Szukaj
Konto

Afera Zondacrypto. Artur Chodziński wyprowadzony z prokuratury. Nie doszło do przesłuchania

Afera Zondacrypto. Artur Chodziński wyprowadzony z prokuratury. Nie doszło do przesłuchania
Licencja: Tysol.pl | Nieoficjalnie
Artur Chodziński, były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego, pojawił się w piątek w prokuraturze w Katowicach w związku z aferą wokół Zondacrypto. Jak informuje red. Cezary Gmyz, „przesłuchanie nie doszło do skutku”.

Jak wyjaśnia Telewizja Republika, Chodziński postanowił pojawić się osobiście w katowickiej prokuraturze. Jak tłumaczył, chciał ustalić, jaki jest jego status i czego właściwie oczekują od niego śledczy.

Kiedy media poinformowały o moim rzekomym zatrzymaniu, byłem bardzo zdziwiony. Następnie kolejne media informowały, że mam zostać zatrzymany, również mnie to zdziwiło. Następnie skonsultowałem się z panem mecenasem, spędziłem spokojnie noc w domu, nie ukrywając się, czekając na rozwój wydarzeń. Dzisiaj rano również nie zostałem zatrzymany, w związku z czym postanowiłem przyjechać do prokuratury w Katowicach i zapytać, co tak naprawdę się dzieje, jaki jest mój status. Chciałbym porozmawiać z prokuratorem referentem tego śledztwa i nie zamierzam ani się ukrywać, ani obciążać nikogo jakąś wiedzą o przestępstwach, ponieważ nie posiadam wiedzy na temat żadnych przestępstw popełnionych przez inne osoby. Chcę dowiedzieć się, co się dzieje

 

– wyjaśnił Chodziński w rozmowie z Telewizją Republika.

Tymczasem Cezary Gmyz informuje, że przesłuchanie nie doszło do skutku.

Przesłuchanie @A_Chodzinski w wydziale zamiejscowym @PK_GOV_PL Krajowe w Katowicach nie doszło do skutku. Były funkcjonariusz @CBAgovPL został wraz ze swoim pełnomocnikiem mec. Krystianem Paderewskim wyprowadzony z gmachu prokuratury bez przeprowadzenia żadnych czynności. @PolskaPolicja nie stosowała żadnych środków przymusu

– informuje na x.com Cezary Gmyz.

Co bada prokuratura w sprawie Zondacrypto?

Prokuratura bada w sprawie Zondacrypto przede wszystkim podejrzenie oszustwa na szkodę klientów oraz prania pieniędzy. Śledztwo wszczęła 17 kwietnia 2026 r. Prokuratura Regionalna w Katowicach i obejmuje ono działalność prowadzoną na terenie całej Polski od 2022 r.

Śledczy sprawdzają, czy klientów wprowadzano w błąd co do możliwości kupowania i przechowywania kryptowalut oraz walut tradycyjnych, a następnie doprowadzano ich do niekorzystnego rozporządzenia pieniędzmi. Jednym z kluczowych wątków jest informacja, że od 2022 r. giełda miała nie posiadać dostępu do tzw. zimnego portfela, na którym znajdowało się około 4500 BTC, a informacja ta miała zostać zatajona przed klientami. Według komunikatu prokuratury wartość zgłoszonych szkód wynosiła co najmniej 350 mln zł.

Drugim zasadniczym wątkiem jest pranie pieniędzy. Prokuratorzy analizują przyjmowanie, przechowywanie i transferowanie środków oraz sprawdzają, czy wykonywano operacje mogące utrudnić ustalenie ich przestępczego pochodzenia. Szczególny nacisk położono na ustalenie, dokąd wypłynęły pieniądze i kryptowaluty klientów. Analizowane są adresy portfeli, transfery blockchain oraz przepływy między Zondacrypto a innymi giełdami.

Skala postępowania jest duża. Według ostatniej oficjalnej aktualizacji prokuratura zarejestrowała ponad 3600 zawiadomień, przesłuchała blisko tysiąc pokrzywdzonych i 40 innych świadków, zabezpieczyła 162 urządzenia elektroniczne oraz ponad 250 TB danych z serwerów Zondacrypto. Powołano też wspólny zespół śledczy z Estonią i podjęto współpracę m.in. z Monako, Włochami i Szwajcarią.

W tle pojawia się również kwestia możliwych powiązań z przestępczością zorganizowaną ze wschodu. Przedstawiciel Prokuratury Krajowej mówił w Senacie, że w początkach projektu można doszukiwać się śladów zorganizowanej przestępczości z obszaru byłego ZSRR, a później Rosji. To jednak kierunek badany przez śledczych, a nie stwierdzony prawomocnie fakt.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.08.2026 12:20
Źródło: x.com, Telewizja Republika