Abortomat

- Autorka wskazuje na abortomat przy Sejmie jako przykład obchodzenia polskiego prawa.
- Opisuje kontrowersje wokół tabletek poronnych, ich działania, możliwych skutków ubocznych.
- Przedstawia działania organizacji pro-life i dane o rosnącej liczbie aborcji w Polsce.
Jak w każdym biznesie interes trzeba rozwijać. Zamawianie tabletek aborcyjnych przez internet (w Polsce ich kupno jest nielegalne) trochę trwa. Na własny użytek może to zrobić każdy. Ale nie każdy może czekać. Żeby zarobić szybciej, trzeba działać. Pomysł otwarcia pseudokliniki przy Wiejskiej, dokładnie naprzeciwko Sejmu, jest diabelski, jak zresztą cały biznes Abotaku. Śmiejąc się w twarz posłom, aktywistki poszły o krok dalej i pod koniec września zainstalowały tam abortomat – paczkomat ze śmiercią na życzenie – po czym z dumą orzekły:
„Abortomat zamienia ściśle strzeżoną, kryminalizowaną czynność w coś tak prostego, jak odbiór przesyłki. Nie ma poczekalni, ochroniarza ani żadnych wyjaśnień. Łatwo, prosto i blisko Ciebie”
– piszą altruistki z Abotak.
Dostajesz kod do paczkomatu, zabierasz tabletki i w domu albo łazience Abotaku możesz się pozbyć problemu, czyli dziecka. Nie trzeba się fatygować do lekarza po zaświadczenie, że nie jesteś psychicznie gotowa na ciążę. W międzyczasie ktoś mógłby cię odwieść od aborcji, a tu liczy się właśnie czas. Przyda się też spryt, żeby obejść prawo, i zmiana języka. Zamiast „zabić dziecko”, mówimy „opieka aborcyjna dostosowana do realiów współczesności”. Metoda została ta sama, tylko w przypadku aborcji farmakologicznej przyspieszyła jej realizacja. Aborcjonistki chcą przekonać zdezorientowane już i tak trudną sytuacją kobiety, że to jedyna opcja, szybka i prawie bezkosztowa. Wystarczy wypełnienie ankiety i „ofiara” (350 zł) dla organizacji (Women Help Women), która rozsyła tabletki po całym świecie.
Czy to jest legalne?
Dream Team dobrze wie, jak obchodzić polskie prawo, na przykład, że publikowanie w przestrzeni publicznej ogólnych informacji o metodach przerywania ciąży czy namiarów na zagraniczne kliniki nie jest przestępstwem. Wie też, że za pomocnictwo w aborcji grozi kara pozbawienia wolności do lat 3, gdy dziecko poczęte nie osiągnęło zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki, ale tylko jeśli sąd udowodni, że fizycznie dostarczono tabletki lub narzędzia do jego zabicia. Abortomat to nie osoba, więc aktywistki czują się bezpiecznie i chwalą się, że codziennie udało im się zabić, pardon, pomóc w 130 aborcjach.
Dla obrońców życia abortomat jest jednak narzędziem pomagającym w zabijaniu dzieci nienarodzonych i właśnie tego argumentu użyli, zgłaszając wynalazek z Wiejskiej do sprawdzenia jego legalności w sądzie. Jak podkreśla mec. Paweł Matyja:
„pomocnictwo ma bardzo szeroki zakres czynności sprawczych, które mogą wchodzić w grę – przekazywanie numeru do skrytki pocztowej, w której znajdują się leki, wysyłanie takich leków, organizowanie tych leków – to z pewnością mogłoby zostać zakwalifikowane jako pomocnictwo w dokonaniu aborcji – i tu by wchodziło w grę zagrożenie karą pozbawienia wolności do lat trzech. To wynika po prostu z Kodeksu karnego”
– twierdzi prawnik.
Śmiertelny tandem znad Sekwany
Tego, kto „pomógł” jako pierwszy, nie można już skazać. Dr Étienne-Émile Baulieu nie żyje już od roku. Zmarł 2 dni przed Dniem Dziecka. Miał 98 lat, ale spośród wielu osiągnięć został zapamiętany właśnie jako ojciec tabletki poronnej. Ciekawe, że ktoś, kto sam przeżył holokaust, nie miał skrupułów, aby 40 lat później stać się odpowiedzialnym za dokładnie to samo, tylko na jeszcze większą skalę. Co więcej, za swoją pracę otrzymał m.in. Nagrodę Laskera, często uważaną za najbardziej prestiżowe amerykańskie wyróżnienie w dziedzinie medycyny, a krótko przed śmiercią prezydent Francji Emmanuel Macron odznaczył go Wielkim Krzyżem Legii Honorowej. Zgłoszono również jego kandydaturę do Nagrody Nobla. Baulieu nie żyje, ale jego marzenie właśnie się spełnia.
Jak to działa?
Mifepriston (RU-486) został zsyntetyzowany w kwietniu 1980 roku we francuskiej firmie farmaceutycznej Roussel Uclaf. To syntetyczny steryd, który blokuje progesteron, odpowiedzialny za podtrzymanie ciąży, m.in. dostarczanie tlenu i składników odżywczych dziecku. W Polsce jest niedopuszczony do sprzedaży. W tandemie z Mizoprostolem organizm matki wydala przed chwilą uśmiercony płód. Mizoprostol to lek wydawany tylko na receptę, który pomaga w walce z wrzodami żołądka, ale również silnie kurczy macicę i jest bezwzględnie przeciwwskazany u kobiet w ciąży (chyba że jest stosowany celowo przez lekarza m.in. do wywołania porodu). Jego zażycie może prowadzić do poronienia, wad płodu lub pęknięcia macicy.
Mifepriston z tandemu poronnego, który ktoś fizycznie wkłada do abortomatu, nie uzyskał wymaganego prawem pozwolenia na dopuszczenie do obrotu na terytorium Polski. Umieszczenie go razem z Mizoprostolem w abortomacie jest więc niezgodne z prawem. A jednak aktywistki z Wiejskiej z dumą prezentują go w mediach, przekonują, że to najbardziej bezpieczna, skuteczna i sprawdzona metoda zabijania niechcianych dzieci. Dziecko umrze, ale ty nie. Czy na pewno?
Kłamstwa Dream Teamu
No nie do końca, chociaż lobby aborcyjne zrobi wszystko, żebyśmy tak myśleli. Sage Publishing – amerykańskie wydawnictwo specjalizujące się w prezentowaniu najnowszych badań naukowych – wycofało się z publikacji dwóch z trzech odrębnych prac wskazujących na poważne skutki uboczne związane ze stosowaniem Mifepristonu. Nie znajdziemy ich również na stronach polskich aborterek. Po co czytać o możliwości pęknięcia macicy? Skuteczniejsze jest sprzedawanie kłamstw, że aborcja może być czysta, bezbolesna, szybka i anonimowa. Taka, że można ją pokochać, a nawet promować w koszulce „J'adore abortions” – „Uwielbiam aborcje”. A wszystko dzieje się kilkaset metrów od Sejmu, w imię walki o prawa kobiet. Na pewno?
To walka o kasę
– Kto świętuje śmierć dzieci, nie walczy o prawa kobiet, tylko oswaja barbarzyństwo
– mówi adw. Magdalena Majkowska. Prawdziwe kobiety wiedziały to już 100 lat temu. Autorka projektu poprawki do konstytucji USA o równych prawach Alice Paul nazywała aborcję „ostatecznym wyzyskiem kobiet”. Już wtedy walczące o swoje prawa (Susan B. Anthony i Elizabeth Cady Stanton) zwracały uwagę, że kobiety decydują się na ten krok z desperacji, z powodu biedy, braku prawnego zabezpieczenia i dostępu do edukacji. Pionierki feminizmu sprzeciwiały się publikowaniu w prasie ogłoszeń o środkach wczesnoporonnych, a aborcję określały mianem „dzieciobójstwa” (ang. infanticide). Uważały, że prawo do życia jest fundamentalne i dotyczy także nienarodzonych dzieci. Wielokrotnie powtarzały, że aborcja pozwala mężczyznom na unikanie odpowiedzialności za konsekwencje relacji seksualnych.
Niestety wystarczyło jedno pokolenie, aby na przełomie lat 60. i 70. podejście ruchu feministycznego do aborcji zmieniło się diametralnie. Temat nagłośniła Betty Friedan, również Żydówka, tym razem amerykańskiego pochodzenia, która zaczęła się głośno domagać powszechnej dostępności do antykoncepcji i legalnej aborcji jako prowadzącej do niezależności ekonomicznej i osobistej kobiet. Jej dzieło kontynuuje Rebecca Gomperts, holenderska lekarka, która na aborcje zaprasza do wymyślonego przez siebie statku. Oczywiście nie za darmo.
Na ten moment na niezależności ekonomicznej zyskały najwięcej koncerny farmaceutyczne. Z raportów analitycznych Mordor Intelligence czy Global Market Insights wynika, że rynek aborcyjny charakteryzuje się stałą tendencją wzrostową. Dochody firm w latach 2025/2026 wyniosły między 25 a 29 miliardów USD, z prognozą wzrostu do ponad 43–51 miliardów USD w okolicach 2030–2032 roku.
Selekcja ludzi 2.0
Prawda jest taka, że warszawski abortomat nie tylko narusza niezbywalne prawo do życia zapisane w polskiej konstytucji, ale też prawo farmaceutyczne i karne. Wydaje leki niedopuszczone w Polsce do obiegu oraz obraca nimi poza aptekami. Bez problemu można go zakwalifikować jako narzędzie ułatwiające przeprowadzenie aborcji, poza tym nietrudno udowodnić, że jego obsługa wymaga działania człowieka – ktoś fizycznie musi napełnić skrytki.
Już w lutym 2023 roku na nielegalną działalność organizacji sprowadzającej w sposób masowy preparaty służące wywołaniu aborcji farmakologicznych reagowali medycy z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:
„domagamy się respektowania istniejącego prawnego zakazu pomocy w przeprowadzaniu aborcji, w tym zablokowania możliwości reklamy w mediach. Osoby z organizacji proaborcyjnych same przyznają się do naruszania prawa. To ułatwi i skróci postępowanie dowodowe”
– pisali lekarze. Ustawienie abortomatu zaktywizowało pozostałe środowiska pro-life. 30 września 2026 roku Główny Inspektorat Farmaceutyczny złożył oficjalne zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia czynu zabronionego. Urząd sprawdza, czy funkcjonowanie automatu nie wyczerpuje znamion prowadzenia obrotu produktami leczniczymi bez wymaganego zezwolenia (naruszenie art. 125 ust. 2 pkt 2 Prawa farmaceutycznego). Doniesienie do prokuratury skierował Instytut Ordo Iuris, a grupa posłów PiS złożyła interpelację do Ministerstwa Zdrowia.
Czy aktywistki powinny się bać?
Na pewno. Pracownicy Ordo Iuris przypominają o co najmniej kilku wyrokach za pomocnictwo w aborcji, np. za skontaktowanie kobiety z osobą nielegalnie przeprowadzającą aborcje (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 30.09.2008 r.), dostarczenie narzędzi lub środków chemicznych służących przerwaniu ciąży (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 30.09.2008 r.; wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 14.04.2016 r.) lub udzielenie informacji, gdzie przerwać ciążę (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 09.02.2017 r.). W 2021 roku Sąd w Białymstoku skazał na niecałe 2 lata więzienia mężczyznę handlującego środkami poronnymi przez internet. Inny z przypadków zgłosił w listopadzie 2021 roku ojciec poczętego dziecka. Chodziło o przekazanie jego żonie przez Justynę Wydrzyńską (aktywistkę proaborcyjnej organizacji Dream Team) pigułek wczesnoporonnych. Sąd oddalił zażalenie, jednak dzięki interwencji Ordo Iuris sprawa wróci na wokandę i będzie ponownie rozpatrywana.
Przed sądem staną kurierki „ProAbo” działające w ramach inicjatywy „Aborcja Polska Kurierki ProAbo” (wspierane przez międzynarodową organizację Kobiety na Falach, która lobbuje na rzecz tzw. prawa do aborcji w krajach, w których jest ona nielegalna) i zajmujące się ekspresowym dostarczaniem tabletek wczesnoporonnych. Zdaniem prawników Ordo Iuris ich działalność ma charakter „zorganizowanej, ciągłej i zarobkowej działalności gospodarczej. Organizacja zarzuca im m.in. przerywanie ciąży z naruszeniem przepisów ustawy, wprowadzanie do obrotu produktów leczniczych bez wymaganych zezwoleń oraz prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie obrotu środkami farmaceutycznymi bez odpowiednich uprawnień.
Inne kłamstwa
Aborcjonistki przekonują, że prawo do aborcji jest zapisane w konstytucji. Otóż nie. Konstytucyjna jest ochrona życia (wynikająca z art. 38 konstytucji RP oraz czerpiąca z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka – art. 30 konstytucji) na każdym jego etapie. Dopuszczalność aborcji oparta jest na zapisach w ustawach i stanowią one wyjątki od konstytucyjnej zasady ochrony życia. W polskim prawie dopuszczony jest przypadek spowodowania śmierci dziecka w celu ochrony życia matki.
Nie jest to przypadek Felka, którego życia tuż przed porodem pozbawiła Gizela Jagielska. Jak podkreśla Katarzyna Gęsiak, dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris, wytyczne b. minister Izabeli Leszczyny nie są wiążące i lekarze nie mają obowiązku ich przestrzegania. Wykonaniu rozkazu mogą się również sprzeciwić policjanci, jeśli zgodnie z art. 58 ust. 2 ustawy o Policji wykonanie go łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa.
Lawina
Polska jeszcze walczy, chociaż Sejm nie zwraca uwagi na dane, które co roku wskazują na lawinowy wzrost aborcji. Łącznie w roku 2024 w polskich szpitalach przeprowadzono aż 885 aborcji. Tylko 3 z nich zostały wykonane z powodów innych niż „zagrożenie zdrowia psychicznego matki” (zaświadczenia wydawane na pierwszej i jedynej wizycie u psychiatry) – pomysł byłej minister zdrowia Izabeli Leszczyny na obejście przyjętej przez TK ochrony dzieci z wadami letalnymi. To ponad dwa razy więcej niż w roku 2023 i ponad pięć razy więcej niż w roku 2022.
Aktywistki przekonują, że aborcja jest terapeutyczna. Tymczasem żadne badania nie pozwalają na traktowanie jej jako czynności terapeutycznej. Wręcz przeciwnie – mamy dostęp do wyników, które wskazują na ogromne zagrożenie postaborcyjną traumą dotykającą matki, ojców, a nawet dziadków i rodzeństwo zabitego dziecka czy innymi formami pogorszenia stanu zdrowia psychicznego, które można i trzeba leczyć uznanymi metodami i terapiami, a nie poprzez zamordowanie dziecka.
Aktywistki są tego świadome, dlatego maszyna zabijania zaczęła się rozpędzać. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu 20–23.10.2026 roku odbyły się głosowania nad dwoma projektami Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. aborcji powołanej do rozpatrzenia projektów ustaw legalizujących zabijanie dzieci. Ciekawe, że komisja nie zbierała się od ponad dwóch lat, a projekty przepchnięto po cichu. Pierwszy to dekryminalizacja – likwiduje kary za wykonanie lub pomoc w wykonaniu aborcji, a także znosi kary za nakłanianie do zabicia dziecka. Drugi – przywraca możliwość zabijania dzieci ze względu na chorobę – czyli obala wyrok Trybunału Konstytucyjnego… ustawą.
Według WHO rocznie na całym świecie zabijane są 73 miliony dzieci nienarodzonych – jedno na troje poczętych. To tak, jakby w ciągu roku zabić wszystkich Polaków, Czechów, Słowaków, Węgrów, Chorwatów, Litwinów, Łotyszy i Estończyków.
[Sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]





