Profesor politologii po sprawie prof. Mróz-Gorgoń: Zrzekam się tytułu

Głos w sprawie głośnej afery z działem prof. Barbary Mróz-Gorgoń zabrał prof. Radosław Zenderowski.
Ponad 30 lat pracowałem na swój tytuł profesorski. Mam w dorobku kilkadziesiąt monografii i kilkaset artykułów. Mam nawet jako taką cytowalność, która umiejscawia mnie w pierwszej dziesiątce polskich politologów. Wystarczy wejść na Google Scholar. Pani Barbara, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego, spektakularnie obsrała mój tytuł. To tak, jakby ktoś załatwił się na wycieraczce. Jak można szanować profesora nauk humanistycznych po czymś takim? Przecież ta kobieta w kilka godzin zdewaluowała stopnie i tytuły naukowe. Gdyby były one pozycjonowane na giełdzie, mielibyśmy nie czarny czwartek, ale czarną dupę, z której nie ma wyjścia
- napisał na Facebooku prof. Radosław Zenderowski.
Skala demoralizacji i korupcji polskich „akademików” (nie lubię tego słowa, bo to rusycyzm) powinna być przedmiotem badań patologów, a potem prokuratorów. W tej kolejności. To, w jaki sposób przewalane są pieniądze publiczne na nibynaukowców woła o pomstę do Nieba. W tym przypadku przynajmniej uczelnie prywatne się samofinansują
- napisał.
W polskiej nauce dominuje zasada (ale są liczne wyjątki na szczęście), że głupi promuje głupszego. Kretyn do kwadratu promuje kretyna do sześcianu i takim sposobem osiąga się - level – zero – używając słów najwybitniejszej pani profesor ds. marki polskiej. Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab. to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów. Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury
- zapowiedział w mocnym wpisie.
Barbara Mróz-Gorgoń składa dymisję
Informację o swojej decyzji Barbara Mróz-Gorgoń opublikowała za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Mróz-Gorgoń stwierdziła, że "przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli". "Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności" – dodała.
Fala krytyki w związku z raportem „Polaków portret własny”
Raport „Polaków portret własny” z 2025 r. Barbary Mróz-Gorgoń, byłej już pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski, wywołał w czwartek krytykę z powodu błędów i wykorzystania AI. M.in. ekspert od bezpieczeństwa informacji i prywatności Łukasz Olejnik i związany z Instytutem Sobieskiego członek PiS Sebastian Meitz zarzucili autorce szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji przy pisaniu raportu.
Mróz-Gorgoń odpowiada
W odpowiedzi Barbara Mróz-Gorgoń zaznaczyła, że raport był wewnętrznie wykorzystywany w think tanku i przyznała, że nie powinien trafić do sieci. Napisała, że „przedstawiony raport nie był częścią zamówienia ani umowy”.
Wieczorem na antenie Polsat News wiceminister przyznała, że raport „na pewno był wspomagany sztuczną inteligencją i był efektem czegoś, co w nauce nazywa się working progress (…). To jest taki dokument, który traktuje pracę w procesie”.
Resort zaprzecza, wiceminister chwalił raport
Ministerstwo Sportu i Turystyki zaprzeczyło, by publikacja była objęta umową z resortem. Warto jednak przypomnieć, że jeszcze w listopadzie 2025 roku o raporcie pozytywnie wypowiadał się wiceminister sportu i turystyki Piotr Borys. Przy okazji prezentacji dokumentu w Akademii Leona Koźmińskiego podkreślał, że jest to „pierwsze tak kompleksowe badanie”, pokazujące m.in. wartości, które kształtują polskie społeczeństwo. Borys dziękował również za przygotowanie raportu i wskazywał na współpracę przy jego powstaniu z Ministerstwem Sportu i Turystyki.
Komentarze
Afera w Szpitalu Południowym. Rodziny zmarłych opisują, co działo się w prosektorium

Przemysław Czarnek wbija szpilę Donaldowi Tuskowi

Afera w Szpitalu Południowym. Prokuratura podejmuje kolejne kroki

Afera w Szpitalu Południowym. Prof. Ryba: "Tusk jest chytry lis, ale tego zasypać się nie da"

Kwiecień: Równie ważne, co odwołanie Trzaskowskiego, jest odwołanie Rady Warszawy







