52 pytania do Zarządu Bogdanki. "Nie mamy żadnego parasola ochronnego"

- Kopalnia Lubelski Węgiel Bogdanka dostarcza węgiel kamienny dla energetyki zawodowej, z którego powstaje potem prąd i ciepło.
- Zgodnie z umową społeczną dla górnictwa węgla kamiennego, Bogdanka ma zakończyć swoją eksploatację w 2049 roku.
- Związki zawodowe działające w kopalni, wystosowały 52 pytania do Zarządu firmy w związku z trwającą transformacją energetyczną. - Chcemy wiedzieć, jak kierownictwo LW "Bogdanka" przygotowuje firmę na trudny czas, kiedy będzie trzeba się dostosować do uwarunkowań wynikających z regulacji transformacyjnych. Chcemy wiedzieć, co czeka pracowników. Chcemy wiedzieć, co czeka cały region - tłumaczy Mariusz Romańczuk, szef "S" w Bogdance.
52 pytania do Zarządu Bogdanki
Związki zawodowe działające w kopalni Bogdanka, w tym NSZZ "Solidarność", wystosowały kilka dni temu pismo do Zarządu firmy.
Działacze zawarli w nim 52 szczegółowe pytania dotyczące między innymi zabezpieczenia pracowników Bogdanki w okresie transformacji energetycznej, czyli w procesie odchodzenia od węgla. Pytają czy kierownictwo firmy jest gotowe zawrzeć z organizacjami związkowymi porozumienie określające minimalny poziom zatrudnienia oraz zasady ochrony pracowników.
Chcą również wiedzieć, jaki poziom zatrudnienia Zarząd przewiduje w poszczególnych latach do 2035 roku oraz czy strategia Spółki zakłada zwolnienia, nieprzedłużanie umów, nieodtwarzania wakatów, ograniczenie przyjęć albo przekazywanie części działalności podmiotom zewnętrznym.
W dalszej części dopytują też o nowe miejsca pracy i o to, jakie konkretnie projekty dywersyfikacyjne są obecnie przygotowywane lub realizowane w tym celu.
Chcemy wiedzieć, jak kierownictwo LW "Bogdanka" przygotowuje firmę na trudny czas, kiedy będzie trzeba się dostosować do uwarunkowań wynikających z regulacji transformacyjnych. Chcemy wiedzieć, co czeka pracowników. Chcemy wiedzieć, co czeka cały region. Na razie wszyscy spychają ten temat na innych - Zarząd na samorządowców, samorządowcy na rząd, rząd wprowadza regulacje narzucone przez Brukselę, pieniędzy z Brukseli nie ma, pieniędzy od rządu tym bardziej nie ma. Tylko zwykli ludzie żyją w niepewności i finalnie będą ponosić wszystkie koszty decyzji podjętych na wyższych szczeblach
- powiedział Mariusz Romańczuk, przewodniczący Solidarności w Bogdance w rozmowie z Solidarnością Górniczą.
Zwracam uwagę, że kopalnie górnośląskie są objęte systemem dopłat do redukcji wydobycia, co w pewien sposób porządkuję kwestię ich funkcjonowania, jednak też nie rozwiązuje kwestii katastrofalnych skutków społecznych, jakie przyniesie likwidacja tamtejszego przemysłu. My natomiast nie mamy żadnego "parasola ochronnego", a jesteśmy jedynym tak dużym zakładem w okolicy. Zarząd opowiada bajki o rzekomej dywersyfikacji działalności, jednak nie robi nic, by nas do tego przygotować. Udział przychodów Spółki z obszarów innych niż działalność górnicza jest marginalny
- dodał związkowiec.
Odejście od węgla i likwidacja kopalni. Co w zamian?
Przewodniczący Romańczuk powiedział, że transformacja energetyczna jest wymuszona przez Brukselę i Solidarność jest jej przeciwna. Zaznaczył jednak, że jeśli nie da się jej uniknąć, to Związek chce gwarancji, że "powstanie tutaj tyle samo i tak samo płatnych miejsc pracy, ile jest teraz, kiedy istnieje Bogdanka".
Żeby statystycznie zrównoważyć utratę obecnie istniejących miejsc pracy, należałoby ich tutaj stworzyć dwa razy tyle, co jest w Lubelskim Węglu. LW "Bogdanka" zatrudnia około 6 tysięcy osób, spółki to kolejny tysiąc. Musiałoby zatem powstać 12-14 tysięcy nowych miejsc pracy. To mało prawdopodobne również ze względu na niepewną sytuację geopolityczną i wojnę toczącą się za naszą wschodnią granicą. Inwestorzy unikają takich miejsc. Poza tym, wciąż nie mamy dobrych połączeń z trasami szybkiego ruchu
- ocenił szef Solidarności w lubelskiej kopalni.
Porównał też obecną sytuację, do tej która miała miejscu w Rejowcu, gdzie kiedyś działała kopalnia kredy i cementownia.
Zakłady te zlikwidowano w zamian tworząc strefę ekonomiczną. I co? Choć minęło kilkanaście lat, przedsiębiorcy wcale się nie zabijają, aby stawiać tam swoje fabryki, chociaż mają udostępnione przyłącza energetyczne, gaz, infrastrukturę kolejową... Efekt jest taki, że cementowni w Rejowcu nie ma, ale inwestorów tworzących nowe miejsc pracy też nie ma. Podobnie byłoby u nas
- stwierdził Mariusz Romańczuk.
Przypomniał również, że od 2024 roku związkowcy podjęli 40 inicjatyw "na rzecz ocalenia Bogdanki".
Jedną z nich była ubiegłoroczna manifestacja, która w kwietniu przeszła ulicami Lublina. Zdaniem organizatorów uczestniczyło w niej około trzech tysięcy osób.
Komentarze
JSW pod kreską. Trzy miesiące i ponad 600 milionów straty
Cały zarząd PAIH odwołany. Minister finansów oczekuje przyspieszeń

13 pytań do Ministerstwa Edukacji Narodowej









