Krysztopa: Już Wam się znudziło bycie Suwerenem?

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Słowo "Suweren" jest słowem kluczowym. Jego reaktywacja zajęła blogerom, w mniejszym stopniu publicystom, kilka lat, Słowo to oznacza odwrócenie sytuacji, w której to samozwańcze elity pasą bezmyślne społeczeństwo jak bydło na wyjałowionych przez siebie pastwiskach. Dlatego też dzisiaj jest tak przez "obrońców demokracji" ośmieszane. Dla jednych jest zagrożeniem wypracowanej po 89 roku pozycji, a dla innych wyrzutem sumienia i źródłem dysonansu poznawczego
To dlatego nadzwyczajna kasta, uzurpująca sobie prawo do bycia ponad wszelką władzą, w tym demokratyczną weryfikacją, przypisuje przymioty Suwerena "prawu" czy "konstytucji". Nie mogą otwarcie przyznać, że sami uważają się za jedynego Suwerena, więc używają okresleń zastępczych, które i tak sprowadzają się do sytuacji, w której oni jakoi znający język dobrego mzimu praworządności, są jedynym ziemskim źródłem mocy Suwerena. Inne kasty myślą podobnie. Stąd strach i nerwowość, którą owo słowo w nich wywołuje.
To naturalne, że ci którzy świadomie zrezygnowali i nadal rezygnują roli Suwerena, to określenie postponują. To łatwiejsze niż przyznać się przed sobą, że przez lata oddawali władzę nad sobą za bezdurno. Inna sprawa, że szydzić z tego określenia poczęli ostatnio ci, którzy zdawałoby się się z nim identyfikowali. Prawdopodobnie jest to odbicie uzewnętrznionego ostatnio podziału na zwolenników Prezydenta i PiS. Tym pierwszym wydaje się (z czym Pan Prezydent jak sądzę nie ma nic wspólnego), że to określenie właściwe tym, których pogardliwie nazywają "betonem". To niebezpieczna zabawa. Postponując to słowo, postponują jego istotę.
Co ciekawe publicyści mający się za bardziej elitarnych od innych, zaczęli się ostatnio podśmiewywać również z przypadków "wysłuchania jakiegoś trolla na Twitterze przez polityka" *czego trudno nie uznać, za objaw szacunku dla Suwerena). Nie do końca rozumiem dlaczego poseł miałby nie wysłuchać swojego wyborcy i co w tym śmiesznego? Lepiej było kiedy posłowie swoich wyborców nie słuchali? A może chodzi o to, że ktoś zatęsknił za rolą Adama Michnika, który jako jedyny certyfikowany pośrednik, miał prawo być wysłuchany przez władzę?
Nie wiem do końa czy te dwie tendencje, postponowanie słowa "Suweren" i aspircje nowych elit publicystycznych, są różnymi odbiciami tego samego zjawiska, ale trochę na to wygląda. Pytanie czy my godzimy się na powtórne uprzedmiotowienie i pośrednictwo "mądrzejszych od nas"? Myślę, że stoją już w blokach, gotowi do przejęcia roli realnego Suwerena.
To naturalne, że ci którzy świadomie zrezygnowali i nadal rezygnują roli Suwerena, to określenie postponują. To łatwiejsze niż przyznać się przed sobą, że przez lata oddawali władzę nad sobą za bezdurno. Inna sprawa, że szydzić z tego określenia poczęli ostatnio ci, którzy zdawałoby się się z nim identyfikowali. Prawdopodobnie jest to odbicie uzewnętrznionego ostatnio podziału na zwolenników Prezydenta i PiS. Tym pierwszym wydaje się (z czym Pan Prezydent jak sądzę nie ma nic wspólnego), że to określenie właściwe tym, których pogardliwie nazywają "betonem". To niebezpieczna zabawa. Postponując to słowo, postponują jego istotę.
Co ciekawe publicyści mający się za bardziej elitarnych od innych, zaczęli się ostatnio podśmiewywać również z przypadków "wysłuchania jakiegoś trolla na Twitterze przez polityka" *czego trudno nie uznać, za objaw szacunku dla Suwerena). Nie do końca rozumiem dlaczego poseł miałby nie wysłuchać swojego wyborcy i co w tym śmiesznego? Lepiej było kiedy posłowie swoich wyborców nie słuchali? A może chodzi o to, że ktoś zatęsknił za rolą Adama Michnika, który jako jedyny certyfikowany pośrednik, miał prawo być wysłuchany przez władzę?
Nie wiem do końa czy te dwie tendencje, postponowanie słowa "Suweren" i aspircje nowych elit publicystycznych, są różnymi odbiciami tego samego zjawiska, ale trochę na to wygląda. Pytanie czy my godzimy się na powtórne uprzedmiotowienie i pośrednictwo "mądrzejszych od nas"? Myślę, że stoją już w blokach, gotowi do przejęcia roli realnego Suwerena.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 22.10.2017 00:58
Komentarze
Ekspert: „Prawybory” do KRS jako obejście prawa i realne ryzyko w świetle mechanizmu warunkowości UE
20.04.2026 14:37

Komentarzy: 1
W ostatnich latach zasada praworządności była jednym z najczęściej przywoływanych argumentów w debacie publicznej. Wskazywano na jej znaczenie w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, podkreślając konieczność działania organów państwa ściśle w granicach prawa, z poszanowaniem przejrzystości i jasno określonych procedur. Tym bardziej zastanawiające jest, że obecnie mechanizmy budzące poważne wątpliwości z punktu widzenia tej samej zasady są promowane przez środowiska, które wcześniej uczyniły z niej centralny punkt swojej argumentacji.
Czytaj więcej
Łukasz Jasina: Berkowicz przegiął, ale dla Polski to już nie taki wielki problem
19.04.2026 12:42

Komentarzy: 0
Ostatnie wystąpienie posła Konrada Berkowicza w Sejmie w zasadzie niczym nie zaskoczyło. Może po za głęboką, moralną pozą samego posła który wszak znany jest głownie z wpadek i do tego jeszcze głupich. Niemniej politycy tak juz mają. Sama narracja porównująca to co robi Izrael z nazizmem tez nie zaskakuje. Tak robi wielu ludzi w ruchu który pan poseł reprezentuje. Robi tak tez wielu na Lewicy (tam może jeszcze nie prezentuje się flag izraelskich uzupełnionych swastyka ale o ludobójstwo Izrael oskarża jak najbardziej).
Czytaj więcej
Tȟašúŋke Witkó: Służba w wojsku musi stać się modna
17.04.2026 21:46

Komentarzy: 0
Jeśli udałoby się całkowicie porzucić emocje, oraz – choćby na chwilę – wyzbyć starych przyzwyczajeń, a następnie, w tak zdezynfekowanym stanie ducha i rozumu obejrzeć obecną europejską politykę, to wówczas człowiek mógłby nie udźwignąć psychicznie obrazu, jaki dotarłby do jego mózgu.
Czytaj więcej
Trudne pytania do wicemarszałek Wielichowskiej
15.04.2026 22:01
Aleksander Krawczuk. Pisarz, agent, polityk
15.04.2026 21:02

Komentarzy: 0
Historia życia prof. Aleksandra Krawczuka jest znana głównie dzięki jego bałamutnym wywiadom, których często udzielał i artykułów w gazetach pisanych przez zaprzyjaźnionych kolegów i dziennikarzy. Nie lepiej było z historykami. Prywatnie odmawiali mu miana naukowca, czyniąc go jedynie popularyzatorem nauki.
Czytaj więcej
