[Tylko u nas] Gwiazdy "Fightera" mówią nam o pracy na planie zdjęciowym filmu K. Maximiliana
![[Tylko u nas] Gwiazdy "Fightera" mówią nam o pracy na planie zdjęciowym filmu K. Maximiliana](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/52215fbe-a4e6-44fe-9972-cb1f11f93c29/34821.jpg?p=article_hero_mobile)
Piotr Stramowski, Mikołaj Roznerski, Katarzyna Maciąg, Aleksandra Szwed i Marcin "Różal" Różalski mówią Bartoszowi Boruciakowi o pracy na planie zdjęciowym filmu "Fighter" w reżyserii Konrada Maximiliana.
Piotr Stramowski
fot. Cezary Piwowarski
- Boks czy MMA?
- Zależy. Oglądać MMA. Ćwiczyć boks.
- Zauważyłeś, że MMA jest zdecydowanie popularniejszym sportem niż boks?
- To jest oczywiste. Od wielu lat MMA prześciga boks. Młodzi ludzie zaczynają się interesować MMA.
- Zgodzisz się z Mikołajem Roznerskim, że boks jest bardziej filmowy niż MMA?
- Nie zgadzam się z Mikołajem (śmiech). Nie jestem operatorem, ale MMA również można pokazać efektownie jak boks. Boks jest klasyczny i piękny sam w sobie. To, że jest ograniczony w kilku ruchach. W boksie bardzo liczy się technika. Wszyscy znawcy i fani widzą, jakie to jest ważne. Boks jest dla mnie pięknym sportem. MMA jest wariackie i bardziej brutalne od boksu.
- Jak wyglądały przygotowania do głównej roli w filmie "Fighter"?
- W trakcie treningów i prób były momenty słabości. Od Andrzej Fonfary dostałem dosyć mocno w żołądek. Podczas ujęć staraliśmy się być profesjonalni i realizować układ, który przygotowali nas Tomek Maziarz i Tomek Lewandowski, wspaniali kaskaderzy. We ferworze walki zawsze dostanie się kilka razy po twarzy, po wątrobie albo po żołądku. To też się zdarzało.
- Dostałeś propozycję walki na gali Fame MMA?
- Nie dostałem.
- Nie irytuje Ciebie to, że media skupiają się bardziej na twoim życiu prywatnym niż zawodowym?
- Skupiają się bardziej na zawodowym (śmiech).
#NOWA_STRONA#
Mikołaj Roznerski
fot. Cezary Piwowarski
- Boks czy MMA?
- Jedno i drugie jest fascynujące. Boks jest bardziej filmowy niż MMA.
- Dlaczego?
- Jak oglądałem walki bokserskie i walki MMA w filmach, to walki bokserskie są bardziej efektownie filmowane niż pojedynki mieszanych sztuk walki.
- Jak wyglądały przygotowania do głównej roli w filmie "Fighter"? Myślę, że fanki mogą być zadowolone (śmiech).
- Miałem mało czasu. Starałem się, jak mogłem. To było 7 tygodni. 3 treningi dziennie. W nocy łapały mnie skurcze. Pragnę przypomnieć czytelnikom, że mam 37 lat. Nie jestem tak świetnie kondycyjnie jak 3-4 lata temu. Starałem się dawać z siebie wszystko. Rezultat jest widoczny na ekranie (śmiech).
-Piotr Stramowski to poczuł?
- Mam nadzieję. Piotrek był fenomenalnie przygotowany. Miałem nie lada zadanie i musiałem do Stramowskiego równać.
- Jak wyglądały wspólne treningi z Piotrkiem?
- Spotkaliśmy się w ostatnim stadium przygotowań do filmu. Była już ustawiona choreografia. Musieliśmy ułożyć walkę na 12 rund.
- Organizacja Fame MMA nie proponowała Ci wzięcia udziału w ich gali?
- Nie zgodziłbym się. Bardzo szanuję sportowców, żebym miał przyjąć taką propozycję. Jestem aktorem, a nie sportowcem.
- Jak się współpracowało z konsultantami, na planie zdjęciowym "Fightera", którzy mają boks w małym palcu.
- Fenomenalnie. To są zadziorne chłopaki. Przebywanie z nimi 7 tygodni powoduje, że człowiek sam staje się takim zadziorem jak i oni (śmiech).
- "Fighter" przyczyni się do rozwoju kina sportowego w Polsce?
- Mam nadzieję, że tak będzie. Zrobiliśmy taki film, mam nadzieję, że widzom przypadnie do gustu. Pewnie pojawią się słowa krytyki, ale nie będzie ich dużo.
- Jak zachęcisz widzów, którzy nie mają nic wspólnego z boksem, do pójścia do kina na film "Fighter"?
- Zobaczyć świetną obsadę aktorską i piękne zdjęcia Arkadiusza Tomiaka i Piotra Uznańskiego.
#NOWA_STRONA#
Katarzyna Maciąg
fot. Cezary Piwowarski
- Boks czy MMA?
- Żadna z tych dyscyplin sportowych.
- Uprawiałaś kiedykolwiek sporty walki?
- Tak. Karate. Pamiętam, jak byłam dzieckiem, to mama kupiła mi profesjonalny strój do karate. Jednak szybko się znudziłam.
- Nie namawiali ciebie konsultanci sportów walk, żebyś spróbowała sił w boksie?
- Nie lubię przemocy. W filmie reprezentuję świat, który przypatruje się sportom walki z boku.
- Dzięki pracy na planie filmu "Fighter" odświeżyłaś sobie wiedzę o boksie?
- Nie interesowałam się bokserem. Moja bohaterka również nie interesują się tą dyscypliną sportową.
- Zdarzyła Ci się taka sytuacja, że fan napisał, że dzięki swojej grze aktorskiej, poprawiło mu się jego samopoczucie?
- Częściej o takich sytuacjach piszą kobiety. Kiedy grałam zagubione kobiety, to pisali do mnie ludzie, że w mojej roli odnaleźli cząstkę swojego życia.
- "Fighter" przyczyni się do rozwoju kina gatunkowego skupiającego się na sportach walki?
- Dlaczego nie? Najważniejsze jest to, żeby te produkcje wywoływały emocje u widza.
- Wysłałabyś swoje dziecko zajęcia na zajęcia bokserskie albo MMA?
- Jak będzie chciało, to pójdzie. Nie będę niczego narzucić.
- Kino czy serwisy VOD?
- Jedno i drugie. Jednak kino jest zawsze kinem. Uwielbiam chodzić do kina. Dźwięk i atmosfera w kinie jest bardzo ważna.
- Dlaczego warto pójść na film "Fighter"?
- Warto zobaczyć ciekawą miłosną historię (śmiech).
#NOWA_STRONA#
Aleksandra Szwed
fot. Cezary Piwowarski
- Ktoś z twoich bliskich uprawia czynnie sport i bałaś się o jego życie?
- Od lat żyję ze sportowcem. Kilku sportowców w rodzinie mam. Zawsze świat sportu towarzyszył mi w moim życiu. Zawsze podziwiałam sportowców, to jest drogą, którą nigdy bym nie poszła. Podziwiam ich dyscyplinę i wielką pokorę.
- Lepiej ci się ogląda boks czy MMA?
- Tego typu zestawienia nie mają dla mnie sensu. To są sporty walki. Boks i MMA mają mocne i słabe strony. Są widowiskowe i zrzeszają setki tysięcy ludzi, którzy te sporty uwielbiają. Jestem z natury osobą pokojową nastawioną do świata. W związku z tym panowie odczarowali dla mnie tę przestrzeń. Dopiero na planie filmowym zobaczyłam, na czym polegają mechanizmy tych sportów.
- Kogo grasz w "Fighterze"?
- Wcielam się w rolę Agaty. Agata jest pozornie stereotypową dziewczyną fightera. Natomiast poznajemy ją w ciekawym momencie, w którym następuję poważna zmiana w jej osobowości i w jej życiu. Ta rola nie jest mi bliska. Jesteśmy różnymi kobietami. Jednak podziwiam ją za charakter, siłę i potrafi powiedzieć dosyć.
#NOWA_STRONA#
Marcin "Różal" Różalski
- MMA jest obecnie popularniejszym sportem niż boks.
- Pod jakim względem?
- Statystycznego Kowalskiego bardziej kręci MMA niż boks.
- MMA zabiło wszystkie sporty walki w pozytywny i negatywny sposób. W pozytywnym dlatego, że powstał sport, który może rywalizować z piłką nożną. Pokazała to gala zorganizowana przez KSW na Stadionie Narodowym. W złym kontekście dlatego, że inne sporty walki są traktowane po macoszemu. Mam na myśli judo, zapasy, boks, kick-boxing, boks tajski. Są to spoty zapomniane.
- To już twoja kolejna rola w produkcji filmowej. W kogo się wcielasz w filmie "Fighter".
- Nie nazywaj tego rolą. To jest epizod. Jestem kolejny raz epizodystą w filmie.
- Dlaczego jesteś taki skromny?
- Nie jestem skromny. Jestem epizodystą. Jeżeli na ekranie pojawiam się kilka minut, to jest to duży sukces. Mam nadzieję, że sumiennie zasłużyłem na swoją gratyfikacje.
- Udzielasz cennych wskazówek aktorom na planie?
- Ile mogłem, tyle pomogłem. Byli choreografowie, który się tym zajmowali. Była bardzo duża obsada fachowców. Był Andrzej Fonfara, Robert Złotkowski, Krzysztof Diablo Włodarczyk, Rafał Jackiewicz, Arkadiusz Wrzosek i jeszcze kilku zawodników. Zależało nam na tym, żeby pomóc aktorom, żeby to dobrze wyglądało na ekranie.
- Jesteś ekspertem w trakcie walk na galach Fame MMA. Jesteś zadowolony, że taki byt funkcjonuje na rynku?
- I tak i nie. Jestem zadowolony, że coś takiego powstało. Jest to miejsce dla ludzi, którzy nie mają ze sportem nic wspólnego. Nie można mieszać tego ze sportem. To jest Monar dla ludzi, którzy chcą wyjść z matni, jaką jest internet czy inne używki. Dużo chłopaków zostaje w sportach walki. Cześć jest porażką i ujmą nawet dla samego Fame MMA. Jednak uczestnic Fame MMA nie powinni zarabiać takich pieniędzy, chociaż nikomu do kieszeni nie zaglądam. W porównaniu do topowych federacji MMA które się unoszą i mówią, że Fame MMA jest ble - Fame MMA płaci olbrzymie pieniądze swoim zawodnikom, a topowe federacje takich pieniędzy nie płacą. Zawodnik z Fame MMA, który jest znany z tego, że jest znany dostaje set tysięcy złotych za walkę, a zawodnik taki jak Mateusz Gamrot z federacji, która jest jedną z najlepszych federacji w Europie, mistrz dwóch kategorii wagowych, talent, prospekt, takich pieniędzy nie dostanie.
- Dlaczego?
- Nie wiem. I to jest dla mnie przykre. Wielcy właściciele federacji MMA powinni się zawstydzić.
- Jak wygląda obecnie twoja sytuacja. Masz kontrakt z jakąś federacją?
- Jestem wolnym zawodnikiem. Robię to, co chcę i jest mi dobrze. Jestem człowiekiem szczęśliwym. Żyję komfortowo i bezstresowo.
- "Fighter" będzie produkcją, która otworzy przemysł filmowy na takie filmy?
- Mam nadzieję. Jest to drugi film o sportach walki. Miejmy nadzieję, że to będzie przykład dla kolejnych producentów, żeby zrobić lepszy film.
- Jesteś znany ze swojej działalności charytatywnej. Czym obecnie się zajmujesz w tej materii.
- Walczymy z pewną patologią, która zdefraudowała nasze pieniądze. Oszukali nas i ukryli przed nami nasze zwierzęta. Nie wiem, co jest z naszymi zwierzętami. Teraz jest przykry okres.
- Ale będzie dobrze?
- Dla nich czy dla nas?
- Dla was.
- Dla nas zawsze będzie dobrze.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak
#NOWA_STRONA#

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 19.07.2019 14:57
Komentarze
Historie Z Podwórek. Michał Grosiak O Radomskim Czerwcu 1976
22.07.2026 10:59

Komentarzy: 0
– Gdyby nie nauczyciele historii, którzy naprawdę interesują się PRL-em, zachęcają uczniów do udziału w konkursach i małych projektach, część historii, do których dotarliśmy, prawdopodobnie w ogóle by do nas nie trafiła. Bez takich ludzi pamięć o tych wydarzeniach ma małe szanse utrwalić się sama. Pięćdziesiąta rocznica Radomskiego Czerwca '76 jest obchodzona bardzo uroczyście, to dobrze, ale prawdziwa próba przyjdzie w kolejnych latach – mówi Michał Grosiak w rozmowie z Krzysztofem Karnkowskim.
Czytaj więcej
Tak rodzi się nowy król horroru. Recenzja filmu "Obsesja"
18.07.2026 19:24

Komentarzy: 0
Przez amerykańskie kina właśnie przetoczyła się burza stulecia. Nadmuchane wielkimi pieniędzmi i szerokim marketingiem blockbustery jeden po drugim spadały ze szczytów list sprzedaży jak latawce, którym nagle odcięto dopływ wiatru. Sezon wakacyjny, czas wielkich widowisk po brzegi wyładowanych efektami specjalnymi, z obsadą z pierwszych stron gazet, złapał zadyszkę praktycznie na starcie. Oprawcami przepotężnych wytwórni filmowych takich jak Disney czy Amazon MGM zostali dwaj youtuberzy. Jeden ledwie skończył dwadzieścia lat (Kane Parsons) i rozbił bank nakręconym za psie pieniądze horrorem opartym na internetowym viralu, drugi (rocznik 1999) – za ekwiwalent jakichś trzydziestu sekund nowych „Gwiezdnych wojen” – stworzył prawdziwego potwora, film, który od premiery zamiast tracić widzów, ich zyskuje, a licznik wpływów bije kolejne rekordy i niezdobyte wcześniej szczyty dla produkcji z mikrobudżetem.
Czytaj więcej
Swój własny krzyż. Recenzja filmu "Posłani"
14.06.2026 15:08

Komentarzy: 0
5 lat temu, 24 czerwca, Michał Ulewiński wziął na plecy swój własny krzyż i wyruszył w drogę. Nie ma w tych słowach żadnej przenośni. Ulewiński w Polskę poszedł z własnoręcznie wykonanym krzyżem, znak krzyża wydeptał też na mapie, a wszystko po to, by wymodlić nawrócenie i zjednoczenie Polaków. Ktoś mógłby pomyśleć, że jak na razie się to nie udało, a jednak – nie do końca tak jest, o czym opowiada film „Posłani” w reżyserii Dariusza Walusiaka, który wszedł do kin 22 maja br.
Czytaj więcej
Film "Gierek" po latach
12.06.2026 20:33

Komentarzy: 0
Na Netflixie trafiłem na film „Gierek” w reżyserii Michała Węgrzyna. Gigant streamingowy ciągle ma ten film w swojej ofercie. Oglądałem go w kinie w 2022 r. i byłem ciekaw, czy wrażenia się powtórzą. Po latach czasem pewne filmy zyskują w naszych oczach, inne zaś tracą. „Gierka” nie widziałem od kilku lat, stąd tym większa pokusa, by zerknąć i sprawdzić, jak przeszedł próbę czasu. Muszę przyznać, że ciągle jest to intrygujące dzieło.
Czytaj więcej
Reżyser: AI nie daje pełnej kontroli nad procesem twórczym
11.06.2026 09:31

Komentarzy: 0
– Wiele osób uważa dziś, że AI pozwala realizować dokładnie to, co twórca ma w głowie. W moim doświadczeniu jest odwrotnie. To nie jest jeszcze poziom, który pozwala reżyserowi kontrolować wszystko tak precyzyjnie, jak podczas klasycznej produkcji. Dlatego widzę przyszłość tych narzędzi przede wszystkim jako element większego procesu. Można wykorzystać je do efektów specjalnych, wizualizacji czy przygotowania pewnych elementów świata przedstawionego, ale nie jako pełny zamiennik pracy twórczej – mówi Adam Nowak w rozmowie z Krzysztofem Karnkowskim.
Czytaj więcej