"Czytam, chadzam, odradzam": Zmyślenia włoskie

Co nie oznacza, że opowieść o trzech Polakach mieszkających w drugiej połowie życia w ciągle po trosze prowincjonalnym (albo po prostu nierozjechanym przez miliony turystów) Rzymie lat 50. jest prostą fabułą obyczajową. Bynajmniej, ta proza to pasta sfoglia (czyli prawdziwe, włoskie "ciasto francuskie"!) złożona z bardzo wielu cienkich listków, gruntownie rozwałkowana przez autora. Tyle że nie psuje to w niczym przyjemności podążania za przekornym narratorem.
Wędrówka przez Rzym
Piotr Kępiński, poznaniak przez kilka lat eksplorujący Wilno i kulturę litewską, od blisko dekady mieszka we Włoszech - i ze stron "Śmierciorysów" widać, jak dobrze je poznał. Zwykle obawiam się książek pisanych przez przybyszów, którzy usiłują oddać smaki i barwy miejsca, w którym na trochę osiedli, a już w przypadku Włoch zakrawa to na arogancję: co nowego może o tym kraju napisać cudzoziemiec? Kępińskiemu jednak się to udało: bez godnej pożałowania ostentacji blogerek opisuje zjawiska znacznie trudniej uchwytne niż miejscową kuchnię i architekturę: pisze o obyczajach i ich przemianach. Wędrując z narratorem przez Rzym, Ostię i zapomniane dziś kurorty, nie czuję się (na szczęście), jakbym kartkował hotelowy prospekt, lecz jakbym wszedł na plan jednego z wczesnych filmów Federica Felliniego.
Czytaj także: [Felieton "TS"] Jan Wróbel: Jednym dobrze w lochu, innym nie
"Śmierciorysy"
A zarazem trzeba wiedzieć, że ta proza to gra urojeń i ułudy, próby pokrzyżowania ścieżek czytelnika (i losów postaci). Relacje bohaterów przeczą sobie nawzajem, nie wiemy do końca, kto był farmazonem, kto - marzycielem, a kto pospolitym kłamcą. To wodzenie za nos sprawia dziwną przyjemność i może nauczyć niejednego o sposobach lektury, czyniąc z nas nie tyle saperów, co wędrowców krążących za błędnymi ognikami nocą świętojańską; i myślę, że nie przypadkiem "Śmierciorysy" wydał w połowie maja PIW, który w tydzień później wprowadził na rynek - po raz pierwszy w jednym tomie - trzy nowele największego psotnego czarodzieja włoskiej literatury współczesnej, Italo Calvino.
Zobacz także inny tekst z serii "Czytam, chadzam, odradzam":
Komentarze
Magdalena Okraska: Busik jest konieczny

Tadeusz Płużański: Ksiądz Jerzy i kłamstwa komunistów

Piotr Skwieciński: Biedny Hamlet patrzy na dzika

Droga zima w Unii Europejskiej

Abortomat

