Przedstawiciele "S" niewpuszczeni na teren kopalni Silesia. Jest zawiadomienie do prokuratury

- Wczoraj na teren PG Silesia nie został wpuszczony przewodniczący zakładowej Solidarności.
- Dziś towarzyszyliśmy mu w drodze do pracy.
"Zostaliśmy zdradzeni"
Przewodniczący zakładowej Solidarności w PG Silesia Grzegorz Babij próbował dziś wejść na teren kopalni. Towarzyszyli mu pracownicy kopalni, którzy w ostatnich dniach otrzymali wypowiedzenia z pracy.
Przez dwa miesiące pracodawca nie dopuszczał mnie do pracy. Wczoraj przyszło zawiadomienie o zwolnieniu ze skróconym czasem wypowiedzenia
– przekonuje jeden ze zwolnionych.
Myśmy wyjechali z taką nadzieją, że będzie wszystko dobrze. Byliśmy przekonani, że wywalczyliśmy dla siebie lepszą przyszłość, w interesie załogi i w interesie kopalni. Zostaliśmy oszukani, po prostu zdradzeni. Ja się czuję rozgoryczony
– mówi, dodając, że w kopalni pracował 13 lat.
Przykre. Po tylu latach tak zostaliśmy potraktowani i nie do końca wiemy za co
– dodaje górnik, którego zwolniono po 15 latach pracy.
Nie uzyskałem informacji, za co zostałem zwolniony, choć próbowałem się tego dowiedzieć
– zaznacza.
Blokada
Przewodniczący nie został wpuszczony. Jak tłumaczyli ochroniarze stojący przy wejściu na teren kopalni, nie może on wejść na jej teren, ponieważ nie jest pracownikiem firmy Bumech.
Jak wcześniej mówił nam Grzegorz Babij, nie został on przeniesiony do nowego zarządcy kopalni, nie otrzymał jednak również wypowiedzenia z pracy. Jest więc pracownikiem PG Silesia. Przewodniczący podkreślił, że przed Świętami nikt nie blokował mu wstępu do nowego lokalu związkowego, wyznaczonego przez pracodawcę, gdy przewoził tam sprzęt i dokumenty związkowe. Problem z wejściem pojawił się wczoraj, a dziś również nie wpuszczono go na teren zakładu.

W związku z tym przewodniczący Babij powiadomił policję. Nie udało się jednak wejść na teren kopalni nawet w asyście policjantów. Na miejscu nie pojawił się nikt, kto mógłby zdecydować o wpuszczeniu na teren kopalni związkowców i policji. Strażnicy poinformowali policjantów, że od 18 marca nie wchodzą na ten teren osoby, które nie są pracownikami Bumechu. Grzegorz Babij jednak wchodził po tym terminie wielokrotnie, przenosząc sprzęt i dokumenty związkowe.
"Bezprawne niedopuszczenie do pracy"
Przewodniczący chciał dziś również złożyć pismo wystosowane przez Solidarność, a skierowane do zarządcy masy sanacyjnej PG Silesia. Napisano w nim m.in:
"Z przekazanych mi informacji wynika, iż w okresie począwszy od lutego 2026 r. szereg pracowników - ok. 40 osób - nie jest wpuszczanych na teren zakładu pracy pomimo statusu zatrudnionych pracowników. (...) Bezprawne niedopuszczenie do pracy to sytuacja, w której pracodawca bez uzasadnionej przyczyny prawnej uniemożliwia pracownikowi wykonywanie jego obowiązków".
Strażnicy poinformowali, że nie ma odpowiedniej osoby, która mogłaby przyjąć pismo.

"Działanie poza prawem"
To jest działanie poza prawem. W ciągu trzydziestoletniej pracy związkowej nie spotkałem się z taką sytuacją, ale poradzimy sobie z tym. Mamy już zaplanowane kolejne działania
– mówi Marek Bogusz, przewodniczący Zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ "S".
Dziś przewodniczący Babij złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w postaci przywłaszczenia mienia związkowego i utrudnienia działalności związkowej. Zapowiedział również, że na teren kopalni będzie także próbował wejść jutro i przed kolejne dni.
Nie żyje Antoni Lenkiewicz, legenda dolnośląskiej opozycji antykomunistycznej

45 lat temu ukazał się pierwszy numer „Tygodnika Solidarność”
Pracownicy ZUS wyszli przed budynki w całej Polsce w geście solidarności z okupującymi warszawską centralę związkowcami

Szef górniczej „S”: Zwalczanie węgla uzależnia nas od innych paliw, których nie mamy


