Łukasz Jasina: Mity i prawda, czyli po śmierci Zhu Rongji

- Śmierć byłego premiera Chin Zhu Rongjiego wywołała, zdaniem autora, znacznie silniejszy rezonans na Zachodzie niż w samych Chinach.
- Łukasz Jasina wskazuje, że polityczne dziedzictwo Zhu i Jianga Zemina pozostaje w wyraźnym kontraście do modelu władzy zbudowanego przez Xi Jinpinga.
- Autor przypomina też, że spodziewana wizyta Donalda Tuska w Pekinie byłaby pierwszą bilateralną wizytą polskiego premiera w Chinach od czasów Waldemara Pawlaka.
Zmarły premier był rzeczywiście postacią rozpoznawalną na Zachodzie i symbolem sukcesu Chin, a także początku ich drogi do globalnej mocarstwowości. Podchodzący z Hunanu (jak przewodniczący Mao) i mający opinię technokraty Zhu nadawał się do tego celu lepiej niż ówczesny przywódca Chin i jego polityczny mentor Jiang Zemin. Zhu w dodatku był wcześniej szefem chińskiego banku centralnego, a w czasie majowych zejść 1989 roku udało mu się nie splamić rąk krwią. Genialny życiorys dla potencjalnie „liberalnej twarzy Chin”. Inna sprawa – że poza tym jego życiorys się od innych partyjnych biografii nie różnił. No cóż, by zyskać uznanie zachodnich miłośników realizmu niewiele trzeba na totalitarnym tle. Zresztą zarówno Zhu, jak i Jiang potrafili mówić po angielsku, co nie jest norma na tym poziomie cesarskiej władzy w Chinach.
Zachód wspomina „złotą dekadę” relacji z Chinami
Tak więc zachodnie media przypominają dawne czasy sprzed trzech dekad, kiedy to próbowało sobie układać stosunki z Chinami, przenosząc tam produkcję i je wzmacniając, a przywódców ChRL podejmowano wszędzie z honorami. Był to jednak zupełnie inny świat i zupełnie inna była pozycja Chin. Nie idźmy jednak drogą idealizacji ich potęgi – Chiny wcale nie zdominują świata w najbliższym czasie, jak się niektórym nie co sekciarskim geopolitykom wydaje.
Niejako w reakcji na zachodni wypływ wiedzy o zmarłym Zhu, widzimy sytuację w Chinach: zdawkowe komunikaty, oficjalne rytuały, pogrzeb z udziałem najwyższych władz na najważniejszym cmentarzu stolicy. Niemniej żałoba jest jedynie oficjalna. Można oczywiście założyć, że po 20 latach polityka już się nie pamięta, ale jest i inne wytłumaczenie. Zhu Rongji i jego dziedzictwo jest dla obecnego przewodniczącego ChRl kłopotliwe. Polityka jego i Jianga została zrewidowana i porzucona. Rotacyjność zastąpiły osobiste rządy XI.
Paradoksalnie chińska „droga do gwiazd” nabrała ostatnio zadyszki, co może powodować idealizacje przeszłości w tym czasów Jianga i Zhu.
Polska–Chiny: dużo deklaracji, niewiele politycznych konkretów
Notabene w oczekiwaniu spodziewanej wizyty premiera Tuska w Pekinie, warto odnotować, że mimo kilku wizyt prezydenckich od trzech dekad polski szef rządu nie zaszczycił Pekinu wizyta bilateralną. Ostatnim był właśnie w „złotej dekadzie” lat dziewięćdziesiątych Waldemar Pawlak. Od tamtej pory mimo mitów i zaklęć o znaczeniu Chin dla Polski, ciągle nie byliśmy w stanie wysłać do Pekinu osoby odpowiedzialnej za polską gospodarkę i zarządzanie państwem. Wystarczyły wspomniane już mity i zaklęcia.
[Sekcja "Co musisz wiedzieć" i śródtytuły od Redakcji]
Komentarze
Rekarbonizacja Polski jest konieczna

Klaudia z Wałbrzycha wraca do domu. Z Chin wystartował samolot

Niemcy zagoszczą na forum ekonomicznym Putina. „Chcemy utrzymać most do Rosji”
Między USA a Chinami wybuchła „wojna farmaceutyczna”

„Handelsblatt”: Europa szykuje się na starcie z Chinami. Niemcy zmieniają kurs wobec Pekinu








