Szukaj
Konto

Co się dzieje w PG Silesia? "Wykręcił mi rękę"

PG Silesia
Źródło: fot. M. Żegliński
W czwartek 1 października związkowcy z NSZZ „Solidarność” rozwiesili w okolicy kopalni „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach transparenty z wypisanymi żądaniami uregulowania przez pracodawcę zaległości finansowych wobec obecnych i byłych pracowników. Nie spodobało się to obecnemu właścicielowi kopalni.
Co musisz wiedzieć:
  • Związkowcy z NSZZ "Solidarność" z PG Silesia domagają się od pracodawcy wypłaty zaległych zobowiązań wobec pracowników
  • W geście protestu rozwiesili w okolicy kopalni „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach transparenty z wypisanymi żądaniami uregulowania przez pracodawcę zaległości finansowych
  • Nie spodobało się to właścicielowi, który zaatakował związkowców

Domagali się swoich praw

Było chwilę po godzinie dwunastej.

Pracodawca zalega z wypłatą należnych pracownikom Silesii świadczeń i zobowiązań. Pojechaliśmy pod kopalnię, by przypomnieć o tych zaległościach. Wszystko wypisaliśmy na transparentach, które wywiesiliśmy na ulicy przy kopalni, ale już na terenie należącym do miasta

– relacjonuje Grzegorz Babij, szef „Solidarności” w czechowickiej Silesii. 

Transparenty rozwieszał ze swym zastępcą, Krzysztofem Kwaśnym. Wcześniej obaj próbowali przekazać pismo w tej samej sprawie, adresowane do prezesa spółki Bumech (do której należy obecnie Silesia) oraz zarządcy sądowego PG Silesia. Bez skutku: nie wpuszczono ich na teren kopalni – ani do sekretariatu, ani nawet do biura podawczego.

Jak w takiej sytuacji ma funkcjonować związek zawodowy? Jest to jawne utrudnianie naszej statutowej działalności

– mówi Grzegorz Babij. 

Nie był to koniec kłopotów, na jakie natknęli się związkowcy. Po bezskutecznej próbie przekazania pisma oraz po rozwieszeniu transparentów z kopalni wyszedł Marcin Sutkowski, właściciel większości akcji spółki Bumech, a więc także właściciel PG Silesia, w towarzystwie ochroniarzy i kilku pracowników Silesii. Doszło do przepychanek, wyzwisk i szarpaniny.

Sprawa w policji

Dobrze, że mamy wszystko nagrane. Widać, że temu panu puściły nerwy. Zwyzywał najpierw Krzysztofa, potem mnie. Później wykręcił mi rękę i wyrwał telefon, którym filmowałem całe zajście. Potem wziął się za zrywanie transparentów

– opowiada Grzegorz Babij. 

W piątek, a więc dzień po tym zajściu, szef „Solidarności” w Silesii złożył na policji zawiadomienie o popełnionych przestępstwach: naruszeniu nietykalności cielesnej i słownym znieważeniu. Podobne zawiadomienie ma tez złożyć Krzysztof Kwaśny. Niezależnie od tego związkowcy po raz kolejny powiadomią Państwową Inspekcję Pracy o fakcie utrudniania im działalności związkowej.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.10.2026 17:00
Źródło: Solidarność Podbeskidzie