Beata Szydło: Zagrożone jest milion miejsc pracy. Komisja Europejska ciągnie Unię na dno

- Beata Szydło, powołując się na dane Komisji Europejskiej, stwierdziła, że w najbliższych latach zagrożonych może być ponad milion miejsc pracy w Unii Europejskiej.
- Według europoseł szczególnie trudna sytuacja dotyczy przemysłu motoryzacyjnego oraz branż energochłonnych. Zagrożonych ma być około 600 tys. miejsc pracy w motoryzacji i 560 tys. w innych sektorach.
- Była premier oceniła, że za pogarszającą się sytuację gospodarczą odpowiadają ETS i Zielony Ład, a Komisja Europejska ignoruje źródła problemów.
- Wpis Szydło był reakcją na decyzję Komisji Europejskiej, która zapowiedziała większą elastyczność fiskalną dla państw inwestujących w bezpieczeństwo energetyczne i odchodzenie od paliw kopalnych.
Beata Szydło: Zagrożone jest milion miejsc pracy
We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych była premier zwróciła uwagę na problemy europejskiego przemysłu wynikające z wysokich cen energii.
Według danych zebranych przez Komisję Europejską, w najbliższym czasie w Unii Europejskiej zagrożone jest ponad milion miejsc pracy
– napisała Beata Szydło.
Europoseł wskazała, że szczególnie trudna sytuacja ma dotyczyć branż energochłonnych oraz sektora motoryzacyjnego. Według przytoczonych przez nią danych nawet 600 tys. miejsc pracy może być zagrożonych w przemyśle motoryzacyjnym, a kolejne 560 tys. w innych gałęziach gospodarki wymagających dużych nakładów energii.
KE szacuje, że zamiast prognozowanego dotąd spadku bezrobocia w UE do 5,8 proc., bezrobocie przekroczy 6 proc. Całe branże są bliskie likwidacji, np produkcja paneli fotowoltaicznych. Tak, Zielony Ład sprawił, że produkcja sprzętu OZE stała się w Unii nieopłacalna. Komisja spodziewa się zwolnienia 60 tys. europejskich pracowników firm produkujących panele
– podkreśla była premier i dodaje, że „sytuacja gospodarcza UE jest z miesiąca na miesiąc gorsza i nie ma żadnych perspektyw na poprawę”, a „ETS i Zielony Ład niszczą Unię, tak jak to było zresztą do przewidzenia”.
Lecz czy Bruksela zamierza wycofać się z zielonego szaleństwa? Oczywiście – nie. Oni wiedzą, że jest źle, ale udają, że nie widzą przyczyny tego, dlaczego jest źle. Komisja Europejska ciągnie Unię na dno
– podsumowała Beata Szydło.
Decyzja KE ws. cen energii
Wpis Beaty Szydło jest reakcją na ogłoszenie Komisja Europejskiej ze środy. W komunikacie poinformowano, że wydatki państw związane z wysokimi cenami energii będą traktowane ulgowo w ramach unijnych reguł budżetowych. Taka klauzula zostanie dodana do obowiązującego już wyłączenia z unijnej dyscypliny wydatków na obronność.
Z takiego wyłączenia korzysta już m.in. Polska. Daje ono państwom członkowskim możliwość wydania dodatkowo równowartości 1,5 proc. PKB na obronność w latach 2025–2029.
Zdecydowaliśmy, że środki mające na celu wzmocnienie odporności strukturalnej europejskiego systemu energetycznego i przyspieszenie odchodzenia od paliw kopalnych mogą skorzystać z istniejącej elastyczności w ramach fiskalnych
– ogłosił w środę komisarz ds. finansowych Valdis Dombrovskis.
Jak podkreślił, na wniosek państwa członkowskiego zakres obecnej tzw. klauzuli wyjścia dla obronności może zostać rozszerzony. Państwa w ramach przewidzianego na wydatki obronne pułapu 1,5 proc. PKB będą mogły otrzymać roczny limit w wysokości 0,3 proc. PKB na wydatki związane z energią. Będzie on dostępny w latach 2026–2028 i łącznie wyniesie 0,6 proc. PKB.
Dombrovskis dodał, że państwa, które wykorzystały już pełną elastyczność w ramach klauzuli wyjścia na wydatki obronne, będą mogły przekroczyć pułap 1,5 proc. PKB pod warunkiem przeprowadzenia dodatkowej oceny stabilności fiskalnej. Według niego są to jednak przypadki nieliczne.
Do tej pory z klauzuli wyjścia na obronność skorzystało 17 państw członkowskich.
Procedura nadmiernego deficytu
Zgodnie z traktatem o funkcjonowaniu UE deficyt państw członkowskich nie może być wyższy niż 3 proc. PKB, a dług – większy niż 60 proc. Państwa, które nie przestrzegają unijnych zasad fiskalnych, mogą zostać objęte procedurą nadmiernego deficytu. Obecnie procedura ta jest prowadzona wobec 10 państw członkowskich, w tym Polski.
W środę KE uznała, że w przypadku Austrii, Belgii, Finlandii, Francji, Węgier, Włoch, Polski, Rumunii i Słowacji podjęto skuteczne działania w celu skorygowania nadmiernego deficytu. „W związku z tym na tym etapie nie ma potrzeby podejmowania dalszych kroków w ramach procedury nadmiernego deficytu” – podkreśliła w raporcie KE. Zaleciła też, by w przypadku 10. państwa – Malty – procedura została zamknięta.
W wytycznych skierowanych do Polski w ramach opublikowanego w środę tzw. semestru europejskiego KE zarekomendowała kontynuowanie działań na rzecz zmniejszenia nadmiernego deficytu, przy jednoczesnym zapewnieniu możliwości efektywnego wydatkowania środków na obronność, a także bardziej efektywne wydatkowanie środków publicznych i poszerzenie bazy podatkowej. Inne zalecenia dotyczą m.in. bardziej adekwatnych emerytur i bardziej celowanych osłon energetycznych.
Komentarze
Koniec ochrony dla części Ukraińców. Polska poparła propozycję UE

Komisja Europejska pozywa Polskę. Grożą nam gigantyczne kary

Nawet w Brukseli mają dość Zielonego Ładu

Już dziś debata pt. "Zielony Ład. Na zgubę Polski i Polaków?"

Rekarbonizacja Polski jest konieczna






