„TSUE nie tylko przesuwa granice ingerencji w prawo państw UE, on je wręcz likwiduje”

- Europejski Trybunał Sprawiedliwości przygotowuje merytoryczną podstawę prawną dla potencjalnie nieograniczonej ingerencji w prawo państw członkowskich.
- Portal European Conservative ostrzega, że dwa orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) – jedno wydane w grudniu 2025 r. przeciwko Polsce, drugie w toku, ale skierowane przeciwko Węgrom – tworzą spójną i niebezpieczną całość.
- Z jednej strony bowiem Trybunał przyznaje sobie uprawnienie do określania zakresu własnych kompetencji, z drugiej zaś strony, opierając się bezpośrednio na ogólnych zasadach art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE), czyni te kompetencje praktycznie nieograniczonymi.
Niebezpieczne orzeczenia
Portal European Conservative ostrzega, że dwa orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) – jedno wydane w grudniu 2025 r. przeciwko Polsce, drugie w toku, ale skierowane przeciwko Węgrom – tworzą spójną i niebezpieczną całość. Z jednej strony bowiem Trybunał przyznaje sobie uprawnienie do określania zakresu własnych kompetencji, z drugiej zaś strony, opierając się bezpośrednio na ogólnych zasadach art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE), czyni te kompetencje praktycznie nieograniczonymi.
W ten sposób tworzy nowy metainstrument służący budowie scentralizowanego systemu władzy w Brukseli
– stwierdza portal.
W sprawie dotyczącej węgierskiego prawa chroniącego dzieci przed negatywnym wpływem propagandy płciowej i transpłciowej, zakwestionowanego przez Komisję Europejską (sprawa C-769/22), Rzecznik Generalny wydał prawie rok temu opinię w pełni popierającą twierdzenia Komisji.
Rzadko zdarza się, aby Trybunał znacząco odstąpił od takich opinii i tajemnicą poliszynela jest, że ostateczne orzeczenie będzie podążać tym kierunkiem. Jednocześnie rzadko zdarza się, aby Trybunał tak długo opóźniał wydanie wyroku – w tym przypadku węgierski kalendarz wyborczy jest wyraźnie istotny. Ogłoszenie orzeczenia TSUE przed wyborami – uderzającego w ochronę dzieci – byłoby pocałunkiem śmierci dla Tiszy Pétera Magyara. Wspierana wszelkimi dostępnymi środkami przez Brukselę, która stara się zainstalować na Dunaju powolną sobie marionetkę, tak jak to miało miejsce dwa lata wcześniej nad Wisłą
– zauważa portal.
Stanowisko Węgrów
Portal odnotowuje, że większość Węgrów popiera ochronę przestrzeni dostępnych dla nieletnich – szkół, materiałów edukacyjnych i mediów – przed szkodliwymi treściami, w tym manipulacją ideologiczną związaną z kwestiami transpłciowości, pośrednim lub bezpośrednim zachęcaniem do nieodwracalnych interwencji medycznych, seksualizacją dzieci i agresywnym promowaniem nienormatywnych orientacji seksualnych.
Węgry – na co zwraca uwagę – nadały tym przepisom jasne podstawy konstytucyjne, wyraźnie stwierdzając, że „matka jest kobietą, ojciec mężczyzną” i że państwo musi chronić tożsamość dziecka zgodnie z jego płcią w chwili urodzenia.
Wzmocniło to zasadę, że rodzice ponoszą główną odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci, podczas gdy państwo musi chronić nieletnich przed treściami, które mogą zakłócać ich rozwój. W praktyce ograniczenia szkodliwych treści LGBT w edukacji i mediach nie są jedynie przepisami ustawowymi, ale wynikają bezpośrednio z węgierskiego konstytucyjnego modelu ochrony rodziny i dzieci, stanowiącego część jej tożsamości konstytucyjnej i suwerennego porządku aksjologicznego
– ocenia portal.
Stanowisko Brukseli i Luksemburga
Dla Brukseli i Luksemburga jest to jednak postrzegane jako dyskryminacja, naruszenie rynku wewnętrznego (sic!), ale także jako pretekst do ingerencji w sprawy wykraczające poza ich kompetencje. Przesłanie to zostanie prawdopodobnie przekazane dopiero po wyborach, aby nie ujawniać prawdziwego programu węgierskiej opozycji globalistycznej podczas kampanii. Hipokryzja i manipulacja to standardowe metody działania europejskiego establishmentu, szczególnie EPP i socjalistów
– wskazuje European Conservative.
Portal zaznacza, iż opinia Rzecznika Generalnego wyraźnie wskazuje, że orzeczenie to będzie punktem zwrotnym w procesie centralizacji – nie tylko dlatego, że kwestionuje węgierskie regulacje na poziomie konstytucyjnym, ale także dlatego, że wprowadza znacznie bardziej niebezpieczny element. Twierdzi, że same naruszenia wartości art. 2 TUE mogą służyć jako bezpośrednia podstawa prawna do podjęcia działań przeciwko państwu członkowskiemu. Wcześniej TSUE traktował art. 2 jako pośredni punkt odniesienia, wiążąc jego wartości ze szczególnymi obowiązkami prawnymi prawa pierwotnego lub wtórnego. Teraz dokonuje zasadniczego skoku, twierdząc, że pewne obowiązki wynikają bezpośrednio z samego art. 2 TUE, mimo że w praktyce wartości te można interpretować arbitralnie i często wbrew ich pierwotnemu znaczeniu.
Rzecznik generalny wyraźnie wzywa Trybunał, aby «skorzystał z okazji» przedstawionej w sprawie i potwierdził tę interpretację. W rzeczywistości taka «interpretacja» jest równoznaczna z przywłaszczeniem kompetencji nieudzielonych w Traktatach. Nie ma wątpliwości, że lewicowo-liberalni politycy w Luksemburgu, ubrani w szaty sędziowskie, wykorzystają tę szansę, aby rozszerzyć władzę globalistycznego establishmentu
– alarmuje portal.
Działania ultra vires
W sprawie dotyczącej węgierskiego prawa dotyczącego ochrony dzieci Trybunał przygotowuje zatem materialną podstawę prawną dla potencjalnie nieograniczonej ingerencji w prawo państw członkowskich. Formalne i instytucjonalne podstawy tego zostały już położone w wyroku z dnia 18 grudnia 2025 r. w sprawie Trybunału Konstytucyjnego Polski (sprawa C-448/23).
W tej sprawie TSUE, działając poza swoimi kompetencjami (ultra vires), orzekł, że Polska naruszyła prawo UE orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego, które kwestionowały prymat prawa UE i jurysdykcję TSUE nad konstytucją Polski. To, co jest kluczowe dla stosunków suwerennego państwa z organizacją międzynarodową, zostało w ten sposób obalone. Jednocześnie Trybunał podniósł, że ze względu na rzekome nieprawidłowości w powołaniu trzech z piętnastu sędziów polski Trybunał Konstytucyjny nie spełnia standardów niezawisłego i bezstronnego sądu w świetle prawa UE.
Co istotne – zauważa portal – wyrok opiera się na fałszywej narracji o nieprawidłowościach w powoływaniu tych sędziów.
Niebezpieczny precedens
Wyrok ten wykracza daleko poza Polskę. TSUE nie tylko potwierdził absolutny prymat prawa UE nad prawem krajowym – w tym konstytucjami krajowymi, ale także przyznał sobie wyłączną władzę w zakresie określania zakresu kompetencji przyznanych UE, odrzucając jakąkolwiek taką rolę krajowych sądów konstytucyjnych. W praktyce ogłosił się panem Traktatów i ostatecznym arbitrem
– zwraca uwagę portal.
Podkreśla, iż tym samym 27 polityków w szatach sądowych, wybranych przez rządy w drodze nieprzejrzystych procedur, w efekcie ogłosiło się suwerenami ponad 450 milionami obywateli państw członkowskich UE.
Stanowi to fundamentalny krok formalny i oparty na kompetencjach w kierunku centralizacji Unii – należy podkreślić, że opiera się ona na całkowicie fałszywych zarzutach. Można zatem argumentować, że sprawa C-448/23 stanowi kłamstwo założycielskie scentralizowanej UE
– wskazuje.
W ocenie portalu nadchodzące orzeczenie w sprawie węgierskiej ustawy o ochronie dzieci uzupełni ten rozwój sytuacji, dodając merytoryczną podstawę prawną — art. 2 TUE — do już stwierdzonej formalnej „nadkompetencji”. Łącznie orzeczenia te umożliwią głębszą, niekontrolowaną ingerencję w ustawodawstwo i konstytucje państw członkowskich, nieograniczoną znaczącymi ograniczeniami. Pojęcia takie jak „tolerancja”, „niedyskryminacja” czy „praworządność” w rękach aktorów ideologicznych stają się narzędziami arbitralnej interpretacji.
Instrumenty przejmowania władzy
Zdaniem European Conservative te mechanizmy sądowe wzmocnią szersze instrumenty pozasądowe wykorzystywane do centralizacji władzy w Brukseli, pomimo rosnącego oporu wśród narodów europejskich. Nie jest przypadkiem, że oba orzeczenia wymierzone są w Polskę i Węgry – dwa państwa, które broniąc swojej suwerenności, tożsamości, bezpieczeństwa i dobrobytu, stanowią wyzwanie dla programu centralizacji UE.
Polska została wprowadzona w błąd i zmanipulowana fałszywymi obietnicami, a w 2023 r. Bruksela utworzyła posłuszny marionetkowy rząd. Węgrzy, mimo silnej presji ze strony sił globalistycznych, nie ulegli tak łatwo. Już w przyszłym roku Warszawa może mieć szansę powrócić do obozu broniącego wolności i suwerenności
– ocenia portal.
Komentarz doradcy prezydenta Polski
TYM RAZEM T S U E JUŻ NIE TYLKO PRZESUWA GRANICE INGERENCJI W PRAWO PAŃSTW CZLONKOWSKICH, ON JE WRĘCZ LIKWIDUJE!!!
– skomentował na platformie X dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta ds. europejskich.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przygotowuje materialnoprawną podstawę dla potencjalnie NIEOGRANICZONEJ INGERENCJI W PRAWO PAŃSTW CZŁONKOWSKICH. Dwa orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) – jedno wydane w grudniu 2025 roku przeciwko Polsce, drugie oczekujące, ale skierowane przeciwko Węgrom – tworzą spójną i niebezpieczną całość. Z jednej strony TRYBUNAŁ PRZYZNAJE SOBIE PRAWO DO OKREŚLANIA ZAKRESU WŁASNYCH KOMPETENCJI z drugiej zaś – powołując się bezpośrednio na ogólne zasady zawarte w artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE) – CZYNI TE KOMPETENCJE PRAKTYCZNIE NIEOGRANICZONYMI W ten sposób tworzy nowy META INSTRUMENT służący budowie SCENTRALIZOWANEGO SYSTEMU WŁADZY BRUKSELI
– podkreślił.
Dr Marcin Romanowski
Dr Marcin Romanowski jest polskim politykiem, doktorem prawa, byłym wiceministrem sprawiedliwości, członkiem polskiego parlamentu na uchodźstwie na Węgrzech, pracownikiem naukowym Instytutu Polityki Światowej (IWP) w Waszyngtonie i dyrektorem Węgiersko-Polskiego Instytutu Wolności w Budapeszcie.
Decyzja Tuska ws. Mercosur. Ardanowski: „Możemy się domyślać, o czyje interesy chodzi”

Tusk nie złoży skargi do TSUE ws. umowy UE-Mercosur
Kryzys mieszkaniowy w państwach UE. Tak źle nie było od lat

TISZA czy Fidesz? Jest najnowszy sondaż z Węgier


