Nie chodzi już tylko o migrację. TSUE decyduje o przyszłości kompetencji państw UE

- Francuskie Zgromadzenie Narodowe zakwestionowało część przepisów paktu migracyjnego UE.
- Rzecznik generalna TSUE uznała, że działania na poziomie całej Unii mogą być skuteczniejsze niż działania państw członkowskich.
- Sprawa może wpłynąć na przyszłe spory dotyczące energetyki, bezpieczeństwa i kompetencji instytucji UE.
Większość obywateli prawdopodobnie nigdy nie usłyszy o sprawie C-553/24 rozpatrywanej przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Na pierwszy rzut oka dotyczy ona paktu migracyjnego i sporu między francuskim Zgromadzeniem Narodowym a instytucjami UE. W rzeczywistości stawką jest jednak coś znacznie większego: odpowiedź na pytanie, gdzie przebiega granica między kompetencjami państw członkowskich a kompetencjami Unii Europejskiej.
O co chodzi w sprawie C-553/24?
Francuskie Zgromadzenie Narodowe zakwestionowało część unijnych przepisów migracyjnych, argumentując, że naruszają one zasadę pomocniczości. Jest to jedna z podstawowych zasad funkcjonowania UE. W teorii ma ona chronić państwa członkowskie przed nadmierną centralizacją władzy. Zgodnie z nią Unia powinna działać tylko wtedy, gdy cele nie mogą zostać skutecznie osiągnięte przez państwa działające samodzielnie.
Brzmi rozsądnie. Jeśli problem można rozwiązać na poziomie krajowym, decyzje powinny zapadać jak najbliżej obywateli. Jeśli jednak problem ma charakter ponadnarodowy, uzasadnione może być działanie na poziomie unijnym.
Opinia rzecznik generalnej TSUE
Właśnie dlatego opinia rzecznik generalnej TSUE Tamary Ćapety zasługuje na szczególną uwagę.
"(...) skarga wniesiona przez francuskie Zgromadzenie Narodowe przeciwko unijnym przepisom dotyczącym azylu i migracji z powodu niezgodności z zasadą pomocniczości powinna zostać oddalona" - pisze rzecznik generalna TSUE.
Rzeczniczka uznała, że zarzuty francuskiego parlamentu są bezzasadne. Jej zdaniem migracja jest problemem transgranicznym, którego poszczególne państwa nie są w stanie skutecznie rozwiązać samodzielnie. W takim przypadku działania podejmowane na poziomie całej Unii mogą być bardziej efektywne.
Sama ta konkluzja nie jest zaskakująca. Znacznie ciekawsze jest jednak uzasadnienie.
"Optymalny poziom podejmowania decyzji"
W opinii pojawia się bowiem koncepcja „optymalnego poziomu podejmowania decyzji”. Oznacza ona, że przy ocenie, kto powinien działać – państwo czy Unia – kluczowe staje się pytanie o skuteczność. Jeśli określony cel można osiągnąć lepiej na poziomie unijnym, pojawia się argument za przekazaniem większej liczby kompetencji do Brukseli.
Dla jednych będzie to naturalna odpowiedź na współczesne wyzwania. Trudno przecież walczyć z nielegalną migracją, zmianami klimatu czy międzynarodową przestępczością wyłącznie w granicach jednego państwa. Zwolennicy głębszej integracji powiedzą, że Europa potrzebuje wspólnych narzędzi do rozwiązywania wspólnych problemów. Krytycy dostrzegają jednak inne niebezpieczeństwo. Jeśli głównym kryterium staje się skuteczność, granica między kompetencjami państw a kompetencjami UE może stopniowo się przesuwać. Coraz częściej można bowiem argumentować, że działania na poziomie unijnym są „bardziej efektywne” niż działania krajowe.
Nie oznacza to, że Unia Europejska już teraz staje się federacją ani że państwa członkowskie tracą swoją suwerenność. Takich stwierdzeń w opinii rzecznik nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że proponowany sposób interpretacji zasady pomocniczości może mieć znaczenie wykraczające daleko poza politykę migracyjną.
Ten spór nie dotyczy migrantów
Dzisiejszy spór dotyczy migrantów. Jutro podobne argumenty mogą pojawić się w debatach o energetyce, zdrowiu, bezpieczeństwie czy polityce gospodarczej. Dlatego sprawa rozpatrywana przez TSUE jest tak ważna.
Nie dlatego, że rozstrzyga o migracji.
Dlatego, że może wpłynąć na odpowiedź na znacznie ważniejsze pytanie: kto będzie podejmował decyzje w Europie za dziesięć czy dwadzieścia lat.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]
[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "O co chodzi w sporze?", "Co to oznacza dla obywateli?", a także śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla Polski i innych państw UE?
- Nie dotyczy wyłącznie migracji – stawką jest sposób wyznaczania granicy między kompetencjami państw członkowskich a kompetencjami Unii Europejskiej.
- Może stać się precedensem dla kolejnych obszarów polityki – podobne argumenty mogą być w przyszłości wykorzystywane w sprawach energetyki, klimatu, bezpieczeństwa czy gospodarki.
- Krytycy ostrzegają przed dalszą centralizacją UE – ich zdaniem coraz szersze interpretowanie kompetencji Brukseli może prowadzić do ograniczania roli państw narodowych.
- W grę wchodzi zakres polskiej suwerenności – przeciwnicy takiego podejścia wskazują, że kolejne decyzje mogą być przenoszone z poziomu krajowego na unijny.
- Orzeczenie może wpłynąć na przyszły kształt Unii Europejskiej – dlatego sprawa jest obserwowana nie tylko przez ekspertów od migracji, ale także przez środowiska zajmujące się prawem i polityką europejską.
Komentarze
TSUE zdecydował. Prof. Piotrowski mówi wprost: Nie ma w polskim prawie pojęcia "neosędzia"

Ekspert: Ten wyrok TSUE przeczy narracji Ministerstwa Sprawiedliwości

TSUE: Nieprawidłowość przy powołaniu sędziego nie wystarczy, by stwierdzić, że nie jest niezawisły

Marcin Warchoł: Jeśli pozwolimy upolitycznionym sędziom układać nam życie, nie poznamy naszego kraju
Szefowa KRS: TSUE wykazał się aktywizmem sędziowskim

