Zełenski przypomniał światu o Rzezi Wołyńskiej

- Wołodymyr Zełenski nadał jednostce Sił Operacji Specjalnych Ukrainy nazwę „Bohaterów UPA”.
- Decyzja wywołała masową krytykę w Polsce.
- Sprawa ponownie uruchomiła debatę o Rzezi Wołyńskiej i pamięci historycznej w relacjach polsko-ukraińskich.
Jak Zełenski starał się ten policzek dla Polaków tłumaczyć? Stwierdził, że zrobił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
UPA – Ukraińska Powstańcza Armia – ukraińscy naziści dokonali ludobójstwa na niewinnych cywilach, obywatelach II Rzeczpospolitej, w wyjątkowo brutalny sposób mordując przynajmniej 150, a może nawet ponad do 200 tys. Polaków. Wychwalając bohaterów UPA „Zełenski dostarczył wiele tlenu rosyjskiej propagandzie” – ocenił prezydent RP Karol Nawrocki. Głowa państwa polskiego domaga się odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Z kolei Ukraińcy się odgrażają, że jeśli tak się stanie (kapituła Orderu zbiera się 8 czerwca) Zełenski już nigdy do Polski nie przyjedzie.
Przypomnijmy, że Order Orła Białego przyznał Wołodymyrowi Zełenskiemu w 2023 r. ówczesny prezydent Andrzej Duda.
Banderyzm, czyli ukraiński nazizm
Rzeź polskiej ludności z rąk nacjonalistów ukraińskich to było ludobójstwo. Dopóki nie poradzimy sobie z terminologią, dopóki nie uznamy, że to była masakra konkretnej grupy narodowościowej na wielką skalę ze szczególnym okrucieństwem, to nie powiemy prawdy o zbrodniach banderowców na Polakach.
Tak samo trzeba mówić wprost, że ukraiński nacjonalizm to w praktyce ukraiński nazizm. Ukraińscy rezuni byli pod wrażeniem niemieckiego nazizmu, szczególnie tego, jak Niemcy mordowali Żydów. I postanowili skorzystać z tych wzorców i przenieść je na Polaków. Zbrodnia dokonywana prymitywnymi narzędziami wynikała z prostego faktu, że Ukraińcy nie mieli – tak jak Niemcy - możliwości mordowania na przemysłową skalę, nie mieli kosztownej technologii.
Niemieckie wpływy widzimy też w fakcie służby Ukraińców w niemieckich jednostkach, czego dobitnym przykładem jest 14 Dywizja Grenadierów Waffen SS (1 ukraińska), potocznie określana jako SS-Galizien. Była to jedna z najbardziej zbrodniczych formacji II wojny światowej, brutalnie mordująca tysiące Żydów i Polaków we wschodniej Polsce.
Bandera – terrorysta i ludobójca wołyński
To nieprawda, że Stepan Bandera nie odpowiada za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, które pochłonęło nawet 200 tys. niewinnych ofiar. Fakt, że w ostatnich latach II wojny światowej Bandera był przez Niemców więziony w KL Sachsenhausen nic tu nie zmienia. Bandera był przecież ideologiem banderyzmu, czyli ukraińskiego nazizmu, zakładającego fizyczną likwidację Polaków w celu powstania niepodległej Ukrainy.
Przypomnijmy, że w II Rzeczpospolitej Bandera (wyrokiem sądu okręgowego w Warszawie z 13 stycznia 1936 r.) został skazany na karę śmierci (zamienioną potem na dożywocie) za działalność terrorystyczną, w tym organizację zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego (Pieracki został śmiertelnie postrzelony 15 czerwca 1934 r. najpewniej przez członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), przed budynkiem Klubu Towarzyskiego przy ulicy Foksal w Warszawie). Polski sąd uzasadniał, że Bandera to „zdecydowany zwolennik terroru przeciwko przedstawicielom polskiej władzy oraz Ukraińcom uznawanym za «kolaborantów»”
Na Ukrainie (według ustaleń z 2016 r.) znajdowały się 44 pomniki Stepana Bandery, najwięcej w obwodzie lwowskim – 20. Obecnie Ukraińcy chcą przenieść szczątki swojego idola z Cmentarza Leśnego w Monachium do Kijowa, gdzie powstaje Panteon Wybitnych Ukraińców.
Pityński – strażnik prawdy o Wołyniu
Ale w Polsce też powstają upamiętnienia – nie ludobójców, lecz ofiar ludobójstwa wołyńskiego. 14 lipca 2024 r. w Domostawie w województwie podkarpackim został odsłonięty pomnik „Rzeź Wołyńska”, zaprojektowany przez Andrzeja Pityńskiego w 2017 r. na zamówienie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Po odlaniu w brązie w Gliwickim Zakładzie Urządzeń Technicznych pierwotnie miał stanąć w Parku Pamięci Narodowej w Toruniu. Potem znalazła się kolejna lokalizacja – miasto Węgorzyno w zachodniopomorskiem (wiem, bo byłem zaangażowany w sprawę), ale tu też opór środowisk poprawno-politycznych okazał się zbyt duży.
Tu należy się słowo o mistrzu Pityńskim. Zmarły w 2020 r. w amerykańskim stanie New Jersey nie doczekał odsłonięcia pomnika wołyńskiego w Polsce, mimo wielkiego zaangażowania w tę sprawę. W Stanach Zjednoczonych znalazł się jako emigrant polityczny w 1974 r. Nieprzypadkowo, bo „ludowa” Polska nie chciała takich twórców, czy też twórców z taką rodzinną przeszłością.
Andrzej Pityński urodził się 15 marca 1947 r. w Ulanowie (także województwo podkarpackie; odległy 15 km od Domostawy), jako syn Żołnierzy Wyklętych, Aleksandra Pityńskiego ps. „Kula” i Stefanii Pityńskiej ps. „Perełka”, żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Był także siostrzeńcem Michała Krupy ps. „Wierzba”, jednego z najdłużej walczących – do aresztowania 11 lutego 1959 r. - żołnierzy niepodległościowego podziemia. Łatwo się domyśleć, że rodzina Pityńskich, która najpierw walczyła u boku Krupy w oddziałe Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”, a potem udzielała Krupie pomocy, była z tego tytułu represjonowana.
W Stanach Pityński jest autorem m.in. pomnika poświęconego Żołnierzom Wyklętym - „Partyzanci” w Bostonie, czy „Pomnika Katyńskiego” w Jersey City (naprzeciwko nowojorskiego Manhattanu), o którego zachowanie Polacy toczyli wieloletnie walki.
[Tadeusz Płużański - polski dziennikarz, historyk i publicysta. Autor książek z serii "Bestie", o komunistycznych katach Polaków]
[Tytuł, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego decyzja wywołała kontrowersje?", "Jakie mogą być skutki dla relacji Polski i Ukrainy?" i niektóre śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego decyzja wywołała kontrowersje?
- UPA odpowiada za zbrodnie na Polakach.
- Polacy uznają Rzeź Wołyńską za ludobójstwo.
- Na Ukrainie część środowisk traktuje UPA jako symbol walki o niepodległość, a ludzie tacy jak Stepan Bandera, czy Roman Szuchewycz, są upamiętniani pomnikami i nazwami ulic.
Jakie mogą być skutki dla relacji Polski i Ukrainy?
- Wzrost rozczarowania wśród Polaków mimo bezprecedensowej pomocy udzielonej Ukrainie. Polska po rosyjskiej inwazji przyjęła miliony uchodźców, przekazała pomoc humanitarną, wojskową i finansową oraz stała się głównym zapleczem logistycznym dla walczącej Ukrainy. Dla części opinii publicznej decyzje dotyczące gloryfikacji UPA są odbierane jako brak szacunku wobec tego wsparcia.
- Pogłębianie się negatywnych nastrojów społecznych po obu stronach granicy. Badania opinii publicznej i debata publiczna wskazują, że po początkowej fali solidarności z 2022 roku wzrasta liczba Polaków i Ukraińców deklarujących wzajemną nieufność lub dystans. Kontrowersje historyczne mogą ten proces dodatkowo przyspieszyć.
- Utrudnienie dialogu historycznego dotyczącego Rzezi Wołyńskiej. Decyzje związane z upamiętnianiem UPA mogą zostać odebrane w Polsce jako sygnał, że Kijów nie zamierza zmieniać swojej polityki historycznej, co może utrudniać osiągnięcie porozumienia w sprawie ekshumacji ofiar i wspólnych upamiętnień.
- Rosnąca presja na polskie władze, aby prowadziły bardziej warunkową politykę wobec Ukrainy. Opinia publiczna w Polsce oczekuje uzależniania dalszego wsparcia politycznego od równoległej realizacji polskiego interesu narodowego i postępów w rozwiązywaniu sporów historycznych.
Komentarze
Biejat nazwała Rzeź Wołyńską "atakami na ludność cywilną". Burza w sieci
Rząd wbrew prezydentowi wprowadza unijną cenzurę

Zełenski powinien być ogłoszony w Polsce persona non grata

Prezes Związku Ukraińców w Polsce przeciwny decyzji Nawrockiego

Prezydent RP Karol Nawrocki weźmie udział w obchodach 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956


