"Każdy szaleniec ma teraz instrukcję”. Alarm po gigantycznym wycieku w Niemczech

- Hakerzy opublikowali blisko 1,4 mln plików wykradzionych z berlińskiej administracji.
- Niemiecki dziennikarz śledczy Lars Winkelsdorf, który przejrzał część danych, określa skalę wycieku jako "absolutną katastrofę".
- W ujawnionych materiałach mają znajdować się m.in. plany awaryjne i dane dotyczące zagrożeń chemicznych, biologicznych, radiologicznych i nuklearnych.
Gigantyczny wyciek danych z Berlina
Hakerzy z grupy Rhysida opublikowali dokumenty wykradzione z berlińskiej administracji. Według najnowszych informacji udostępniony przez hakerów zbiór ma 5,26 terabajta i obejmuje 1 439 893 pliki. Internetowi przestępcy zrobili to po tym, jak władze miasta nie zapłaciły żądanego okupu.
Jak informowaliśmy wcześniej w Tysol.pl, wśród ujawnionych materiałów znajdują się informacje dotyczące infrastruktury krytycznej oraz obiektów mających szczególne znaczenie na wypadek wojny. Wyciek obejmuje także m.in. dane dotyczące elektrociepłowni, magazynów paliw, awaryjnych źródeł zasilania i stacji elektroenergetycznych.
Władze ostrzegają, że publikacja danych może oznaczać zagrożenie nie tylko dla bezpośrednio poszkodowanych osób, ale również dla całego społeczeństwa.
"Absolutna katastrofa". Ekspert przejrzał dane i alarmuje
Niemiecki dziennikarz śledczy Lars Winkelsdorf, który zapoznał się z częścią danych wykradzionych z berlińskiej administracji, ostrzega przed możliwymi konsekwencjami gigantycznego wycieku.
Winkelsdorf opublikował na platformie X serię wpisów, w których określił sytuację jako "absolutną katastrofę". Jego zdaniem skala zdarzenia może zagrażać bezpieczeństwu państwa.
To wyciek danych jest gorszy niż wszystkie dotychczasowe zamachy terrorystyczne razem wzięte
– oświadczył ekspert.
Według dziennikarza w opublikowanym zbiorze znajdują się m.in. materiały dotyczące postępowań berlińskiego urzędu kryminalnego LKA, plany na wypadek stanu obrony, plany awaryjne administracji oraz informacje o specjalnych kanałach komunikacji władz federalnych na wypadek skrajnego kryzysu.
"Każdy szaleniec ma teraz instrukcję"
Jeszcze mocniej Winkelsdorf wypowiedział się w rozmowie z niemieckim "Bildem". Pytany o możliwe konsekwencje publikacji materiałów, wskazał na ryzyko poważnych ataków terrorystycznych i sabotażowych.
Każdy szaleniec ma teraz instrukcję, jak w ciągu dwóch dni sparaliżować całą infrastrukturę kraju
– stwierdził.
Winkelsdorf ocenił również, że ujawnienie tak wrażliwych danych może mieć poważne znaczenie w przypadku konfliktu zbrojnego. Według niego konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, niż obecnie się wydaje.
"Bild" podaje ponadto, że wśród ujawnionych danych znajduje się folder dotyczący planowania na wypadek zagrożeń chemicznych, biologicznych, radiologicznych i nuklearnych.
Trwa analiza blisko 1,4 mln plików
Władze Berlina traktują zdarzenie niezwykle poważnie. Służby bezpieczeństwa analizują obecnie ujawnione materiały, a osoby, których dane zostaną zidentyfikowane w wycieku, mają być informowane w zależności od poziomu ryzyka.
Nadal nie wiadomo, czy opublikowane blisko 1,4 mln plików stanowi całość danych zdobytych przez hakerów podczas ataku. Grupa hakerska Rhysida twierdzi, że wykradła z systemów Berlina około 5,7 terabajta informacji.
Komentarze
Marcin Bąk: Biada pokonanym!

Hakerzy uderzyli w Berlin. Grożą publikacją ogromnej ilości danych

Tȟašúŋke Witkó: Nie będę umierał za niemieckie samochody









