Niemcy żandarmem Europy z ramienia USA. Czy Warszawa ma szansę zastąpić Berlin?

- W części amerykańskich środowisk strategicznych od lat pojawia się koncepcja zwiększenia odpowiedzialności europejskich państw za własne bezpieczeństwo.
- Niemcy rozbudowują Bundeswehrę i deklarują większą rolę w systemie bezpieczeństwa NATO.
- W debacie pojawia się pytanie, czy Polska może w przyszłości stać się równie ważnym partnerem USA w Europie jak Berlin.
Sprawa nie jest jednak wcale zamknięta – zwłaszcza jeśli dojdzie do zmian w Białym Domu i Kongresie. Polska powinna szczególnie uważnie to obserwować i w razie potrzeby przeciwdziałać. Problem niestety w tym, kto obecnie rządzi w Warszawie.
Niemiecki żandarm w Europie
Pomysł przekazania odpowiedzialności za Europę Berlinowi przez USA nie jest nowy. Było już przecież tak za prezydentury Baracka Obamy. I pamiętamy, jak się skończyło. Czasy resetu wzmocniły niebywale Rosję. To wtedy też doszło do pierwszej agresji przeciwko Ukrainie. Wynegocjowane przy walnym udziale Berlina porozumienia mińskie stały się jedynie bombą z opóźnionym zapłonem. Być może przy Trumpie to wyglądałoby inaczej, ale tego nie wiemy. Można raczej zakładać, że taki scenariusz dla Polski nie byłby korzystny.
Pozycja Niemiec jako kluczowego partnera USA w Europie pozostaje silna, ale niejednoznaczna – to nie jest jeszcze na pewno status „namiestnika”. Berlin ma największą gospodarkę UE, wpływ w instytucjach europejskich i historyczne relacje z Waszyngtonem, jednak jego rola nie jest ani formalnym „przywództwem na zlecenie USA”, ani stała i monolityczna — zależy od kontekstu politycznego, interesów wewnętrznych i relacji transatlantyckich.
Co przewaga Niemiec oznacza dla Polski?
Niemcy są głównym partnerem gospodarczym i politycznym USA w Europie, choćby też z racji na dominującą rolę w kształtowaniu polityki UE, także tej długofalowej, często są mediatorem między USA a europejskimi interesami. Waszyngton liczy też na Niemcy w sprawach sankcji, logistyki, wsparcia dla Ukrainy i stabilizacji regionu. Z drugiej strony, pozycja Berlina jest ograniczona przez zależności energetyczne, rygory konstytucyjne i społeczny opór przed zbyt ekspansywną polityką zagraniczną; relacja z USA bywa napięta (spory o Nord Stream 2, podział kosztów obrony, Afganistan), a po wybuchu wojny na Ukrainie Niemcy musiały szybko modyfikować politykę, co ujawniło ograniczenia wcześniejszych założeń.
„Namiestnictwo” niemieckie w Europie z ramienia USA i kluczowa rola Berlina w europejskiej części NATO i opartego o sojusz systemu bezpieczeństwa niesie dla Polski zarówno ryzyka, jak i korzyści. Choć tych pierwszych jest więcej. Niemcy, w dążeniu do stabilizacji handlowej i energetycznej, mogą popierać kompromisy z Rosją (np. łagodniejsze sankcje, szybkie normowanie stosunków gospodarczych). Coraz groźniejsze staje się też dla nas zbliżenie Kijowa i Berlina. Swoją pozycję Niemcy mogą też wykorzystywać gospodarczo: przewaga przemysłu niemieckiego może ograniczać polskie sektory w łańcuchach dostaw, a do tego możemy być mniej atrakcyjni dla USA choćby w sektorze energetycznym, co jest dziś jednym z filarów sojuszu polsko-amerykańskiego. Wyjątkowy układ z USA sprawi też, że Niemcy będą miały jeszcze większe wpływy w UE. A to oznacza, że niemieckie priorytety (np. transformacja energetyczna w kształcie korzystnym dla ich technologii) mogą narzucać Polsce kierunek zmian. A potencjalne plusy „niemieckiego” NATO 3.0 w części europejskiej? Przede wszystkim sprzyjałoby to stabilności gospodarczej i politycznej kontynentu.
Czy Polska ma szansę zastąpić Niemcy?
Czy Polska ma potencjał, by zastąpić Niemcy w roli głównego sojusznika USA w Europie? Na ten moment jeszcze nie. Mimo ogromnego rozwoju polskiej gospodarki, przy kłopotach niemieckiej, PKB naszego sąsiada wciąż jest dużo, dużo większy. Zasoby finansowe i przemysłowe pozwalają Berlinowi na większy wpływ w UE. Niemcy mają też sieć wpływów w instytucjach unijnych, a także partnerstwa z Francją i innymi potęgami. Dlatego trzeba skupić się na sobie – choć przy obecnym rządzie trudno będzie rosnący potencjał gospodarczy (w pewnym obszarach – i to nowych technologii – bijemy Niemcy na głowę) i militarny przełożyć na wzrost znaczenia politycznego.
Warto jednak dywersyfikować partnerstwa: intensyfikować relacje z USA, Francją, krajami bałtyckimi i nordyckimi, by zmniejszyć zależność od niemieckich ustawień politycznych. Inwestować w technologie i energetykę. Budować soft power w UE (aktywna dyplomacja, udział w inicjatywach europejskich, partnerstwa regionalne). No i przede wszystkim prowadzić pragmatyczną politykę wobec Niemiec: współpraca tam, gdzie korzystna, twarde stanowisko w kwestiach suwerenności i bezpieczeństwa. Szkoda tylko, że ostatnie 2,5 roku na tym polu zostało zmarnowane w dużej mierze. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejna ekipa rządząca będzie tu zdecydowanie bardziej asertywna wobec Berlina.
[Tytuł, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego temat jest ważny dla Polski?" i "Niemcy i Polska w liczbach", a także śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego temat jest ważny dla Polski?
- Dotyczy przyszłego układu sił w NATO.
- Może wpływać na pozycję Polski w relacjach z USA.
- Wiąże się z bezpieczeństwem Europy Środkowo-Wschodniej.
- Ma znaczenie dla przyszłej polityki wobec Rosji i Ukrainy.
Niemcy i Polska w liczbach
- PKB Niemiec: ok. 4,5 bln euro
- PKB Polski: ok. 0,9 bln euro
Wydatki obronne Niemiec: ponad 2% PKB - Wydatki obronne Polski: ok. 4–5% PKB
- Niemcy są największą gospodarką UE
- Polska należy do najszybciej zwiększających potencjał armii państw NATO
Komentarze
Niemcy bezradne wobec pająka Nosferatu. Liczba obserwacji rośnie

Niemcy: areszt po ataku w szkole specjalnej. Trwa obława na drugiego sprawcę
Siano do ZOO z Niemiec? Jest wyjaśnienie Trzaskowskiego

Politico: Pociski Tomahawk nie trafią do Europy

Przeszukania w biurach Lidla. To nie pierwsze takie oskarżenia

