Remigiusz Okraska: Kręcenie lodów po nowemu

- Autor twierdzi, że obecne działania w ochronie zdrowia prowadzą do pogorszenia dostępności leczenia, zwłaszcza poza dużymi miastami.
- Autor sugeruje, że ograniczenia finansowania przez NFZ zmuszają szpitale do wyboru między zadłużeniem a rezygnacją z leczenia pacjentów, co skutkuje wydłużeniem kolejek i odwoływaniem zabiegów.
- Główną tezą jest przekonanie, że zmiany te nie są przypadkowe, lecz mają sprzyjać prywatyzacji służby zdrowia i korzyściom dla sektora prywatnego kosztem pacjentów.
Zaczęło się od likwidacji oddziałów ginekologiczno-położniczych. Przetrwać mają tylko te, które przyjmują ponad 400 porodów rocznie, czyli wielkomiejskie. Reszta jest do likwidacji. Już zamknięto kilkadziesiąt z nich. Na przykład w Brzezinach koło Łodzi – najlepszy w województwie i szósty w kraju. W Myszkowie „zawieszono” oddział wielokrotnie nagradzany w prestiżowym rankingu „Rodzić po ludzku”.
Narodowy Fundusz Zdrowia znacząco zmniejszył dostępność badań i wizyt u specjalistów. Przywracane są – zniesione za rządów PiS – limity badań gastroskopii, kolonoskopii, rezonansu magnetycznego i tomografii. Po przekroczeniu limitów szpital otrzyma z NFZ tylko 50% kosztów badania. Wybór dla dyrekcji placówek jest jasny. Albo zadłużą szpital, albo nie zrobią badań, które pomogą uratować życie czy rozpoznać groźną chorobę, zanim stanie się trudniejsza do wyleczenia.
To samo z operowaniem zaćmy. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości zniesiono limity na te zabiegi. Drastycznie skrócono kolejki i przyspieszono odzyskiwanie dobrego wzroku obywateli. Teraz znowu będą limity oraz refundacja tylko 50% kosztów dla szpitali, które zdecydują się operować po ich przekroczeniu. Gdy to piszę, trwa „Czarny Tydzień” – protest szpitali powiatowych. Ponad 40 z nich może wkrótce zbankrutować.
To nie błąd
Deficyt budżetu NFZ jest rekordowy w dziejach naszego państwa. Zmniejszono nakłady na żywienie pacjentów szpitalnych. Zamyka się kolejne oddziały. Przerywane są terapie lekowe. Po zaledwie czterech miesiącach roku wiele operacji i badań jest przesuwanych na 2027 rok. Hołownia zapowiadał, że lekarze będą dzwonić do pacjentów. I dzwonią: aby odwołać zabiegi ciężko chorym osobom.
To nie błąd ani nieudolność. To kręcenie lodów. Nowym dyrektorem publicznej instytucji Centrum e‑Zdrowia został Jarosław Sot. Facet z elity bankowości i finansów. Jego poprzednie stanowisko pracy to dyrektor prywatnego szpitala sieci LUX MED – największego w kraju prywatnego podmiotu medycznego. To sponsor Campusu Polska. Co za „przypadek”.
Likwidowane czy „konsolidowane” placówki publiczne to cenny łup. Pożywią się polityczni i biznesowi przyjaciele liberałów. Pacjenci, których nie leczy się za darmo, zapłacą za to słono prywatnie. Wyłożą nawet ostatnie pieniądze, aby ratować życie i zdrowie.
Poprzeć partię czynem
Zarobi elita biznesu. I elita lekarska. W realiach chaosu, zapaści i ludzkich cierpień przyklepie się niejeden tłusty interes. Jurek Owsiak będzie miał na co zbierać i udawać szlachetnego, który ratuje życie. A elektorat klasośredni i wielkomiejski chętnie wyda pieniądze na miraże. Tusk opowie im o nowoczesności, rentowności i niedopłacaniu do „niezaradnych” z „ciemnogrodu”. Bo najmocniej uderzy to przecież w biednych, słabych, z prowincji itp.
A gdy brak leczenia czy brak pieniędzy na prywatne badania przytrafi się komuś z wyborców liberałów? Wielu z nich jest tak zaczadzonych, że gotowi są nawet poprzeć partię czynem – umierając przed terminem.
[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Jak opanować ten chaos? O kryzysie państwa i buncie społecznym

Sławomir Jastrzębowski: Kto choruje ten za PiSem!

Koalicja albo zdrowie

Spór zbiorowy w rybnickim szpitalu. Trwa cicha prywatyzacja placówki?
82,1 proc. osób nie widzi pozytywnych efektów działań koalicji rządzącej na ochronę zdrowia







