Imperialny odwrót Rosji. Putin przegrywa kolejne bitwy

- Wojna na Ukrainie osłabia globalną pozycję Rosji - Moskwa traci wpływy m.in. na Bliskim Wschodzie, Kaukazie i w Afryce.
- Coraz więcej dawnych sojuszników dystansuje się od Kremla, szukając wsparcia u innych partnerów, zwłaszcza na Zachodzie.
- Osłabienie Rosji nie musi być trwałe - jeśli Zachód nie wykorzysta tej sytuacji, Moskwa może w przyszłości odbudować swoje wpływy.
Wojna z Ukrainą pozbawia Rosję wpływów za granicą. Moskwa traci po kolei pozycje na świecie, zdobywane przez lata z takim trudem przez Władimira Putina. Nie chodzi tylko o utratę sojuszników i twarzy w Ameryce Łacińskiej czy na Bliskim Wschodzie. Szczególnie dotkliwe jest kurczenie się strefy wpływów na obszarze byłego Związku Sowieckiego - bo tutaj Rosjanie tracą nawet te pozycje, które zdołali utrzymać po 1991 roku.
Niezależnie od ostatecznego wyniku, z punktu widzenia Putina najważniejszego w jego karierze przywódcy, starcia o Ukrainę, już wiadomo, że ceną jest wyraźne osłabienie Rosji w innych miejscach przestrzeni postsowieckiej i w różnych punktach świata.
Niepowodzenia na Ukrainie, rozczarowanie Iranu
Pełnoskalowa wojna z Ukrainą i konfrontacja z Zachodem udowodniły kruchość imperialnych ambicji Rosji. Przeszło cztery lata walk z Kijowem - mimo oczywistej przewagi militarnej, demograficznej i gospodarczej - nie przyniosło zwycięstwa. Krócej trwała zakończona sukcesem wojna z niemiecką III Rzeszą. Ostatnie lata pokazały coś jeszcze: Rosja nie jest w stanie wznieść się ponad poziom regionalnego mocarstwa. Nie może prowadzić aktywnej i skutecznej polityki na kilku frontach jednocześnie.
Kiedy Iran szukał konkretnego wsparcia, reakcja Rosji okazała się niewystarczająca. Chociaż Moskwa udzieliła Teheranowi pośredniej pomocy, nie zaoferowała tego rodzaju zdecydowanego wsparcia, jakiego można by oczekiwać od wiarygodnego gwaranta bezpieczeństwa. To najnowszy przykład tego, jak Rosja nie dotrzymała obietnic złożonych sojusznikom. Pomimo dwudziestoletniego kompleksowego partnerstwa strategicznego z Iranem, niezdolność Moskwy do ochrony Teheranu przed kolejnymi atakami amerykańsko-izraelskimi zasygnalizowała, że nie posiada już zdolności do ryzykowania konfrontacji z Zachodem w imieniu partnera.
Porażka strategiczna w Syrii
W Syrii Rosja poniosła jeszcze głębszą porażkę strategiczną. Upadek reżimu Asada w grudniu 2025 r. zakończył dekadę intensywnego zaangażowania wojskowego. Od tego czasu Damaszek przeszedł z roli klienta Rosji do roli pragmatycznego właściciela. Rosja nie dyktuje już polityki syryjskiej, musi traktować Damaszek po partnersku. Ba! Występuje wręcz w roli petenta starając się uratować resztki militarnej obecności w Lewancie. Tymczasem już nastąpił efekt domina.
Problemy w Syrii wpływają na projekcję siły rosyjskiej w Afryce. Tam model bezpieczeństwa oparty na najemnikach - dostęp do surowców w zamian za ochronę reżimów - zawodzi, ponieważ brakuje mu trwałego zaplecza logistycznego. Syryjskie bazy lotnicze były niezbędnymi punktami przeładunkowymi dla rosyjskiego Korpusu Afrykańskiego (wcześniej Grupy Wagnera). Ograniczając ruch rosyjskich oddziałów i potwierdzając suwerenność nad strategicznymi aktywami, takimi jak port w Tartus, nowy rząd syryjski pośrednio uderza we wpływy rosyjskie na Czarnym Lądzie. Szukanie alternatywnych szlaków logistycznych też zawodzi - choćby w Libii, bramie do Sahelu z jej portami śródziemnomorskimi - gdzie pozycja Moskwy wyraźnie osłabła, także na skutek aktywizacji USA.
Kurczenie się wpływów Rosji
Od upadku reżimu Baszara al-Asada w Syrii po upadek Nicolasa Maduro w Wenezueli - kolejne klęski sojuszników Moskwy to tylko część problemu Putina. Rosja przegrywa też tam, gdzie miała choćby coś ważnego do powiedzenia do tej pory. Aby móc prowadzić wojnę na wyczerpanie z Ukrainą Kreml musi odpuszczać swoje ważne dotąd interesy w innych częściach świata. Nie tylko z racji na brak potencjału angażowania się militarnego gdzie indziej, poza Ukrainą. Nie tylko z racji na pogarszającą się sytuację gospodarczą Rosji i sankcje zagraniczne. Okazuje się, że nawet słynna dyplomacja rosyjska jest w odwrocie. Nikt właściwie nie chce Putina jako mediatora w różnych konfliktach, co jeszcze kilka lat temu było naturalne.
Kurczenie się wpływów Rosji jest najbardziej widoczne tam, gdzie jej tradycyjna rola gwaranta bezpieczeństwa zmieniła się w rolę agresora. Aby zasilać front na Ukrainie, Moskwa zniszczyła kapitał polityczny, militarny i gospodarczy, który kiedyś wykorzystywała do dominacji nad swoją tzw. bliską zagranicą (a przynajmniej dużej jej częścią). Upadł mit o niezbędności zaangażowania Rosji w mediację między Azerbejdżanem a Armenią. Donald Trump zrobił w kilka miesięcy to, co Putinowi nie udawało się (no właśnie, czy udawało, czy może taka była strategia rosyjska "divide et impera") przez wiele lat.
Dramatyczna zmiana w Armenii
Najbardziej dramatyczna zmiana nastąpiła w Armenii. Po dziesięcioleciach zależności od jedynego właściwie sojusznika Rosji, Erywań radykalnie zmienił swoje nastawienie po tym, jak Moskwa nie pomogła mu podczas upadku Górskiego Karabachu w 2023 roku. Najlepszym przykładem zmiany wektorów Armenii jest struktura importu broni. Jeszcze kilka lat temu aż 96 proc. broni Ormianie kupowali od Rosjan. Teraz import z Rosji spadł poniżej 10 proc., a lukę wypełnili alternatywni dostawcy, tacy jak Francja i Indie. Strategicznym elementem tej zmiany jest Trump Route for International Peace and Prosperity (TRIPP), 42-kilometrowy korytarz tranzytowy przebiegający przez południową Armenię, łączący Azerbejdżan z jego eksklawą nachiczewańską i dalej z Turcją i Europą. Ponieważ Stany Zjednoczone posiadają 74 proc. pakietu kontrolnego w TRIPP Development Company, korytarz ten nie jest już jedynie lokalną drogą: jest to gwarantowana przez Zachód arteria łącząca Morze Kaspijskie z Morzem Śródziemnym. A przecież jeszcze niedawno to Rosja pretendowała do roli gwaranta bezpieczeństwa takiego tranzytowego korytarza.
Groźba powrotu Moskwy
Rosja jest w odwrocie także w innych zakątkach byłego Sojuza. Przegrała batalię o Mołdawię, w którą bardzo dużo zainwestowała: opcja zachodnia wybroniła się zarówno w wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych. W Azji Środkowej nie tylko trzeba ustępować rozpychającym się Chinom, ale też wróciły tam do gry Stany Zjednoczone. Sami zaś regionalni satrapowie poczynają sobie coraz śmielej wobec dawnego pana: choćby prezydent Tokajew, którego w styczniu 2022 roku do władzy w dużym stopniu wyniosła pomoc wojskowa z Rosji, a który teraz przeforsował zmiany w konstytucji ograniczającej rolę języka rosyjskiego.
Również na Bałkanach Zachodnich, zwłaszcza w Serbii i serbskiej części Bośni i Hercegowiny, najmocniejsza karta Moskwy - energia - wypada z gry. Rozszerzenie pod koniec 2025 r. sankcji wtórnych USA i UE wobec rosyjskich firm Łukoil i Rosnieft wymusiło historyczną wyprzedaż aktywów energetycznych tego kraju na całym kontynencie. Zresztą właściwie wszędzie, gdzie kiedyś Kreml wykorzystywał gaz i ropę do celów politycznych, przestaje to mieć znaczenie.
Piłka po stronie Zachodu
Ktoś powie, że przecież w Gruzji widzimy proces odwrotny: umacnia się promoskiewska władza. Że Łukaszenka jeszcze bardziej uzależnił się od Rosji. Że są Węgry, że za chwilę w Bułgarii władzę może przejąć opcja rosyjska. To wyjątki, generalny proces jest dla Moskwy niekorzystny. Grając va banque ws. Ukrainy, Putin już stracił wiele innych kart w tej wielkiej grze. Należy jednak pamiętać, że kurczenie się imperium rosyjskiego nie jest stanem trwałym, lecz ograniczoną geopolityczną przerwą. Moskwa kurczy się, ale nie znika. Jeśli Zachód nie wypełni dziś tej próżni trwałymi instytucjami i infrastrukturą, jutro stanie w obliczu powrotu Rosji - być może nawet bardziej agresywnej i nieobliczalnej niż ta obecna. Takie jest bowiem DNA państwa moskiewskiego od początku jego istnienia, cała jego historia to cykl naprzemiennego rozszerzania i kurczenia się granic/wpływów tego drapieżcy. Oby obecny etap udało się wykorzystać jak najbardziej.
Co to oznacza dla Polski i świata:
- Osłabienie Rosji otwiera przestrzeń dla Polski i Zachodu, ale jednocześnie tworzy próżnię geopolityczną - jeśli nie zostanie szybko wypełniona, może dojść do powrotu wpływów Moskwy w bardziej agresywnej formie.
- Sytuacja globalna komplikuje się przez zaangażowanie USA na Bliskim Wschodzie - konflikt z Iranem, obejmujący ataki, destabilizację regionu, ogranicza zdolność Waszyngtonu do jednoczesnego skupienia się na Europie i rywalizacji z Rosją
- Dla Polski oznacza to mniejsza presję ze wschodu, ale też niepewność strategiczną - z jednej strony Rosja chwilowo słabnie, z drugiej USA są rozproszone globalnie, co zwiększa znaczenie własnych zdolności obronnych, współpracy regionalnej i aktywności Europy w budowaniu bezpieczeństwa.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
- Czy Rosja rzeczywiście traci wpływy na świecie? Tak, artykuł wskazuje na wyraźne osłabienie pozycji Rosji w wielu regionach, m.in. na Bliskim Wschodzie, Kaukazie i w Afryce, gdzie traci sojuszników i zdolność do działania.
- Dlaczego wojna na Ukrainie osłabia Rosję globalnie? Ponieważ pochłania ogromne zasoby militarne, finansowe i polityczne, ograniczając możliwości działania Moskwy w innych częściach świata.
- Czy Rosja może odbudować swoje wpływy? Tak - jeśli Zachód nie wykorzysta obecnego momentu, Rosja może w przyszłości próbować odzyskać utracone pozycje.
- Jak sytuacja USA wpływa na globalny układ sił? Zaangażowanie USA w konflikt z Iranem osłabia ich zdolność do jednoczesnego działania w innych regionach, co może pośrednio sprzyjać odbudowie wpływów Rosji.
- Co to oznacza dla bezpieczeństwa Polski? Polska może skorzystać z szansy jaką daje osłabienie Rosji, ale musi brać pod uwagę większą niepewność - z jednej strony Rosja słabnie, z drugiej USA są bardziej rozproszone, co zwiększa znaczenie własnej obronności i współpracy w Europie.
Media: Rosja dzieli się z Iranem zdjęciami satelitarnymi i technologią dronową

Blokada cieśniny Ormuz. USA poradzą sobie bez Europy, ale czy Europa poradzi sobie bez USA?

KE decydująca, które terytoria i czy przekazać Rosji? Oto plan eurokratów

Przywódca Iranu w Moskwie? Sensacyjne informacje o leczeniu u Putina

Wymazują pamięć o ofiarach Stalina. W Rosji znikają tabliczki
