczęła z poziomu niemal całkowitej zależności od węgla. W tym kontekście wskazał m.in. rozwój OZE, magazynów energii, morskiej energetyki wiatrowej i energetyki jądrowej, a także uniezależnienie się od rosyjskiego gazu dzięki dywersyfikacji dostaw, terminalowi LNG i gazociągowi Baltic Pipe.

Jak zaznaczył, Polska nie chce spowalniać transformacji, ale potrzebuje czasu i warunków pozwalających na przeprowadzenie jej bez uderzenia w przemysł i konkurencyjność gospodarki. Zaapelował o bardziej elastyczne podejście do tempa zmian i regulacji. Skala inwestycji pokazuje drugi wymiar sporu o ETS: Polska argumentuje, że jednocześnie ponosi koszty wysokoemisyjnego miksu energetycznego i musi finansować jego szybką przebudowę.

W skład Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej wchodzą największe polskie spółki energetyczne. Od 2024 roku organizacja ma biuro w Brukseli.

Dlaczego ETS wpływa na ceny energii w Polsce?

Wytwórcy energii objęci EU ETS muszą rozliczać emisje CO2 za pomocą odpowiedniej liczby uprawnień do emisji. Ich koszt staje się jednym z elementów kosztu produkcji energii z paliw kopalnych.

Znaczenie ETS dla cen energii różni się jednak między państwami, ponieważ ich miks energetyczny jest różny. W systemach, w których większą rolę odgrywają źródła wysokoemisyjne, koszt uprawnień do emisji może silniej wpływać na koszt wytwarzania energii.

Na hurtowym rynku energii cenę w danym momencie często wyznacza najdroższa jednostka potrzebna do pokrycia zapotrzebowania. Jeśli jest nią elektrownia węglowa lub gazowa, koszt uprawnień do emisji może wpływać na cenę rynkową również dla energii produkowanej w innych źródłach. Skala tego efektu zależy jednak od sytuacji rynkowej i miksu energetycznego.

To właśnie do różnic w punkcie startowym transformacji odnosił się Laskowski, zestawiając około 11 proc. dla UE z wartością sięgającą – według niego – 50 proc. w Polsce.

EU ETS ma zwiększać ekonomiczny koszt emisji CO2 i w ten sposób tworzyć zachętę do ograniczania emisji oraz inwestowania w mniej emisyjne technologie. System generuje również wpływy z aukcji uprawnień, które państwa członkowskie wykorzystują m.in. na działania związane z transformacją energetyczną.

Spór dotyczy więc nie tylko samego istnienia ceny emisji, lecz także jej wysokości, przewidywalności i wpływu na konkurencyjność przemysłu w państwach o różnym miksie energetycznym.

Dlaczego spór o ETS jest ważny dla polskiego przemysłu?

Koszt uprawnień do emisji jest jednym z elementów wpływających na koszt wytwarzania energii z paliw kopalnych. Jego znaczenie jest większe w systemach energetycznych, w których elektrownie węglowe i gazowe nadal odpowiadają za dużą część produkcji energii.

To właśnie dlatego przedstawiciele PGE i polskiego rządu argumentują, że ten sam system ETS może mieć różny wpływ na konkurencyjność przemysłu w poszczególnych państwach UE.

Jednocześnie Polska musi finansować przebudowę własnego systemu energetycznego. Przyjęty przez rząd Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu zakłada około 2,7 bln zł inwestycji w latach 2026–2040 w scenariuszu referencyjnym oraz około 3,5 bln zł w scenariuszu przyspieszonej transformacji.

Spór dotyczy więc nie tylko samego kosztu emisji CO2, ale także tego, jak szybko europejska energetyka i przemysł są w stanie ograniczać emisje bez utraty konkurencyjności.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.09.2026 18:53
Źródło: PAP, Tysol.pl