Szukaj
Konto

„Dostaliśmy zakaz wejścia”. Przewodniczącego zakładowej "S" w PG Silesia nie wpuszczono na teren zakładu

07.04.2026 08:45
„Dostaliśmy zakaz wejścia”. Przewodniczącego zakładowej "S" w PG Silesia nie wpuszczono na teren zakładu
| Autor: M. Żegliński | PG Silesia
Komentarzy: 0
– Oto taka niespodzianka. Właśnie w dniu dzisiejszym nie zostałem wpuszczony na teren zakładu – mówi Grzegorz Babij, przewodniczący zakładowej Solidarności w PG Silesia, w opublikowanym w mediach społecznościowych filmiku nagranym dziś rano przed bramą zakładu.
Co musisz wiedzieć:
  • 29 grudnia ubiegłego roku zakończył się ośmiodniowy protest górników z PG Silesia. 
  • Podpisano porozumienie z pracodawcą i Ministerstwem Energii. Właściciel kopalni, spółka Bumech zadeklarowała w nim chęć dzierżawy i przejęcia wszystkich pracowników PG Silesia.
  • W styczniu jednak niektórzy pracownicy PG Silesia otrzymali wypowiedzenia, czemu głośno sprzeciwiała się zakładowa Solidarność.
  • Związkowcy od dawna alarmują również o działaniach wymierzonych w Solidarność. 

 

„Niespodzianka”

Jesteśmy przyblokowani razem z Zakładowym Społecznym Inspektorem Pracy. Nie możemy wejść, pomimo tego, że niedawno przenieśli nas do biura znajdującego się na terenie zakładu. Tam mamy wszystkie swoje dokumenty, papiery

– relacjonuje Grzegorz Babij.

Oczywiście sprawa będzie miała ciąg dalszy

– dodaje.

 

„Pracodawca utrudnia działalność związkową”

W rozmowie z portalem Tysol.pl Grzegorz Babij dodaje, że od dłuższego czasu Solidarność spotyka się z działaniami, które w pojęciu związkowców mają symptomy utrudniania działalności związkowej.

Mamy niewypłacane w terminie wynagrodzenia, nawet wtedy, kiedy ludzie dostają je normalnie, to my, aby je dostać, zawsze musimy interweniować. Zostało nam wypowiedziane biuro. Dostaliśmy nowe, na terenie zakładu. Kiedy przewoziliśmy dokumenty, urządzenia będące własnością Solidarności, wówczas nikt nas nie zatrzymywał. A dzisiaj, kiedy te wszystkie dokumenty, urządzenia są już na terenie kopalni, dostaliśmy zakaz wejścia

– mówi Grzegorz Babij.

Nikt nie wyjaśnił, jaki jest powód. Strażnik poinformował mnie dzisiaj rano, że nie wpuści mnie na teren kopalni, dlatego że jestem na jakiejś liście. Lista to, jak powiedział strażnik, decyzja pana Sutkowskiego. Jest na niej więcej osób

– dodaje.

 

„Państwo silne wobec słabych, a słabe wobec silnych”

Jak przekazuje, mimo licznych apeli, skarg i zawiadomień sytuacja w zakładzie nie poprawia się, a pracodawca w swoich działaniach posuwa się coraz dalej, bo nie spotykają go za nie żadne konsekwencje.

Po prostu nasze państwo jest mocne wobec słabych, a słabe wobec mocnych. Tak to wygląda. Oczywiście, jestem już w tej chwili po rozmowach z prawnikami i opracowujemy dalsze działania

– zaznacza. 

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.04.2026 08:45
Źródło: tysol.pl