Szukaj
Konto

Spór o przyszłość cieśniny Ormuz po amerykańskiej wojnie z Iranem

Spór o przyszłość cieśniny Ormuz po amerykańskiej wojnie z Iranem
Źródło: pexels.com | Autor: Lara Jameson | Licencja: Pexels License | Mapa
Rozmowy pokojowe na Bliskim Wschodzie w coraz większym stopniu ogniskują się wokół przyszłości cieśniny Ormuz. Administracja Donalda Trumpa uznaje jej ponowne otwarcie za jeden z kluczowych warunków szerszego porozumienia z Iranem. Utrzymujące się napięcia amerykańsko-irańskie oraz wahania na globalnych rynkach energii nadal podtrzymują atmosferę niepewności, która rozlewa się daleko poza Bliski Wschód.
Co musisz wiedzieć:
  • Cieśnina Ormuz stała się jednym z najważniejszych punktów sporu między USA a Iranem.
  • Kryzys wokół Ormuzu już mocno uderzył w światową gospodarkę.
  • Dla USA i ich sojuszników porozumienie w sprawie cieśniny ma być również demonstracją amerykańskiej siły

Pokój czy kontrola? 

Choć w kwietniu 2026 roku Stany Zjednoczone i Iran zawarły zawieszenie broni, porozumienie okazało się nietrwałe. Wzajemne ataki zostały wznowione, a w Waszyngtonie trwa debata nad dalszą strategią wobec Iranu oraz bezpieczeństwem kluczowych szlaków morskich na Bliskim Wschodzie.

W środku tych debat znajduje się wąski pas wody pomiędzy Iranem a Omanem – cieśnina Ormuz, miejsce, przez które każdego dnia przepływa znacząca część światowego handlu ropą i gazem, a także innych surowców i towarów krytycznie ważnych dla funkcjonowania współczesnej światowej gospodarki. Wraz z ponowną eskalacją konfliktu akwen ten ponownie stał się jednym z głównych punktów napięcia, a bezpieczeństwo żeglugi pozostaje przedmiotem szczególnej uwagi Stanów Zjednoczonych.

Wojna z Iranem pokazała, jak ogromny wpływ na światową gospodarkę może mieć destabilizacja jednego, choć strategicznego, szlaku morskiego. Zakłócenia żeglugi przez Ormuz błyskawicznie przełożyły się na wzrost cen energii i towarów, niepewność na rynkach oraz obawy przed kolejnym globalnym kryzysem gospodarczym. W efekcie kwestia bezpieczeństwa cieśniny przestała być wyłącznie problemem wojskowym. Stała się aktualnie jednym z najważniejszych zagadnień geopolitycznych świata.

Dla Donalda Trumpa stawką jest jednak coś więcej niż bezpieczeństwo transportu morskiego. Uregulowanie sytuacji wokół cieśniny Ormuz ma być dowodem, że Stany Zjednoczone nie tylko wygrały konflikt z Iranem, ale również utrzymały swoją pozycję na Bliskim Wschodzie. Pytanie pozostaje jednak otwarte: czy Waszyngton zdoła przekonać do tej wizji swoich sojuszników oraz całą społeczność międzynarodową, czy też projekt ten stanie się zarzewiem kolejnych napięć w tej części świata, która od dekad należy do najbardziej niestabilnych.

 

Stan negocjacji

Do początku sierpnia nie udało się osiągnąć trwałego porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w sprawie cieśniny Ormuz. Mimo prowadzonych przy mediacji Omanu rozmów dotyczących jej przyszłości obie strony pozostają przy swoich stanowiskach, a perspektywa zawarcia ostatecznej umowy wciąż jest niepewna.

Pod koniec lipca Iran odrzucił omańską propozycję podziału cieśniny Ormuz na dwa równorzędne szlaki żeglugowe, z których każdy obsługiwałby połowę światowego ruchu statków przepływających przez akwen.

Wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi poinformował wówczas w wywiadzie dla irańskiej telewizji państwowej, że Teheran przedstawił własny kontrprojekt zakładający tymczasowe rozwiązanie, zgodnie z którym wszystkie jednostki miałyby przepływać wyłącznie przez irańskie wody terytorialne. Jak podkreślił,

„polityką Iranu jest, aby cieśnina Ormuz nigdy nie powróciła do sytuacji sprzed wojny”.

 

"Bardzo dobre rozmowy"

Stanowisko władz w Teheranie dodatkowo zaostrzył wiceszef sztabu irańskiej armii, kontradmirał Habibollah Sayyari. Oświadczył on, że 

„żaden ruch w cieśninie Ormuz nie będzie odbywał się bez zgody Iranu”,

dodając, że irańska marynarka wojenna sprawuje pełną kontrolę nad wschodnią częścią cieśniny, północnym Oceanem Indyjskim oraz Zatoką Omańską.

Biały Dom utrzymuje, że rozmowy dyplomatyczne przynoszą postępy. Na początku sierpnia Donald Trump zapowiedział rychłe ponowne otwarcie cieśniny Ormuz i zasugerował, że porozumienie z Iranem może zostać zawarte w ciągu kilku dni.

– Prowadzimy bardzo dobre rozmowy

– powiedział Trump.

Według doniesień medialnych omawiany projekt porozumienia przewiduje, że statki wpływające do Zatoki Perskiej korzystałyby z irańskich wód terytorialnych, natomiast jednostki opuszczające akwen poruszałyby się przez wody Omanu. Plan zakłada również brak opłat tranzytowych oraz oczyszczenie Ormuzu z irańskich min. Teheran zaprzeczył jednak, jakoby prowadził bezpośrednie negocjacje z Waszyngtonem.

 

Wstępne porozumienie

Ostrożny optymizm wyrażają również źródła dyplomatyczne.

5 sierpnia rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei poinformował, że Iran i Oman uzgodniły współrzędne geograficzne trasy żeglugowej przez cieśninę Ormuz, a wspólne oświadczenie w tej sprawie jest finalizowane. Baghaei zaznaczył jednak, że samo porozumienie nie gwarantuje bezpieczeństwa na tym strategicznym szlaku.

Podstawą prowadzonych obecnie negocjacji amerykańsko-irańskich pozostaje podpisane 17 czerwca wstępne porozumienie kończące konflikt między tymi krajami. Dokument przewidywał wówczas natychmiastowe zakończenie działań wojennych oraz ponowne otwarcie cieśniny Ormuz.

Obejmuje on 14 punktów, w tym zobowiązanie Iranu do powstrzymania się od rozwoju broni jądrowej i zneutralizowania zapasów wzbogaconego uranu. Podpisanie dokumentu uruchomiło również 60-dniowy okres negocjacji nad ostatecznym traktatem, który miałby zostać zatwierdzony przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.

 

Wzajemne ataki

Perspektywa zawarcia trwałego porozumienia budziła jednak sprzeciw części polityków Partii Republikańskiej. Obawiali się oni przede wszystkim skali korzyści finansowych, jakie Teheran mógłby uzyskać po podpisaniu pełnego traktatu pokojowego. Zwracali również uwagę, że wstępne porozumienie nie obejmuje kwestii irańskiego programu rakietowego ani wsparcia udzielanego przez Iran organizacjom zbrojnym, w tym libańskiemu Hezbollahowi.

„Myślę, że panuje wśród nas duży poziom zaniepokojenia tą sprawą”

– oświadczał portalowi „The Hill” jeden z republikańskich senatorów, prosząc o zachowanie anonimowości.

Realizacja porozumienia szybko jednak stanęła pod znakiem zapytania. Po okresie względnego uspokojenia doszło do kolejnych wzajemnych ataków między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.

Obie strony zaczęły oskarżać się o naruszanie jego ustaleń.

 

Przeszkody

Tej wiosny sekretarz stanu USA Marco Rubio podkreślał, że jednym z głównych celów wojny z Iranem jest ponowne otwarcie cieśniny Ormuz.Teheran od początku prezentował jednak nieprzejednane stanowisko, konsekwentnie utrzymując, że akwen pozostanie pod jego pełną kontrolą.

W połowie maja irańska agencja Fars, powiązana z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), oświadczyła, że wyłączne prawo do zarządzania ruchem statków, wyznaczania tras żeglugowych oraz wydawania zezwoleń będzie należało do Islamskiej Republiki Iranu.

Na początku czerwca rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wskazał z kolei, że główną przeszkodą w rozmowach są „sprzeczne” stanowiska Waszyngtonu, natomiast republikański senator James Lankford oskarżył Iran o celowe przeciąganie negocjacji i próbę wymuszenia korzystniejszego dla siebie porozumienia.

 

Dyskusja o kosztach

Szlak, którym na co dzień przepływało ponad sto tankowców dziennie, z początkiem marca niemal opustoszał, a przez to wąskie gardło przedostawało się od teraz zaledwie kilka jednostek. Globalny system dostaw surowców oparty na eksporcie z Zatoki Perskiej został wyraźnie ograniczony.

Skutki były widoczne niemal natychmiast. Gdy jeszcze przed końcem lutego ropa naftowa typu Brent kosztowała około sześćdziesięciu kilku dolarów za baryłkę, pierwsze dni kryzysu przyniosły gwałtowną falę wzrostów. W atmosferze niepewności i obaw ceny wystrzeliły, chwilowo przekraczając poziom 110 dolarów za baryłkę.

W kolejnych tygodniach ceny częściowo się uspokoiły i ustabilizowały, ale nadal pozostają podwyższone względem okresu sprzed kryzysu. Według notowań z 5 sierpnia za baryłkę ropy typu Brent trzeba zapłacić 76,04 dolara, a za WTI ponad 75 dolarów.

Bardzo mocno zmienił się też koszt transportu morskiego. Firmy ubezpieczeniowe natychmiast podniosły składki za ryzyko wojenne, a część armatorów zaczęła omijać region. W efekcie przewóz ropy tankowcami bardzo zdrożał, a wynajem statków do jej transportu wzrósł nawet do kilkuset tysięcy dolarów za jeden dzień.

 

Całe to zamieszanie

Część właścicieli firm transportowych deklaruje obecnie gotowość do ponoszenia opłat wymaganych przez stronę irańską za możliwość tranzytu towarów i surowców przez cieśninę Ormuz.

– Nawet gdybym musiał coś płacić, moim zdaniem byłoby to znacznie lepsze niż sytuacja, gdy cieśnina jest zamknięta. Dla mnie lepiej jest wysłać 100 lub 200 tysięcy dolarów – w zależności od wielkości ładunku lub statku – niż mierzyć się z całym tym zamieszaniem

– powiedział na początku czerwca Evangelos Marinakis, grecki magnat transportu morskiego.

Według analizy firmy Moody’s Analytics, opublikowanej przez telewizję CNBC, wojna z Iranem wywołała znaczący wzrost kosztów energii ponoszonych przez amerykańskich konsumentów.

 

Presja finansowa

Od rozpoczęcia konfliktu 28 lutego 2026 roku do mniej więcej czerwca przeciętne gospodarstwo domowe w Stanach Zjednoczonych wydało już około 447 dolarów więcej na paliwo i inne wydatki związane z energią. W skali całego kraju oznacza to dodatkowe obciążenie dla konsumentów wynoszące niemal 60 miliardów dolarów.

Według danych Amerykańskiego Związku Motorowego (AAA) średnia cena za galon benzyny wynosiła na początku sierpnia około 4,10 dolarów, co oznacza wzrost o 30 procent w porównaniu z początkiem marca. Główny ekonomista Moodys Analytics Mark Zandi ostrzegł, że przedłużający się konflikt może dodatkowo osłabić amerykańską gospodarkę.

– Jeżeli wojna nie zakończy się w najbliższym czasie, konsumenci znajdujący się pod coraz większą presją finansową nie będą mieli innego wyjścia, jak ograniczyć swoje wydatki, co może zagrozić już i tak spowalniającej gospodarce

– ocenił Zandi.

Ekspert dodał, że jeśli ceny energii utrzymają się na obecnym poziomie, przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe może w ciągu pierwszego roku wojny ponieść dodatkowe koszty sięgające nawet 2 tysięcy dolarów!

 

Czarny scenariusz

Wyniki sondażu przeprowadzonego przez pracownię Rasmussen Reports z końca marca wskazywały na wyraźny niepokój amerykańskich wyborców związany z możliwością zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran.

Aż 76 proc. respondentów deklarowało, że obawia się tego scenariusza. Jednocześnie podobnie wysoki odsetek badanych, bo 75 proc., uznawał, że ewentualne zakłócenia w tym regionie mogłyby mieć poważne negatywne konsekwencje dla gospodarki Stanów Zjednoczonych, przy czym 28 proc. ankietowanych określało takie szkody jako „bardzo prawdopodobne”.

W tym samym czasie jedynie mniejszość, bo 20 proc. respondentów, nie dostrzegała istotnego ryzyka gospodarczego związanego z tą sytuacją.

 

Polska i europejska perspektywa

Polska deklaruje poparcie dla działań na rzecz trwałego otwarcia cieśniny Ormuz, podkreślając kluczowe znaczenie utrzymania rozejmu na Bliskim Wschodzie oraz deeskalacji napięć na linii Teheran – Waszyngton.

Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, reprezentujący Polskę podczas zorganizowanej w połowie kwietnia międzynarodowej wideokonferencji poświęconej tym tematom, wskazywał, że priorytetem pozostaje swoboda żeglugi, niezbędna dla światowych dostaw surowców.

Uczestnicy spotkania omówili koncepcję wielonarodowej misji morskiej, która miałaby zająć się udrożnieniem szlaku po zakończeniu działań wojennych.

„Za priorytet uznano wolność żeglugi bez dodatkowych restrykcji i opłat, szczególnie w odniesieniu do transportu surowców energetycznych, żywności oraz nawozów. W tym kontekście omówiono założenia przyszłej, wielonarodowej pokojowej misji morskiej, która po zakończeniu aktywnej fazy konfliktu miałaby zająć się rozminowaniem i udrażnianiem akwenu”

– poinformowało MSZ.

Kraje Bliskiego Wschodu, w tym Katar i Arabia Saudyjska, są jednymi z głównych dostawców surowców do produkcji nawozów rolniczych dla Europy, w tym Polski.

 

Nietrwałe porozumienie?

Pod koniec maja Komisja Europejska wprowadziła specjalny, tymczasowy mechanizm wsparcia dla rolnictwa w ramach programu METSAF, który ma pomóc złagodzić skutki kryzysu na Bliskim Wschodzie.

To rozwiązanie pozwala rządom krajów Unii Europejskiej częściowo zwracać rolnikom wyższe koszty paliwa i nawozów – nawet do 70 proc. wysokości ich wzrostu. W uproszczonej procedurze przewidziano też jednorazową pomoc finansową do 50 tys. euro na jedno gospodarstwo rolne.

Program ma obowiązywać do końca 2026 roku, natomiast sposób jego realizacji oraz tempo wypłat pozostają w gestii poszczególnych państw członkowskich, które samodzielnie będą decydować o szczegółach jego wdrożenia.

„Część ekspertów wskazuje jednak, że samo otwarcie cieśniny nie wystarczy, by światowa gospodarka mogła odetchnąć z ulgą. Po pierwsze, dno Ormuzu jest zaminowane, a operacja usunięcia stamtąd wszystkich niebezpiecznych ładunków może potrwać w skrajnym scenariuszu pół roku. Po drugie, przedsiębiorcom z całego świata trudno zakładać, że takie porozumienie będzie trwałe, biorąc pod uwagę styl prowadzenia polityki zagranicznej przez obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa”

– pisze Tomasz Setta z portalu money.pl.

 

Amerykańska sprawczość

W takim ujęciu zakończenie kryzysu wokół cieśniny Ormuz nie byłoby postrzegane jako zwykły kompromis dyplomatyczny, lecz jako moment, w którym Waszyngton – po okresie napięć – odzyskuje ostatecznie zdolność kształtowania reguł gry w regionie. W narracji zwolenników twardego kursu wobec Teheranu to właśnie administracja Trumpa miałaby doprowadzić do sytuacji, w której kluczowy szlak morski zostaje ponownie otwarty, lecz na warunkach odzwierciedlających amerykańskie interesy i oczekiwania.

Porozumienie kończące wojnę z Iranem nie stanowiłoby więc gestu ustępstwa, lecz potwierdzenie amerykańskiej sprawczości. Służyłoby jako dowód, że kontrola nad bezpieczeństwem żeglugi w jednym z najważniejszych punktów strategicznych świata pozostaje w rękach Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Tym samym wzmocniłoby to przekaz, że amerykańska polityka zagraniczna mimo różnych turbulencji finalnie prowadzi do osiągania wymiernych i trwałych rezultatów.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.08.2026 14:39
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 33/2026, oprac. Ludwik Pęzioł