Szukaj
Konto

Władimir Bukowski już wtedy ostrzegał przed Putinem

Władimir Bukowski już wtedy ostrzegał przed Putinem
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Tygodnik Solidarność | Licencja: Tygodnik Solidarność | Władimir Bukowski, gazeta
Gdy Władimir Putin stawał na czele Rosji, dla wielu na Zachodzie był politykiem niemal nieznanym. W rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” były rosyjski dysydent Władimir Bukowski już wtedy przekonywał, że jego dojście do władzy oznacza umocnienie wpływów dawnego KGB i dalszy rozwój imperialnej polityki Kremla. Dziś, z perspektywy ponad ćwierćwiecza, ta diagnoza wybrzmiewa wyjątkowo mocno. Z okazji 45-lecia „Tygodnika Solidarność” przypominamy wywiad opublikowany w nr. 2 (591) 14 stycznia 2000 roku.
Co musisz wiedzieć:
  • Władimir Bukowski już w 2000 roku przewidywał, że objęcie władzy przez Władimira Putina będzie oznaczało umocnienie wpływów KGB.
  • Zdaniem rosyjskiego dysydenta dojście Putina do władzy było zwieńczeniem procesu, w którym po kryzysie politycznym 1993 roku służby, przejęły faktyczną kontrolę nad państwem.
  • Bukowski uważał, że rosyjskie społeczeństwo skonsolidowało się wokół wojny w Czeczenii, imperializmu i represyjnego modelu władzy.

Antoni Zambrowski (Tygodnik Solidarność): – Jak pan ocenia zmianę na stanowisku prezydenta Rosji?

Władimir Bukowski (były dysydent rosyjski, pisarz): – Moim zdaniem wielkich zmian to nie przyniesie. Oczywiście, Putin będzie nieco bardziej energiczny od Jelcyna, ale polityka pozostanie ta sama. Przez ostatnie lata Jelcyn nie decydował sam o sprawach politycznych. Czyniło to jego otoczenie, które nadal będzie określało politykę Rosji. Putin kojarzy się z KGB, ale KGB zaczął decydować o polityce Rosji na przełomie lat 1993–1994, zaś teraz mamy tego kulminację.

 

– A zatem nie wiąże pan tego z dojściem Jewgienija Primakowa do władzy?

– To było jeszcze wcześniej. Zwycięstwo tych sił nastąpiło w drugiej połowie 1993 roku, kiedy Borys Jelcyn jako prezydent musiał ostrzeliwać siedzibę Rady Najwyższej Rosji, czyli ówczesnego parlamentu w Białym Domu. By to osiągnąć, musiał on zyskać poparcie tzw. struktur siłowych. Pozostałe siły polityczne już go opuściły, więc by zachować władzę, uzyskał poparcie struktur siłowych. W ten sposób KGB oraz wojsko przejęły władzę w Rosji. Ponieważ sprawami wewnętrznymi wojsko mniej się interesuje, to o nich zaczął decydować KGB. Dlatego tylu premierów Rosji wywodzi się z tej właśnie instytucji. Objęcie władzy przez Władimira Putina stanowi logiczne ukoronowanie rozwoju naszej rachitycznej demokracji, zrodzonej w roku 1991.

 

Rządzi KGB

– Sądzę, że Putin jest bardziej inteligentny od Jelcyna.

– To nie ma znaczenia, gdyż decyzje polityczne podejmował nie sam Jelcyn, lecz jego sztab, czyli otoczenie. On sam już mało co reprezentował. Negatywną stroną ostatnich wydarzeń jest to, że społeczeństwo rosyjskie skonsolidowało się wokół hasła wojny z Czeczenią oraz wokół władzy sprawowanej przez KGB, który prowadzi wojny i w ogóle prowadzi państwo ku swoim celom. Nastąpiła więc konsolidacja społeczna, ale na złej platformie.

 

– W Polsce prof. Jadwiga Staniszkis poddała krytyce oceny prof. Zbigniewa Brzezińskiego, który stwierdził dominację KGB w Rosji. Ona twierdzi, że do władzy doszli generałowie z Ministerstwa Obrony. Czy to istotna różnica?

– Nie sądzę, by wojskowi mieli większe wpływy niż KGB. Rzecz w tym, że wojskowi w Rosji to czynnik niezbyt aktywny w sprawach wewnętrznych. Rosyjskich wojskowych najbardziej interesuje odpowiedni udział wydatków militarnych w budżecie państwa. I to właśnie osiągnęli, bo będą mieli odpowiednie środki na wojsko i przemysł zbrojeniowy. Do niczego innego nasi generałowie nie pretendują. Nie są oni w Rosji czynnikiem politycznym. Siłą polityczną w Rosji jest KGB i on oczywiście będzie odgrywał swą rolę.

 

– Opowiadano u nas pogłoskę z Kremla, że prezydent Borys Jelcyn chciał w ostatniej chwili zamienić premiera Putina na zwycięskiego przywódcę bloku wyborczego „Jedinstwo” ministra Siergieja Szojgu. Na to wojskowi zgłosili swe weto i Jelcyn musiał Putina pozostawić u steru.

– Jest to plotka. Przecież my nie wiemy, co się naprawdę dzieje na Kremlu, zwłaszcza za kulisami. Nie mamy dowodów na to, że ta pogłoska odzwierciedla prawdę. Może to być zwykła dezinformacja albo spekulacje dziennikarskie.

 

Teoria zamachu

– A czy odejście Borysa Jelcyna wynikało ze spisku pałacowego, czy też było decyzją dobrowolną?

– Sądzę, że jest to jego dobrowolna decyzja. Już od kilku lat Borys Jelcyn poszukiwał możliwości bezpiecznego wycofania się z obecnej sytuacji. Był w położeniu jeźdźca cwałującego na tygrysie. Jazda była niebezpieczna, ale zejście z grzbietu tygrysa jeszcze bardziej. Jedynym rozwiązaniem było znalezienie następcy, który zapewniłby mu amnestię przy ustąpieniu.

 

– Ale redaktorka „Russkoj Mysli” Irina Iłowajska-Alberti twierdzi, że był to pałacowy zamach stanu.

– W żadnym przypadku. Nie mamy co do tego żadnych przesłanek. Nikt go do niczego nie przymuszał. Od dawna było wiadomo, że szuka wyjścia z sytuacji. O tym, że jego czas przeminął i powinien już odejść, wiedział doskonale. Odejść bez gwarancji bezpieczeństwa dla siebie i rodziny nie mógł, gdyż byłby to dla niego ruch samobójczy. Miał zbyt wielu wrogów politycznych, którzy nie godzili się na spokojne zejście Jelcyna ze sceny. Oni chcieliby posadzić go na ławie oskarżonych, osądzić, być może nawet powiesić dla przykładu. Jego córka Tatiana Djaczenko jest zamieszana w malwersacje finansowe.

Pozostawała więc kwestia do rozwiązania: jak wycofać się bezpiecznie i zachować ten sam kurs polityczny nawy państwowej. W osobie Władimira Putina zawarł on porozumienie z KGB, że te warunki zostaną spełnione, jeśli wyznaczy kogoś z ich grona. W ten sposób otrzymał pełną amnestię, zachowanie przywilejów, gwarancje od represji wobec siebie i rodziny. To jest właśnie droga do zejścia z grzbietu tygrysa. Dlatego taka sytuacja go w zupełności zadowala. Tym bardziej że Putin nie wprowadzi żadnych zmian politycznych.

 

– Czy wyniki wyborów do Dumy Państwowej były uczciwie policzone? Władimir Żyrinowski w „Głosie Ameryki” narzekał, że głosy wyborców były na przydział, jak żywność za komuny.

– Żyrinowski podjął po raz pierwszy ten temat, gdyż stracił wiele głosów wyborczych. Otrzymał zaledwie 8 proc. głosów, gdy dawniej jego klub poselski był jednym z najważniejszych w Dumie. O tym, że wybory w Rosji nie są nazbyt uczciwe, mógł mówić wcześniej, ale wówczas to nie było w jego interesie. Istotnie, elementy manipulacji przy podliczaniu głosów zawsze istnieją podczas wyborów w Rosji. Są to manipulacje znaczne, ale nie na tyle, by całkowicie określać wyniki wyborów. Dlatego dla rządu wybory stanowią pewne ryzyko porażki. W zupełności wyeliminować woli wyborców władza nie może. To nie jest tak, jak za czasów rządów komunistycznych, kiedy według żartu Stalina nieważne było, jak głosują wyborcy, natomiast ważne jest, jak są liczone głosy. Ktoś ze znawców przedmiotu tłumaczył mi, że głosy rzędu 3–4 milionów są przedmiotem manipulacji. Jeśli dwaj kandydaci idą łeb w łeb, to te zmanipulowane głosy mogą zaważyć na szali.

Natomiast w przypadku olbrzymiej przewagi jednego z kandydatów te głosy zadecydować już nie są w stanie. W chwili obecnej społeczeństwo rosyjskie skonsolidowało się politycznie, ale niestety, wokół programu imperialnego: wokół programu krwawej i bezsensownej wojny w Czeczenii oraz wokół ubeckiego kierownictwa, tradycyjnie rozwiązującego sprawy społeczne przy pomocy represji. I to znalazło swój wyraz w wyborach do Dumy Państwowej. Tak zwany blok wyborczy „Jedinstwo” nie miał przecież ani programu, ani członków w terenie, ani ogólnokrajowej organizacji wyborczej. Osiągnął taki sam wynik wyborczy, jak komuniści, którzy od dawna mają organizację w skali całego kraju. Niestety, potwierdza to moją ocenę sytuacji: społeczeństwo skonsolidowało się wokół władzy sprawowanej przez ludzi KGB.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.08.2026 19:21
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 32/2026, oprac. Ludwik Pęzioł