[Tylko u nas] Marek Budzisz: Rosyjski sport, czyli kiedy przestaną oszukiwać?
![[Tylko u nas] Marek Budzisz: Rosyjski sport, czyli kiedy przestaną oszukiwać?](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/e54653ad-6708-413b-aa4b-ce102d4f01b2/40143.jpg?p=article_hero_mobile)
Panel roboczy Światowej Organizacji Antydopingowej WADA zalecił aby na zgromadzeniu plenarnym tej organizacji, które zaplanowane jest na 9 grudnia w Paryżu wykluczyć na 4 lata rosyjskich sportowców ze wszystkich imprez międzynarodowych, w tym Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Rosjanie mogliby w razie podjęcia takiej decyzji brać udział w międzynarodowych imprezach sportowych o ile w trybie indywidualnym każdy, z jej chcących brać udział w zawodach, sportowiec udowodni, że jest wolny od dopingu.
Pomyślne przejście takiej weryfikacji da im jedynie możliwość występowania pod flagą neutralną, jako, że reprezentacja Federacji Rosyjskiej, jej flaga i hymn, mają zostać wykluczone ze światowej rodziny sportu. Dodatkowym, i chyba znacznie bardziej dolegliwym, dla rosyjskich władz środkiem który zostanie zastosowany ma być pozbawienie Rosji możliwości organizowania jakichkolwiek imprez międzynarodowych. Nie będzie ona mogła również pretendować o ich organizowanie, co w praktyce oznacza, że ten zakaz będzie w dłuższy niźli 4 lata. Do wyborów prezydenckich w 2024 roku, ani sportowcy rosyjscy ani wielkie imprezy w stylu Olimpiady w Soczi czy Mundialu nie przysporzą władcom Kremla dodatkowych bonusów w oczach opinii publicznej, co z pewnością jest nieprzyjemną wiadomością dla przedstawicieli reżimu. Ich świat się od tego nie zawali, ale też nie ma powodów do radości. Przedstawiciele Rosji, o ile rekomendacje zostaną przyjęte w całości, mają też dostać zakaz kandydowania do władz światowych organizacji sportowych, a reprezentanci jej władz nie będą mogli oficjalnie gościć na imprezach sportowych. Nie jest to z perspektywy Moskwy pozytywna informacja tym bardziej, że tego samego 9 grudnia, również w Paryżu, odbędzie się tzw. Szczyt Normandzki w którym uczestniczyć ma Władimir Putin i niewykluczone, że spotka się "w cztery oczy" z prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zelenskim. Moskwa bardzo w tej ostatniej kwestii liczy na sukces, czyli przeforsowanie swojej wizji przyszłości Ukrainy i zaprezentowania się w roli państwa dzięki któremu "zapanuje pokój". Afera z rosyjskim sportem ten przekaz, w sposób oczywisty zakłóci, nawet jeśli "na kierunku ukraińskim" będzie sukces. A co jeśli tego sukcesu nie będzie? Co gorsze, dzień wcześniej, 8 grudnia Putin i Łukaszenka mają podpisać pakiet porozumień o pogłębieniu integracji gospodarczej obydwu państw. Na linii Moskwa - Mińsk iskrzy coraz bardziej i wręcz może dojść do sytuacji, że żadne porozumienia nie zostaną sygnowane, albo tylko ich część podpiszą prezydenci obydwu państw. Znów, trudno to będzie przedstawić jako sukces i trzeba będzie w Paryżu odpowiadać na niewygodne i nieprzyjemne pytania. Oczywiście wydarzenia mogą potoczyć się znacznie lepiej dla Kremla, warto wrócić zatem do kwestii sportowych.
Kolejna odsłona sportowego skandalu z udziałem Rosji ma związek z przekazaną światowej organizacji antydopingowej bazą danych Moskiewskiego Laboratorium Antydopingowego. Okazało się, że gromadzone tam dane (wyniki badań tzw. próbek B) były podmieniane, a sama baza, zdaniem międzynarodowych ekspertów jest niewiarygodna. Wręcz, w oficjalnym raporcie, znalazły się zapisy o celowym manipulowaniu i fałszowaniu danych przez władze. Już wcześniej rosyjskie media informowały, że po analizie przekazanych WADA danych z moskiewskiego laboratorium testy antydopingowe 298 rosyjskich sportowców wydały się podejrzane, zaś przeciwko 43 już rozpoczęto oficjalne dochodzenie. Jednak oskarżenie o manipulowanie wynikami badań, zdaniem ekspertów, ma znacznie większy ciężar gatunkowy, tym bardziej, że właśnie z tego powodu rosyjskie służby antydopingowe już raz pozbawione zostały akredytacji. Gdyby oskarżenia potwierdziły się mielibyśmy do czynienia z recydywą.
Szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Stanisław Pozdniakow powiedział mediom, że "sytuacja jest bardzo poważna". Marija Łasickiene, wielokrotna rosyjska medalistka Europy i Świata w skoku wzwyż, w pierwszej reakcji na doniesienia mediów napisała na swojej stronie w jednym z portali społecznościowych, iż raczej wyjedzie z kraju po to aby być dostępna dla przedstawicieli międzynarodowych służb antydopingowych niźli "po raz drugi przepuści olimpiadę z powodu ludzi, którzy nie są w stanie uczciwie wypełniać swoich obowiązków".
Szef rosyjskiego biura antydopingowego RUSADA Jurij Ganus powiedział mediom, że po czterech latach od momentu kiedy zaczął się skandal związany z rosyjskim sportem, czego symbolem jest tzw. Raport McLarena, w którym zarzucono rosyjskim władzom nie tylko fałszowanie próbek i wyników badań antydopingowych, ale przede wszystkim zorganizowanie przez władze państwowego spisku, którego celem były masowe fałszerstwa, nikt z wysokich rangą rosyjskich urzędników odpowiedzialnych za sport nawet nie odniósł się do zawartym w dokumencie stwierdzeń, o wdrożeniu jakichkolwiek programów celem walki z patologią w sporcie, nawet nikt nie pomyślał. Ganus mówi też, i na to warto zwrócić uwagę, że już od lat mówi publicznie, ale nikt nie słucha w Rosji jego sugestii, że zmiany musza być głębokie, nie kosmetyczne. Nazywa je "zmianami strukturalnymi" w przeciwieństwie do nastawienia władz rosyjskich, które skłonne są mówić o "problemach technicznych". O co chodzi, przekładając te słowa na ludzki i zrozumiały język? Ganus wprost wzywa do wyrzucenia z posad ludzi zajmujących się rosyjskim sportem. Nowi ludzie muszą przede wszystkim przestać kłamać i oszukiwać, bo to, mimo, iż przez lata udawało się ukrywać, obecnie w przypadku Federacji Rosyjskiej już nie przejdzie. Tym bardziej, że wszyscy traktują Moskwę jak recydywistę i z jeszcze większa uwagą patrzą jej na ręce. Już w połowie listopada władze IAFF Miedzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej podjęły decyzję w związku z innym skandalem dopingowym (skoczek wzwyż Danił Lysenko złapany na dopingu przedstawił zaświadczenia lekarskie od nieistniejącej placówki medycznej podpisane przez nieistniejących lekarzy, czego nie mógłby zrobić bez wsparcia kierownictwa rosyjskiej Federacji) o objęciu szefostwa związku i trenerów prawa wypełniania swych obowiązków. W związku z tym w Moskwie w trybie nagłym zmieniono kierownictwo Federacji, a jej nowa p.o. obowiązki przewodniczącego Julia Tarasenko mówiąc, o tym, że nastroje w związku nie są optymistyczne powiedziała też, że decyzja Światowej Federacji Lekkiej Atletyki jest "poza granicą zrozumienia". Co sprawia problemy w zrozumieniu? To, że nie należy kłamać i oszukiwać?
Być może mamy do czynienia z pewnym fenomenem kulturowym, krajem, którego mieszkańcy nie odróżniają prawdy od fałszu, a na wszystko patrzą z utylitarnego punktu widzenia. Na taką myśl nasuwa też to co niedawno powiedział dziennikarzom Władimir Putin. Otóż pytany o zaawansowanie Stanów Zjednoczonych w projektowanie i rozwój nowych technologii oraz czy nie niepokoi go rosyjskie zapóźnienie w tym względzie, Putin powiedział, że "niech Amerykanie popracują, wydadzą pieniądze, a my cap ca rap, przejmiemy te rozwiązania". W cywilizowanym świecie cap ca rap nazywa się kradzieżą.
Kolejna odsłona sportowego skandalu z udziałem Rosji ma związek z przekazaną światowej organizacji antydopingowej bazą danych Moskiewskiego Laboratorium Antydopingowego. Okazało się, że gromadzone tam dane (wyniki badań tzw. próbek B) były podmieniane, a sama baza, zdaniem międzynarodowych ekspertów jest niewiarygodna. Wręcz, w oficjalnym raporcie, znalazły się zapisy o celowym manipulowaniu i fałszowaniu danych przez władze. Już wcześniej rosyjskie media informowały, że po analizie przekazanych WADA danych z moskiewskiego laboratorium testy antydopingowe 298 rosyjskich sportowców wydały się podejrzane, zaś przeciwko 43 już rozpoczęto oficjalne dochodzenie. Jednak oskarżenie o manipulowanie wynikami badań, zdaniem ekspertów, ma znacznie większy ciężar gatunkowy, tym bardziej, że właśnie z tego powodu rosyjskie służby antydopingowe już raz pozbawione zostały akredytacji. Gdyby oskarżenia potwierdziły się mielibyśmy do czynienia z recydywą.
Szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Stanisław Pozdniakow powiedział mediom, że "sytuacja jest bardzo poważna". Marija Łasickiene, wielokrotna rosyjska medalistka Europy i Świata w skoku wzwyż, w pierwszej reakcji na doniesienia mediów napisała na swojej stronie w jednym z portali społecznościowych, iż raczej wyjedzie z kraju po to aby być dostępna dla przedstawicieli międzynarodowych służb antydopingowych niźli "po raz drugi przepuści olimpiadę z powodu ludzi, którzy nie są w stanie uczciwie wypełniać swoich obowiązków".
Szef rosyjskiego biura antydopingowego RUSADA Jurij Ganus powiedział mediom, że po czterech latach od momentu kiedy zaczął się skandal związany z rosyjskim sportem, czego symbolem jest tzw. Raport McLarena, w którym zarzucono rosyjskim władzom nie tylko fałszowanie próbek i wyników badań antydopingowych, ale przede wszystkim zorganizowanie przez władze państwowego spisku, którego celem były masowe fałszerstwa, nikt z wysokich rangą rosyjskich urzędników odpowiedzialnych za sport nawet nie odniósł się do zawartym w dokumencie stwierdzeń, o wdrożeniu jakichkolwiek programów celem walki z patologią w sporcie, nawet nikt nie pomyślał. Ganus mówi też, i na to warto zwrócić uwagę, że już od lat mówi publicznie, ale nikt nie słucha w Rosji jego sugestii, że zmiany musza być głębokie, nie kosmetyczne. Nazywa je "zmianami strukturalnymi" w przeciwieństwie do nastawienia władz rosyjskich, które skłonne są mówić o "problemach technicznych". O co chodzi, przekładając te słowa na ludzki i zrozumiały język? Ganus wprost wzywa do wyrzucenia z posad ludzi zajmujących się rosyjskim sportem. Nowi ludzie muszą przede wszystkim przestać kłamać i oszukiwać, bo to, mimo, iż przez lata udawało się ukrywać, obecnie w przypadku Federacji Rosyjskiej już nie przejdzie. Tym bardziej, że wszyscy traktują Moskwę jak recydywistę i z jeszcze większa uwagą patrzą jej na ręce. Już w połowie listopada władze IAFF Miedzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej podjęły decyzję w związku z innym skandalem dopingowym (skoczek wzwyż Danił Lysenko złapany na dopingu przedstawił zaświadczenia lekarskie od nieistniejącej placówki medycznej podpisane przez nieistniejących lekarzy, czego nie mógłby zrobić bez wsparcia kierownictwa rosyjskiej Federacji) o objęciu szefostwa związku i trenerów prawa wypełniania swych obowiązków. W związku z tym w Moskwie w trybie nagłym zmieniono kierownictwo Federacji, a jej nowa p.o. obowiązki przewodniczącego Julia Tarasenko mówiąc, o tym, że nastroje w związku nie są optymistyczne powiedziała też, że decyzja Światowej Federacji Lekkiej Atletyki jest "poza granicą zrozumienia". Co sprawia problemy w zrozumieniu? To, że nie należy kłamać i oszukiwać?
Być może mamy do czynienia z pewnym fenomenem kulturowym, krajem, którego mieszkańcy nie odróżniają prawdy od fałszu, a na wszystko patrzą z utylitarnego punktu widzenia. Na taką myśl nasuwa też to co niedawno powiedział dziennikarzom Władimir Putin. Otóż pytany o zaawansowanie Stanów Zjednoczonych w projektowanie i rozwój nowych technologii oraz czy nie niepokoi go rosyjskie zapóźnienie w tym względzie, Putin powiedział, że "niech Amerykanie popracują, wydadzą pieniądze, a my cap ca rap, przejmiemy te rozwiązania". W cywilizowanym świecie cap ca rap nazywa się kradzieżą.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 26.11.2019 22:11
Komentarze
Putin zgodził się na rozmowy z Ukrainą. Kreml ujawnił termin
23.10.2026 14:32
Niemcy: Europa pokona Rosję, USA i Chiny. Jest plan
22.10.2026 15:36

Komentarzy: 0
Europa może skutecznie przeciwstawić się planom Donalda Trumpa, Władimira Putina i Xi Jinpinga – przekonuje niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Zdaniem gazety Unia Europejska dysponuje narzędziem, które pozwoli jej wywierać presję na światowe mocarstwa.
Czytaj więcej
Nowy plan Trumpa dla Ukrainy. Amerykańskie media ujawniają szczegóły
20.10.2026 15:54

Komentarzy: 0
Prezydent USA Donald Trump przekonuje Ukrainę, że może skorzystać finansowo na tym, że zgodzi się na porozumienie w sprawie zakończenia wojny, nawet jeśli będzie na warunkach Rosji - napisał we wtorek „New York Times”. Według dziennika takie ma być przesłanie USA podczas wtorkowych rozmów w Oslo.
Czytaj więcej
Izrael coraz bardziej przypomina Rosję
20.10.2026 06:00

Komentarzy: 0
Niezależnie od tego, kto wygra w wyborach w Izraelu, można powiedzieć jedno: nie przerwie to procesu, w wyniku którego ten kraj pod wieloma aspektami zaczyna kojarzyć się z Rosją.
Czytaj więcej
Trump chce odsunąć Zełenskiego? „Pora, by ktoś inny negocjował”
19.10.2026 21:48

Komentarzy: 0
Donald Trump nie zostawił suchej nitki na Wołodymyrze Zełenskim. Prezydent USA stwierdził, że Ukrainę w negocjacjach powinien reprezentować ktoś inny. – Daliśmy Ukrainie dużo. Oni nie dali nam niczego – oznajmił.
Czytaj więcej

